• <
PGZ_baner_2025

Jak chronić infrastrukturę podwodną? Filipiny mają podobny problem co państwa Morza Bałtyckiego

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Jak chronić infrastrukturę podwodną? Filipiny mają podobny problem co państwa Morza Bałtyckiego
Manila, stolica Filipin

Filipiny boją się, że infrastruktura podwodna na ich wodach, w szczególności kable telekomunikacyjne, staną się celem chińskich akcji sabotażowych. Tamtejsza Marynarka Wojenna uważnie patrzy m.in. na Bałtyk, by opracować skuteczne metody monitorowania i ochrony takich elementów.

Filipiny, które od lat czują wrogie spojrzenia (i nie tylko) ze strony Chin, chcą zabezpieczyć swoją infrastrukturę podwodną przed potencjalnym sabotażem. Na filipińskich wodach rozciąga się wiele linii telekomunikacyjnych – między innymi łączących cały region południowo-wschodniej Azji z USA, Indiami i Hongkongiem. W celu opracowania skutecznych metod monitoringu i ochrony podwodnej infrastruktury, Manila coraz częściej zerka w stronę Bałtyku, gdzie tego typu sabotaże w ostatnich latach bardzo się upowszechniły. Niestety póki co Morze Bałtyckie nie może zaoferować Filipinom oryginalnych pomysłów, które rozwiązałyby problem.

Choć na Bałtyku dochodziło w ciągu ostatnich lat do takich incydentów i za każdym razem podejrzenia padają na Rosję, to raczej nie Moskwa jest autorem tego pomysłu, a Chińczycy. Kiedy w styczniu zeszłego roku uszkodzony w Cieśninie Tajwańskiej przez kotwicę chińskiego masowca został kabel prowadzący do USA, media podliczyły, że był to już 21. (sic!) tego typu incydent dotyczący tylko tego kabla. Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich zwracał wtedy uwagę w polskich mediach, że "technika na wypadki stosowana na Bałtyku jest doskonalona od lat".


Na tego typu wydarzenia gotowe chcą być Filipiny, które od dawna mają na pieńku z Chinami, głównie ze względu na spór o Ławicę Scarborough – sporny akwen, do którego oba kraje roszczą sobie prawa, a gdzie dochodzi do starć między jednostkami obu państw. Filipińczycy zdają sobie sprawę, że kable podmorskie to miękkie podbrzusze i próbują znaleźć rozwiązanie problemu, zanim będzie za późno.

Tematowi przygląda się Narodowa Rada Bezpieczeństwa Filipin. Kontradmirał Roy Vincent Trinidad, inspektor generalny filipińskiej marynarki, poinformował także o "rozmowach politycznych wysokiego szczebla" między rzadem i siłami bezpieczeńśtwa. Szczegółów nie ujawniono, ale wiadomo, że za ochronę podmorskiej infrastruktury odpowiadać będzie Marynarka Wojenna. W ramach nadzoru jej zadaniem będzie pozyskiwanie szczegółowych obrazów dna morskiego w celu stworzenia dokładnych profili dna i monitorowania zmian. 

– Jesteśmy nadal na etapie rozpoznawczym, ale prowadziliśmy już w tym zakresie ćwiczenia z innymi marynarkami wojennymi, zwłaszcza z naszym sojusznikiem traktatowym — Stanami Zjednoczonymi – powiedział Trinidad. 

Pomóc w tym mają cztery nawodne drony MANTAS T-12, jakie Filipiny kupiły od USA. Są wyposażone w kamery, sonary, lidary i modemy, dzięki czemu mogą monitorować obszary podwodne i przesyłać dane na ląd. W ten sposób można będzie porównywać obrazy i analizować potencjalne zmiany, choć oczywiście nie wpłynie to w żaden sposób na ochronę przed kotwicą "zbłąkanego" statku. 

Ale Manila boi się nie tylko uszkodzenia kabli i zerwania połączenia. Równie, a może nawet bardziej groźne, jest podłączenie się do linii w celu kradzieży danych lub monitorowania komunikacji. Według niepotwierdzonych doniesień tego typu próby miały już miejsce na Morzu Śródziemnym. Na dodatek Filipińczycy utrzymują, że mają informacje wywiadowcze o siatce "uśpionych agentów" z Chin oraz o funkcjonariuszach tamtejszego wojska na terenie kraju. Niedawno podniesiony został alarm w sprawie pracujących na Zatoce Manilskiej pogłębiarek, które wykonują dziwne operacje, znikają z systemu AIS i szafują tożsamościami. Po przeszukaniu na jednej z nich wykryto członków załogi z Chin bez wymaganych dokumentów, a także mundur przypominający noszone w chińskiej armii.

Manila od dwóch lat próbuje przeciwstawić się coraz nowszym metodom działań hybrydowych i szpiegowskich ze strony Chin (którym oczywiście Chiny zaprzeczają). Służby wychwyciły już kilkanaście osób, którym postawiono zarzuty szpiegostwa. Mieli oni m.in. fotografować nielegalnie infrastrukturę wojskową na Luzonie i amerykańskie okręty w bazie Subic Bay. Nic dziwnego zatem, że przyszedł moment na przyjrzenie się infrastrukturze pod wodą, tym bardziej, że rybacy z Filipin w poprzednich latach już znajdowali wyrzucone na brzeg drony z chińskimi oznaczeniami. Co jakiś czas można także zaobserwować wzmożony ruch chińskich jednostek badawczych, które często pozyskują informacje dla wojska. Filipińczycy ujawnili, że po analizie kryminalistycznej jednego z odnalezionych dronów ustalili, że dane były przesyłane do prywatnej chińskiej firmy. 

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.