Norweska Administracja Wybrzeża (Kystverket) dostała zgłoszenie o dryfującym na morzu masowcu. LMZ Pluto został opuszczony przez załogę, a jak wykazały obliczenia, statek dryfował w kierunku instalacji naftowych. Służby zrealizowały akcję celem lokalizacji, zatrzymania i odholowania jednostki, nim doszłoby do tragedii.
Zgodnie z informacjami podanymi przez norweskie władze, masowiec LMZ Pluto (IMOL 9585326) miał wyłączony silnik w wyniku awarii i dryfował pod wpływem fal morskich. 24 marca licząca 23 osoby załoga zgłosiła sygnał SOS, została ewakuowana przez norweskie służby ratownicze i ewakuowana na ląd. Nie rozwiązywało to problemu, co ze statkiem, który pozostawał na pełnym morzu. Pływający pod banderą Wysp Marshala masowiec ma 190 metrów długości i 32 metry szerokości. Jego nośność to 33044 GT. Został zbudowany w 2011 roku. W momencie incydentu był w drodze z Murmańska w Rosji do Santa Marta w Colombo.
Aby nie doszło do katastrofy, w tym zatonięcia
statku bądź
zderzenia z inną jednostką bądź infrastrukturą wydobywczą na morzu,
zadysponowano
służby ratunkowe, w tym jednostkę ratownictwa morskiego Straży Pożarnej w
Bergen, sześciu specjalnie przeszkolonych strażaków,
przetransportowanych
śmigłowcem 330. Dywizjonu z sił zbrojnych. Zespół miał za zadanie
przymocować hol
z jednostki Straży Wybrzeża, KV Jarl, do rufy LMZ Pluto. Do akcji potem
zaangażowano też holownik Sea1 Ruby, który 30 marca przejął zadanie
holowania statku od KV Jarl.
Akcję zaplanowano na 28 marca, niemniej z racji na warunki nie udało się tego zrobić, stąd całą operację przeniesiono na niedzielę. Warunki pogodowe były trudne: wiatr wiał z prędkością 40 węzłów, w porywach do 64 węzłów, a wysokość fal wynosiła 6-7 metrów. W końcu jednak udało się przeprowadzić montaż holu i rozpocząć holowanie masowca do wybrzeża. Dokładna lokalizacja holownika nie została jeszcze ustalona, a armator musi uzyskać zgodę norweskich władz, aby móc holować LMZ Pluto do wybrzeża. Norweska Administracja Wybrzeża jest organem właściwym do rozpatrzenia takiego wniosku o utworzenie strefy kryzysowej złożonego przez armatora.
Administracja skontaktowała się z Dyrekcją Ochrony Ludności i Zarządzania Kryzysowego (DSB) w celu oceny ładunku, ustalenia przepisów dotyczących ewentualnych sankcji, biorąc pod uwagę, że statek płynął z Rosji. Instytucja uznała ładunek za nieszkodliwy i niepodlegający sankcjom, nie wykazano też uchybień pod względem stanu jednostki oraz jej załogi.
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty
Zmiana warty w COM-DKM. Uroczyste przekazanie obowiązków między admirałami