• <
PGZ_baner_2025

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował o uderzeniu w rosyjski okręt na Morzu Kaspijskim

07.05.2026 17:33 Źródło: Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy
Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował o uderzeniu w rosyjski okręt na Morzu Kaspijskim
MW Rosji

Siły Zbrojne Ukrainy poinformowały o udanym ataku na rosyjski okręt. Co istotne, dotyczyło to jednostki obecnej nie na Morzu Czarnym, ale dużo dalej, bo na Morzu Kaspijskim. Sukces stawia wiele pytań o zdolności obronne Rosji, ale też sens tego typu działań, przede wszystkim biorąc pod uwagę próby przechylenia szali zwycięstwa na stronę ukraińską.

Sztab ukraińskiej armii przekazał, że do ataku doszło w nocy z z 6 na 7 maja. Celem była baza morska w Kaspijsku, nad Morzem Kaspijskim w Republice Dagestanu (składowa Federacji Rosyjskiej). Jak wynika z przekazanych informacji oraz materiałów, celem była tamtejsza infrastruktura logistyczna i inne obiekty. Trafiono tam jeden z bazujących okrętów. Była to jednostka proj. 22800 proj. Karakurt, oficjalnie klasyfikowana jako korweta.

Jak zaznaczają ukraińscy wojskowi, tego rodzaju okręty działają też na Morzu Czarnym i innych akwenach, zdolne do ataków z wykorzystaniem pocisków przeciwokrętowych Kalibr. Nie podano, który dokładnie z okrętów został trafiony, niemniej rosyjska Flotylla Kaspijska posiada dwie jednostki tej serii. Co należy podkreślić, mimo klasyfikacji, nie są one duże, Ukraińcy określili cel jako "mały okręt rakietowy" co w praktyce bardziej pasuje. 

Jednostki typu Karakurt wpisują się w powrót do radzieckiej myśli wojskowej, gdy masowo w stoczniach budowano kutry rakietowe, przeznaczone do zmasowanych ataków w myśl zapewnienia sobie przewagi ilościowej kosztem jakościowej w porównaniu z flotami państw NATO. Wspomniane jednostki, w tym proj. 205 i 1241, oznaczone w kodzie NATO jako Osa i Tarantul stanowiły również istotny "towar eksportowy" ZSRR, znajdując się w wyposażeniu flot wielu państw, w tym Polski. Do dziś wiele z nich pozostaje w służbie, a w Rosji powstają ich kontynuatorzy, jak się zwykło uważać wspomniane już serie Karakurt, jak i podobne Bujan i Bujan-M. Korwety proj. 22800 należą do zaplanowanej na 16. Są budowane jednocześnie w kilku stoczniach na obszarze całego kraju, wchodząc w skład flot Morza Bałtyckiego, Czarnego i Oceanu Spokojnego. Rozmiary to 67 metrów długości i do 860 ton maksymalnej wyporności. Obok przenoszenia pocisków rakietowych Kalibr na pokładzie znajdują się też zestawy rakietowe Igła-S i przeciwlotnicze Pancyr-ME. Rozmiary nie sprzyjają montowaniu choćby komór z pociskami przeciwlotniczymi, stąd tego rodzaju okręty są dość narażone na ataki z powietrza. Niemniej posiadają zdolność do silnych ataków rakietowych, jednakże złośliwie przez to określa się je "okrętami jednorazowymi", które mają dokonać niszczycielskiego ataku, ale potem są właściwie bezbronne, stanowiąc łatwe cele do zatopienia.

Choć uszkodzenie okrętu to zawsze jest sukces, pojawia się jednak pytanie, czy wysiłek i środki użyte do tego rodzaju ataku przynoszą realne korzyści dla strony Ukraińskiej, poza propagandowymi. W poprzednich latach kilkukrotnie zaatakowano okręty Flotylli Kaspijskiej, uszkadzając je oraz infrastrukturę nadmorską, pokazując jak fatalna jest obrona przeciwdronowa i przeciwrakietowa na rosyjskim terytorium, ponad 1500 km od ukraińskiego frontu i 2000 km od Kijowa. W efekcie może to podkopywać morale Rosjan i wzmacniać Ukraińców. Jak dotąd jednak skutki takich ataków nie powodują, by doszło do zakończenia walk czy innego zatrzymania rosyjskiej machiny wojennej, mimo że ta łapie ogromne zadyszki i coraz trudniej jej uzupełniać straty sprzętowe i w ludziach. Ukraina ma jednak podobny problem, pozostając też mocno zależną od pomocy zagranicznej. Dla niej jednak ofiary oraz utracone uzbrojenie są boleśniejsze i trudniej je zastępować. Stąd poważnie można się zastanawiać, czy bardziej propagandowe, dobrze wyglądające sukcesy są warte wykorzystanych sił i środków. Rosja dalej korzysta z portów nadkaspijskich, a znajdujące się tam okręty są remontowane i wracają do służby.

Atak na bazę w Kaspijsku nie był jedynym, jakie przypuściły ukraińskie siły tamtej nocy. Trafiono w obiekty na obszarach okupowanych przez Rosję. W obwodzie ługańskim były to punkt dowodzenia wojsk rosyjskich w Sosniwce, skład amunicji w Kałmykiwce oraz skład paliw i materiałów smarnych w rejonie Smolaninowego, natomiast w obwodzie donieckim punkt dowodzenia wrogich bezzałogowych statków powietrznych w rejonie Jasnego. Jak zaznacza Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, tego rodzaju ataki mają potrwać "do całkowitego zakończenia zbrojnej agresji Federacji Rosyjskiej". Obiecuje też, że "ciąg dalszy nastąpi", sugerując kontynuacje takich działań.

Tagi:
Ukraina, Rosja
JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.