Pod koniec 2025 roku miała miejsce kontrowersyjna, choć zdaniem wielu komentatorów spodziewana decyzja względem przyszłości programu budowy fregat typu Constellation. Ze względu na rosnące koszty i problemy wynikające z potrzeby zmian w projekcie został on anulowany i ograniczony do zaledwie dwóch jednostek. Jak się okazuje, władze USA nie zamierzają zrezygnować z pozyskania fregat i ma powstać nowy projekt.
Zgodnie z raportem władz, opublikowanym 5 stycznia, pt. „Programy Marynarki Wojennej dotyczące fregat Constellation (FFG-62) i FF(X): Kontekst i problemy dla Kongresu” (Navy Constellation (FFG-62) and FF(X) ClassFrigate Programs: Background and Issues for Congress), zaprezentowano obecne wyzwania oraz przebieg realizowanych przedsięwzięć. Zakup pierwszych, wspomnianych jednostek, został ogłoszony w 2020 roku, a jeszcze przed listopadem plany US Navy miały się wiązać z zakupem nawet 20 okrętów. Byłyby to pierwsze jednostki klasy fregata pod gwiaździstą banderą od czasu wycofania ostatnich typu Oliver Hazard Perry. Aktualnie siły morskie USA nie posiadają stricte fregat, a główną siłę morską stanowią w przypadku jednostek nawodnych niszczyciele typu Arleigh Burke.
Jak podaje dokument mający 47 stron i dostępny do przeczytania na stronie Kongresu USA, prace nad nowymi fregatami, opartymi na włoskim projekcie
FREMM od Fincantieri, nie przebiegały zgodnie z planem. Znaczne zmiany, przez
które zgodność z oryginałem wynosiła zaledwie 15% i ambitne plany względem
implementacji uzbrojenia okazały się dla projektantów znacznym wyzwaniem, biorąc
pod uwagę rozmiary platformy i jej wyporność. Stąd też jeszcze w 2024 roku
pojawiła się informacja, że opóźnienie w programie sięga trzech lat, niemniej
prace nad pierwszym okrętem ruszyły, a do służby ma wejść w 2029 roku. Biorąc
pod uwagę wyzwania budżetowe czy też zmiany koncepcji, tak władze jak i siły
morskie podjęły trudną decyzję skasowania programu Constellation, mimo zainwestowanych
miliardów dolarów. Co jednak istotne, stocznia Fincantieri Marine, mieszcząca
się w Marinette, ma zrealizować dotychczas ogłoszone zamówienie na dwa okręty. Stan
prac do końca roku na pierwszy z nich nie przekraczał 15%. John Phelan, sekretarz
sił morskich, w informacji o zakończeniu programu Constellation podał, budowa…
nie miała już sensu. Koszt jednej fregaty miał sięgać 80% wartości niszczyciela
typu Arleigh Burke, niemniej jej zdolności miały nie przekraczać 60%. Stąd
zdaniem Phelana, „równie dobrze można budować same niszczyciele”.
Jak się jednak okazuje, władze USA oraz marynarka wojenna z fregat nie zrezygnuje, uważając je widać za potrzebne ogniwo w systemie jej floty, tym bardziej że najprawdopodobniej do 2030 roku może dojść do wycofania ze służby wszystkich okrętów klasy LCS, typu Freedom oraz Indpendence. Te, z racji na niespełnianie oczekiwań, wady konstrukcyjne i potrzeby modernizacji, biją niechlubne rekordy szybkości opuszczania bander. W miejsce anulowanej serii Constellation mają wejść jednostki oparte w całości na amerykańskim projekcie. Co ciekawe, wzorem są tu duże kutry (w US Coast Guard tak określa się wszystkie jednostki bez względu na rozmiar) typu Legend. Także i one nie miały ostatnio szczęścia, jako że w czerwcu anulowano zamówienie na kilka jednostek, w tym znajdujące się już w budowie. Teraz może się okazać, że stworzone elementy kadłubów mogą zostać wykorzystane przy budowie okrętów serii znanej pod roboczą nazwą FF (X).
Patrolowce typu Legend należą do największych jednostek w
składzie US Coast Guard. Mają blisko 127 metrów długości, 16 metrów długości i
6,9 metra w zanurzeniu. Wyporność maksymalna sięga 4600 ton. Moc zapewniają
trzy generatory diesla Caterpillar 3512B, natomiast w skład napędu wchodzą dwa
silniki wysokoprężne MTU 20V 1163 o mocy 7400 kW każdy oraz turbina gazowa GE
LM2500 22 MW. Kuter osiąga prędkość do 28 węzłów, a jego załoga liczy 113 osób,
z możliwością zwiększenia do 148 w zależności od celów misji. Zasięg działania
wynosi 12 000 mil morskich, a autonomiczność sięga do 90 dni. To wszystko
sprawia, że rozmiarowo im bliżej do fregat, niemniej.
Jednostki te są zdolne do prowadzenia działań oceanicznych, nawet tysiące mil morskich od wybrzeży USA, biorąc udział w misjach i ćwiczeniach na innych akwenach, angażując się m.in. w ochronę wód państw zaprzyjaźnionych, m.in. Tajwanu, Filipin, Japonii czy Australii. Doświadczenie z eksploatacji platform ma pomóc szybko przygotować odpowiedni projekt, który po zaakceptowaniu zostanie wdrożony. Na ten moment nie wiadomo, czy nowe jednostki będą miały takie same wymiary, niemniej można się spodziewać większej wyporności, co będzie wynikało z mocniejszego uzbrojenia, tu wskazuje się choćby na armatę morską BAE Systems Mk 110 kal. 57 mm, systemy obrony bezpośredniej (CIWS) 30 mm, wielokomorową wyrzutnię pocisków przeciwlotniczych Mk 49 RIM-116 Rolling Airframe, a także 16-komorową wyrzutnię pocisków przeciwokrętowych NSM.
W związku z pracami Kongresu należy się spodziewać akceptacji bądź dalszych zmian w planowanych przedsięwzięciach, biorąc pod uwagę wspomnianą restrukturyzację programu pozyskiwania fregat. Wskazuje się tu zarówno na budżet przeznaczony dla sił morskich, jak też rolę rodzimego przemysłu stoczniowego. Biorąc pod uwagę ciągłość zamówień właśnie utrzymanie pracy w zakładach było kluczowym powodem utrzymania budowy dwóch fregat typu Constellation, choć władze równie dobrze mogłyby anulować także i je. Zostaje teraz oczekiwać na dalsze informacje. Należy tu nadmienić, że trwają też prace projektowe nad następcami niszczycieli typu Arleigh Burke, określane roboczo jako DD(X), których wyporność wyniesie ponad 10 000 ton. Jeszcze w grudniu tego roku wiele zamieszania w środowisku specjalistów morskich wywołała informacja o planie budowy pierwszych od wielu dekad pancerników, określonych oficjalnie jako… typ Trump. Wszystkie te przedsięwzięcia to dziesiątki miliardy dolarów wydatków, a pojawia się pytanie, czy po drodze nie nastąpią kolejne zmiany, w tym biorąc pod uwagę choćby zmianę włodarza Białego Domu po zakończeniu obecnej kadencji Donalda Trumpa.
Rozpoczyna się Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa 2026
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty