Ukraińscy chirurdzy wojskowi przeprowadzili 45-minutową skomplikowaną operację chirurgiczną na otwartym morzu – uratowali życie żołnierza rannego po wybuchu miny i spędzeniu długiego czasu w morskiej toni.
„Krwawił w zimnej wodzie. Dziś trenuje chodzenie” – napisała Olena Mukhina z Euromaidan Press, opisując historię brawurowej operacji chirurgicznej, jaką medycy Wywiadu Wojskowego Ukrainy (GUR) przeprowadzili na otwartym morzu. Przyszło im dokonać jej na platformie pozbawionej, bez dostępu do sali i odpowiednich warunków. Członkowie zespołu opowiedzieli o niej w ukraińskiej telewizji.
Bohaterami tej historii są specjaliści z zespołu chirurgicznego Wydziału Operacji Aktywnych Wywiadu Wojskowego Ukrainy oraz ranny ukraiński żołnierz, który doznał obrażeń od wybuchu miny, amputacji, dużej utraty krwi, wstrząsu krwotocznego oraz urazu czaszkowo-mózgowego. Mężczyzna dużo czasu spędził w zimnej wodzie, co spowodowało u niego hipotermię. Po wyłowieniu go i przetransportowaniu na platformę, podstawowej pomocy udzielili mu medycy pola walki, którzy założyli opaski uciskowe i zatamowali krwawienie, jednak nastąpiło to później, niż powinno, jak podaje członek zespołu chirurgicznego przedstawiający się „Točini”. Członkowie zespołu docenili jednak pracę medyków bojowych, którzy zrobili, co mogli, by pomóc pacjentowi i dostarczyć go chirurgom w możliwie najlepszym stanie. Po założeniu podstawowych opatrunków i szybkiej amputacji transportowano go między platformami w warunkach otwartego morza.
Wtedy właśnie do akcji przystąpili chirurdzy z GUR. Choć ranny był w stanie krytycznym, udało się go ustabilizować. Jak podano, procedury resuscytacyjne i chirurgiczne trwały 45 minut, a planowano, że potrwają do godziny.
Nie podano dokładnie kiedy doszło do tej brawurowej akcji, ale wiadomo, że obecnie mężczyzna przechodzi już rehabilitację i uczy się chodzić na protezie.
Medycy GUR podkreślają, że tego typu akcje nie są wyjątkiem, a w warunkach wojny stały się niestety normą.
– Łódź, śmigłowiec, dowolna piwnica lub po prostu jakieś wnętrze. Nawet tutaj. Wszyscy jesteśmy przygotowani na tym samym poziomie i w niektórych sytuacjach możemy się wzajemnie zastępować. Myślę, że to być może najlepszy przykład w naszym kraju, wśród służb specjalnych, tego, komu udało się coś takiego zorganizować i zrobić to skutecznie – mówi „Točini” cytowany przez portal ArmiaInform.
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty
Zmiana warty w COM-DKM. Uroczyste przekazanie obowiązków między admirałami