Nieopodal malezyjskiego wybrzeża miała miejsce akcja związana z uznanym za podejrzany statek kontenerowy, który pozostawał w miejscu przez dłuższy czas. Wzbudziło to podejrzliwość służb morskich, biorąc pod uwagę zagrożenie szpiegostwa bądź innej nielegalnej działalności. W efekcie doszło do śledztwa i nałożenia kary finansowej za postój statku w miejscu do tego nieprzeznaczonym.
Do zdarzenia doszło 16 maja, gdy służby morskie Malezji poinformowały, że zauważono „podejrzany statek”, który od rana, przez kolejne godziny pozostaje w tym samym miejscu. Uwaga wynikała z faktu, że jednostki morskie planujące wejść do okolicznych portów zatrzymują się w innych miejscach. Zidentyfikowany jako MSC Olia (IMO: 9408774) kontenerowiec zbudowany w 2007 roku i pływający pod banderą Liberii był w drodze z indonezyjskiej Dżakarty do Singapuru, gdzie miał dotrzeć jeszcze 17 maja. Zaliczył jednak „postój” w mocno uczęszczanej przez statki Cieśninie Malakka, 22,5 mili morskiej od malezyjskiego wybrzeża.
Choć postoje na morzu nie są niczym niezwykłym, służby reagują na sytuacje ich zdaniem podejrzane z racji na problem przemytu drogą morską nielegalnych towarów (np. narkotyków), gdy na morzu ma miejsce załadowanie lub wyładowanie kontrabandy. Do tego dochodzi inna działalność, jak wykorzystanie cywilnych jednostek do śledzenia infrastruktury krytycznej, sabotaż, a także nielegalny zrzut nieczystości (by nie płacić za opłaty portowe). Pod uwagę można było brać także awarię, co mogłoby zagrozić tak załodze jak i środowisku, jeśli doszłoby do np. wycieku, a także akt piractwa.
Do kontenerowca wysłano patrolowiec służb morskich, którego członkowie załogi weszli na pokład statku. Jak się miało okazać, z niepodanych powodów kontenerowiec zrobił sobie… postój. W związku z tym kapitan i drugi mechanik zostali zabrani na brzeg celem przesłuchania w związku z kotwiczeniem bez pozwolenia. Sprawdzono także 23 członków załogi pod kątem posiadanych dokumentów i dokonano inspekcji statku. W obu przypadkach nie dopatrzono się nieprawidłowości. Ostatecznie też statek zamiast do Singapuru skierowano do malezyjskiego portu w Klang. Jak wynika z informacji podanych na VesselFinder, do swojego celu podróży ma dotrzeć dopiero 24 maja.
Nie wiadomo, jakie konsekwencje mogą czekać załogę, pod uwagę są brane kara finansowa i/lub kilkuletnie więzienie. Wynika to z surowych przepisów morskich Malezji, której władze borykają się z problemem przemytu morskiego oraz ataków na statki, przez co kluczowa dla żeglugi Cieśnina Malakka nie cieszy się dobrą sławą, rzutując też na obraz państwa, dążącego do zwiększenia swojej pozycji w regionie. Inwestuje ono zarówno w rozwój portów morskich, jak i marynarki wojennej.
W mediach pojawiają się jednak pytania, czy zakotwiczenie kontenerowca było jednak… legalne, a cała sytuacja jest w rzeczywistości próbą służb wymuszenia opłat czy nawet łapówek od statku pod groźbą innych konsekwencji. Kwestia korupcji instytucji morskich w regionie przewijała się także w przypadku innych państw wyspiarskich, znajdujących się na trasie między Ocean Indyjskim i Pacyfikiem.
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Od sierpnia polscy marynarze z sił podwodnych będą się szkolić w Szwecji. Cel - przygotowania na "Orkę"
Znów trzy ofiary w amerykańskim ataku na jednostkę przemytników
Amerykanie ostrzelali masowiec w Zatoce Omańskiej
Obchody Dnia Weterana w Gdyni
Ponad 280 mln zł dofinansowania na zabezpieczenie przeciwpowodziowe Żuław