Sankcje nałożone przez administrację prezydenta USA Donalda Trumpa na koncerny Rosnieft i Łukoil zadadzą Rosji poważny cios, znacząco ograniczając jej przychody z eksportu ropy naftowej - powiedziała PAP Maia Nikoladze, analityczka think tanku Atlantic Council.
Po dziewięciu miesiącach prezydentury i serii bezowocnych rozmów, by przekonać Władimira Putina do zakończenia agresji przeciwko Ukrainie, prezydent Donald Trump nałożył w środę na Rosję pierwszy w tej kadencji pakiet amerykańskich sankcji. Objęte nim zostały dwa największe rosyjskie koncerny naftowe - Rosnieft i Łukoil.
Według Mai Nikoladze, analityczki waszyngtońskiego think tanku Atlantic Council, to ważny krok, mogący przynieść potencjalnie znaczące efekty. Zdaniem rozmówczyni PAP podkreśla on determinację administracji Trumpa w dążeniu do zakończenia wojny na Ukrainie. Nałożenie sankcji na Łukoil i Rosnieft – dwie największe rosyjskie firmy naftowe – będzie poważnym ciosem dla dochodów kraju z eksportu surowcóow energetycznych.
W styczniu tego roku ustępująca administracja prezydenta Bidena nałożyła sankcje na inne ważne firmy rosyjskiego sektora naftowego: Gazprom Nieft i Surgutnieftiegaz, a także ponad setkę innych podmiotów oraz tankowce z „floty cieni”. Jak podkreśla Nikoladze, ruch ten miał swoje znaczące konsekwencje dla rosyjskiego biznesu, bo zmusił ich klientów do poszukiwania alternatyw.
- Poprzednie restrykcje na Gazprom Neft i Surgutneftiegas skłoniły indyjskie i chińskie rafinerie do poszukiwania alternatywnych dostawców ropy na Bliskim Wschodzie. W tym roku połączenie tych sankcji i zmniejszonego popytu w Chinach dodatkowo osłabiło dochody Rosji z eksportu ropy - podkreśliła ekspertka. - Nowe sankcje zmuszą rafinerie w Indiach i Chinach do dokonania strategicznego wyboru: kontynuować import rosyjskiej ropy, ryzykując sankcje wtórne, lub też zwrócić się ku alternatywnym dostawcom i zerwać powiązania z rosyjskimi firmami - dodała. Zaznaczyła jednak, że sukces restrykcji będzie w dużym stopniu zależny od tego, z jaką determinacją będą one wdrażane.
W podobnym tonie wypowiedział się były ambasador USA w Polsce, Daniel Fried. Zinterpretował on działania prezydenta Trumpa jako ruch mający skłonić Władimira Putina do zgody na zawieszenie broni i podkreślił, że po raz pierwszy amerykański prezydent zdecydował się wywrzeć rzeczywistą presję na Kreml. Zaznaczył jednak, że wprowadzone obecnie sankcje nie wyczerpują możliwości w tym obszarze.
- To dobry ruch, ale wciąż pozostaje wiele miejsca na kolejne uderzenia w dochody z energetyki - powiedział PAP były dyplomata.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ san/
Fot. Depositphotos
Wodór blisko morza. Orlen otwiera stację H2 w Gdyni
Najwięksi producenci turbin wiatrowych w 2021 roku. Zobacz ranking
Vattenfall po 25 latach zamyka przybrzeżną farmę wiatrową Irene Vorrink w Holandii
6
Europa - kryzys energetyczny na własne życzenie. Gra z Katarem i Rosją w ruletkę
PSEW: offshore wind nowym frontem bezpieczeństwa państwa
Jak pogodzić offshore wind z turystyką i rybołówstem? Doświadczenia płyną z zagranicy
Windar informuje o postępach w budowie szczecińskiej fabryki wież wiatrowych
ARP S.A. i PARP wzmocnią kompetencje przedsiębiorstw w ramach rozwoju offshore wind
TotalEnergies i partnerzy podpisli memorandum o współpracy w Syrii
Equinor świętuje transport nr 5000 ze złoża Gullfaks na Morzu Północnym