Podczas nieudanej próby puczu w Beninie w pobliżu Kotonu, największego miasta i portu tego kraju, pojawiły się dwa rosyjskie okręty wojenne, które odpłynęły, gdy zamachowcy ponieśli fiasko. Nowojorska agencja informacyjna Sahara Reporters sugeruje, że zamach mógł być inspirowany przez Kreml.
W minioną niedzielę, w dniu puczu, wyjątkowo ożywieni byli prorosyjscy propagandyści, powiązani z moskiewskimi sieciami informacyjnymi. Wiele wpisów w mediach społecznościowych zamieścił tego dnia Kemi Seba, prominentna postać rosyjskiego „ruchu na rzecz Afryki”, który nazwał atak puczystów „dniem wyzwolenia”, a następnie szybko usunął wpisy, gdy spiskowcy ponieśli klęskę.
Aktywna była też Nathalie Yamb, szwajcarsko-kameruńska aktywistka ściśle powiązana z Rosją i juntami wojskowymi Sahelu, uznana przez Unię Europejską za personę non grata, została specjalnym doradcą przywódcy junty wojskowej w Nigrze.
W dniu zamachu aktywiści współpracujący z Moskwą rozpowszechniali zmanipulowane nagrania i zdjęcia z wieców patriotycznych organizowanych przed laty w Kotonu, które miały pokazać, że buntowników w Beninie wsparło dwa miliony protestujących.
Agencja Sahara Reporters zasugerowała w środę, że taka operacja musiała być wcześniej zaplanowana i przygotowana, ponieważ wojskowy zamach stanu trwał zbyt krótko, by tę aktywność medialną przypisać przypadkowi.
Ale najbardziej niepokojącym wydarzeniem towarzyszącym puczowi było pojawienie się dwóch rosyjskich okrętów wojennych u wybrzeży Beninu, które szybko odpłynęły, gdy porażka zamachowców stała się faktem.
Rosja nie musiała swojej floty ściągać z innych części świata, ma ją tuż obok. Pod koniec listopada uzyskała bowiem dostęp do portu Lome w sąsiednim Togo, po zawarciu porozumienia z władzami tego kraju o współpracy wojskowej. A oba porty, Togo i Kotonu, oddalone są od siebie zaledwie o 150 km.
Kreml już aktywnie wykorzystuje Lome, do którego na początku grudnia zawinął masowiec Matros Szewczenko. Według Intelligence Online, platformy zajmującej się wywiadem i szpiegostwem, statek podejrzewany jest o transport uranu z Nigru, co oznacza, że w drodze do Rosji muszą eskortować go okręty wojenne.
Ale maleńkie Togo nie satysfakcjonuje Moskwy, która konsekwentnie dąży do zwiększenia wpływów w całej Zatoce Gwinejskiej. Kontrola nad Beninem dałaby jej nieskrępowany dostęp do Sahelu, który od Atlantyku na zachodzie po Morze Czerwone na wschodzie opanowany jest przez junty wojskowe.
Do nieudanego zamachu stanu w Beninie doszło 7 grudnia, gdy grupa oficerów, której przewodził niewyróżniający się wcześniej porucznik Pascal Tigri próbowała obalić prezydenta Patrice'a Talona.
Nigeria poświęca dużo uwagi temu wydarzeniu, ponieważ to głównie siły powietrzne tego kraju powstrzymały zamachowców, a dodatkowo prezydent Bola Tinubu zapowiedział, że nie dopuści do kolejnego przewrotu w regionie, gdzie już niewiele krajów może pochwalić się demokratycznie wybranymi rządami.
Tadeusz Brzozowski
tebe/ fit/
Rozpoczyna się Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa 2026
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty