• <
PGZ_baner_2025

Nie będzie wznowienia śledztwa w sprawie katastrofy Estonii

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Nie będzie wznowienia śledztwa w sprawie katastrofy Estonii
Fot. Blahaaaaaaaa69420 / Wikimedia

Odpowiednie urzędy ds. bezpieczeństwa morskiego Szwecji, Finlandii i Estonii opublikowały wspólny końcowy raport wstępnej oceny i podsumowały, że nie ma podstaw do wznowienia śledztwa w sprawie zatonięcia promu Estonia w 1994 roku.

Szwecja, Finlandia i Estonia prowadziły wspólnie dochodzenie wypadkowe w 1997 roku. W ostatnich latach pojawiły się jednak naciski opinii publicznej i prywatnych badaczy, by śledztwo wznowić. Niektórzy twierdzą, że dzisiejsze metody badawcze mogłyby dowieść, że do katastrofy nie doszło przypadkiem.

Estoński Urząd ds. Badania Wypadków Morskich (OJK), Szwedzki Urząd ds. Badania Wypadków (SHK) oraz Fiński Urząd ds. Badania Bezpieczeństwa (OTKES) przyjrzały się więc sprawie ponownie, ale po wstępnej ocenie uznały, że nie ma podstaw do wznowienia wspólnego dochodzenia. Uznano, że śledztwa nie wykazały żadnych oznak zderzenia z innym obiektem lub jednostką pływającą, nie stwierdzono śladów eksplozji na statku. W raporcie zapisano, że uszkodzenia prawej burty, często wskazywane jako podejrzane, powstały w wyniku uderzenia w dno morskie. Śledczy oparli się przy tym m.in. na wnioskach z badań morskich, wywiadach z ocalałymi, przeglądach technicznych, obliczeniach naukowy i modelach numerycznych przeprowadzonych w ciągu ostatnich czterech lat. 

Również badania odnalezionej rampy dziobowej nie przyniosły nowych rezultatów – podano, że otwarcie rampy spowodowane było naciskiem fal na daszek dziobowy jednostki. To właśnie otwarcie furty dziobowej spowodowało zalanie pokładu samochodowego, co z kolei doprowadziło do przewrócenia się statku i ostatecznie jego zatonięcia. 

W raporcie opisano także obecny stan wraku, który jest poważnie uszkodzony i w ciągu dekad przesunął się znacząco na dnie. Wskazano, że kształt uszkodzeń prawej burty dobrze odpowiada wystającej w pobliżu skale. Co więcej, mogą wystąpić nowe deformacje, bo stan wraku będzie się pogarszał. 

– Chociaż operacje opisujące wrak w połowie lat 90-tych były krytykowane, zarchiwizowane dokumenty z tych badań były cennym dowodem. Na ich podstawie udało nam się odtworzyć pozycję i orientację wraku na dnie, co pozwala wyjasnić, dlaczego wcześniej nieznane uszkodzenai nie były widoczne w latach 90-tych, a ujawniły się dopiero później w wyniku przesunięć wraku – tłumaczy Tauri Roosipuu, główny śledczy OJK. 

Oceniono również, że Estonia nie była zdolna do żeglugi z powodu "nieskontrolowanych, a więc niezauważonych słabości konstrukcyjnych oraz nieudokumentowanych odstępstw w świadectwach". 

Jonas Bäckstrand, Przewodniczący Działu Śledztw w SHK stwierdził, że statek był niebezpieczny, ale fakt ten był ukrywany.

– Statek miał ukryte wady konstrukcyjne przez całe swoje życie i był technicznie niebezpieczny do eksploatacji. Jednak fakt ten nie był uznawany przez odpowiednich interesariuszy – ani na pokładzie, ani na lądzie – stwierdził. 

Śledczy przekazali, że wykonano wywiady z 68 ocalałymi z katastrofy, którzy potwierdzili, że na pokładzie nie było pojazdów wojskowych. 

Jednocześnie zespół śledczych zastrzega, że nie było jednej konkretnej przyczyny zatonięcia wraku, a katastrofa była "efektem złożonej awarii systemowej w przemyśle żeglugowym, wynikającej z szeregu braków". Zaznaczyli także, że już wcześniej zdarzały się wypadki z daszkami dziobowymi, ale wiedza o nich nie była upowszechniona. Ich zdaniem lista błędów obejmowała brak odpowiednich ram regulacyjnych, niedociągnięcia podczas projektowania i budowy statku, brak inspekcji i anomalie w certyfikacji, niedostateczną kulturę bezpieczeństwa podczas rejsu. Katastrofa była "wynikiem nagromadzenia słabości systemowych i niewystarczającego zarządzania ryzykiem w całym sektorze". 

Do katastrofy promu Estonia doszło w nocy z 27 na 28 września na Morzu Bałtyckim. Zginęły 852 osoby.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.