• <
PGZ_baner_2025

Kontrowersje wokół zatopienia irańskiej fregaty przez USA. Niebezpieczny precedens?

Strona główna Marynarka Wojenna, Bezpieczeństwo Morskie, Ratownictwo Kontrowersje wokół zatopienia irańskiej fregaty przez USA. Niebezpieczny precedens?
Fot. Departament Wojny USA

Pojawia się coraz więcej informacji dotyczących zatopienia irańskiej fregaty IRIS Dena przez amerykański okręt podwodny. Nie brakuje przy tym kontrowersji z racji na okoliczności, jak do tego doszło. Obok dyskusji w kontekście prawa międzynarodowego, w tym morskiego, zasad toczenia konfliktów zbrojnych, jak szeroko pojętej moralności, pojawia się pytanie, czy w efekcie tego zdarzenia nie okaże się, że w przyszłości, także w związku z innymi konfliktami, będzie dochodziło do podobnych zdarzeń. To dotyczy nie tylko dalekich akwenów, ale również Bałtyku.

Przypomnijmy, że informacje o zatopieniu fregaty typu Mourge, IRIS Dena, pojawiły się 3 marca. Resort Obrony Sri Lanki podał wtedy, że służby tego państwa prowadzą akcję ratunkową irańskich marynarzy, którzy mieli pochodzić z zatopionego okrętu. Ich zdaniem ataku miała dokonać amerykańska jednostka podwodna. To ostatnie z kolei potwierdziły dzień później władze USA, wprost przyznając, że miało to miejsce na wodach międzynarodowych. Ich zdaniem „nie jest to argument za ochroną”.

Ocean w ogniu


Z liczącej wtedy ponad 150 osób załogi udało się uratować mniej niż 40 osób, które poddano leczeniu na Sri Lance. Co istotne, w obawie o powtórzenie tego samego losu, inny irański okręt przebywający w tej okolicy, IRIS Bushehr, poprosił o zgodę na internowanie i pozostanie w neutralnym porcie. Władze Sri Lanki się na to zgodziły, podkreślając swoją neutralność i gotowość do niesienia pomocy. To kolejny z epizodów trwającego od 28 lutego konfliktu, jakim był atak Izraela i USA na Iran. W jego efekcie mowa już nawet o tysiącach zabitych. Zniszczono dziesiątki okrętów tego państwa oraz wiele obiektów o znaczeniu strategicznym. Wywołało to wielkie zamieszanie międzynarodowe, także na niwie gospodarczej, biorąc pod uwagę kluczowe znaczenie Zatoki Perskiej i Cieśniny Ormuz dla międzynarodowego handlu morskiego. Ten mocno spadł, co dotyczy eksportu z takich kraj jak Katar ropy naftowej i gazu. Zmniejszył się też ruch przez Zatokę Adeńską i Morze Czerwone, w odpowiedzi na tak na trwający konflikt, jak i groźby jemeńskich bojowników Huti, że rozpoczną ataki na statki i okręty Izraela, USA i współpracujących z nimi państw. Więcej pisaliśmy o tym w tekście pt. Atak na Iran. Świat patrzy z niepokojem. Kolejne dni będą decydujące?

Kontrowersje wokół ataku


Omawiając atak na IRIS Dena w tekście pt. Irański okręt zatopiony na Oceanie Indyjskim. Atak miał przeprowadzić amerykański okręt podwodny zwracaliśmy uwagę, że jednostka znajdowała się tysiące kilometrów od rodzimego akwenu nie bez powodu. Miało to związek z odbywającymi się w lutym br. dużymi ćwiczeniami morskimi pod auspicjami Marynarki Wojennej Indii. Rokrocznie organizują one przedsięwzięcie pn. International Fleet Review MILAN. Co istotne, wspomniana irańska fregata już parokrotnie uczestniczyła w tym wydarzeniu, więc nie było to pierwszy raz, gdy w tym okresie znalazła się na Oceanie Indyjskim. Co istotne, w wydarzeniu brała też udział amerykańska kadra morska wraz z niszczycielem typu Arleigh Burke, USS Pinckney (DDG-91). Oznaczało to, że zaledwie kilka dni przed atakiem na Iran a także zatopieniem IRIS Dena, załoga tejże fregata miała okazję na żywo spotkać się ze swoimi odpowiednikami z USA, co nadaje tu pewnego tragizmu. Pytaniem jest, czy Amerykanie biorący udział w tym ćwiczeniu zdawali sobie sprawę, że Irańczycy, których mają przed sobą, mogą w ciągu kolejnych dni zginąć w efekcie ataku ich lub innego okrętu US Navy.

Czytaj więcej: Irański okręt zatopiony na Oceanie Indyjskim. Atak miał przeprowadzić amerykański okręt podwodny

IRIS Dena, fot. MW Indii


Kolejną kwestią jest fakt przeprowadzenia ataku na okręt na wodach międzynarodowych. Co należy zauważyć, w czasie trwania międzynarodowego konfliktu zbrojnego, okręty strony przeciwnej są uznawane za legalne cele wojskowe, także jeśli znajdują się wiele mil morskich od swoich wód terytorialnych. Ich atakowanie, niszczenie lub przejmowanie jest więc dozwolone. Niemniej, także w czasie wojny, działania muszą być zgodne z prawem humanitarnym, co oznacza unikanie nadmiernych szkód ubocznych. Wszak na wodach Morza Czarnego mają miejsce ataki na rosyjskie okręty i statki, przeprowadzane przez ukraińską armię. W przypadku agresji na Iran pojawia się jednak pytanie, czy irańska fregata prowadziła działania bojowe i realnie zagrażała USA, choćby przez groźbę ataku na amerykańskie i sojusznicze jednostki morskie i powietrzne. Tu pojawia się kwestia związana z taktycznym i moralnym sensem tej operacji, bo w efekcie zginęło ponad 100 irańskich marynarzy.

Zdaniem władz USA, choćby szefa Pentgonu Petera Hegsetha, tego rodzaju działania są uzasadnione. Pojawiają się jednak głosy sugerujące, że IRIS Dena, choć posiadający uzbrojenie i systemy do działań w zakresie zwalczania okrętów podwodnych, nie był przygotowany na takie zagrożenie. Tu jednak warto pamiętać, że atak przeprowadziła jednostka z napędem jądrowym, a więc posiadająca dużo większe zdolności z myślą o działaniu głęboko pod wodą dłuższy czas, stanowiąc tym samym większe zagrożenie niźli jednostki z napędami konwencjonalnymi. Według Ryana Grima, dziennikarza Drop Site News, irańska fregata miała być też nieuzbrojona, z racji na gościnną wizytę w Indiach. Jest to jednak opinia niepotwierdzona i sprzeczna z logiką – okręty zmierzające na ćwiczenia międzynarodowe nie wyruszają bezbronne. Tym bardziej, gdy ma to miejsce setki mil morskich od ich macierzystej bazy. Co istotne, takie ćwiczenia bardzo często mają w sobie epizody ostrego strzelania, a więc prawdziwą amunicją. Okręt musi być zdolny do szybkiego osiągnięcia i utrzymywania gotowości bojowej. Jeśli jednak okręt był rzeczywiście nieuzbrojony, jak twierdzą niektórzy komentatorzy, a Amerykanie zdawali sobie z tego sprawę, tak tym bardziej pojawia się pytanie o sensowność ataku. Już sam fakt że okręt mógł zostać internowany przez jedno z państw regionu sprawiałoby, że tak czy inaczej nie byłby zdolny do udziału w działaniach wojennych.

Władze Sri Lanki informując o pomocy dla marynarzy z IRIS Dena oraz internowaniu załogi IRIS Bushehr oraz internowaniu samego okrętu, podkreślają swoją neutralność w konflikcie. Wskazują tu, że „nie opowiadają się po żadnej ze stron w tym konflikcie” oraz „podejmują działania, aby ratować ludzkie życie. Prezydent kraju, Anura Kumara Dissanayake wydał 5 marca oświadczenie, że „Nikt nie powinien ginąć w takiej wojnie. Każde życie jest równie cenne”. Rząd ma też współpracować z Iranem w związku z pomocą marynarzom oraz przekazaniem ciał tych, którzy zginęli w ataku. Dodajmy tu, że lankijskie okręty uczestniczyły w tym samym ćwiczeniu w Indiach i w dniu ataku znajdowały się w drodze do macierzystego portu. Potencjalnie ich załogi miały okazję zetknąć się z wtedy marynarzami z IRIS Dena.

Swoje opinie prezentują też komentatorzy z Indii. Obok krytyki działań sił USA wyrażają też oburzenie wobec władz swojego kraju. Irański okręt nie zatonąłby w tamtym rejonie, gdyby nie to, że wziął udział w manewrach Milan 2026. Ich zdaniem rząd w New Delhi ponosi moralną winę za śmierć marynarzy. Ich zdaniem Indie powinny zaangażować się w pomoc rozbitkom oraz potępić czyn USA.

Premier kraju, Nahrenda Modi, nie ustosunkował się do zdarzenia, a w sprawie konfliktu w Iranie jest bardzo powściągliwy. Przykładowo miał rozmawiać z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem odnośnie „obaw dotyczących zmieniającej się sytuacji w Azji Zachodniej oraz potrzeby powrotu do dialogu i dyplomacji”. Wyraził też solidarność z Katarem po tym, gdy doszło do ataku na jego terytorium. Modi potępił tu „naruszenia jego suwerenności i integralności terytorialnej”. Nie wskazał przy tym winnego tegoż naruszenia. Dodatkowo nie odniósł się wprost do sytuacji w Iranie i ataku na ten kraj trwającego od 28 lutego.

Skutki międzynarodowe


Zatopienie okrętu na wodach międzynarodowych, daleko od macierzystej bazy, może tu doprowadzić do niebezpiecznego precedensu, z którego skorzystają inne państwa. Skoro USA zatapiają okręt w związku z toczącym się konfliktem, nie patrząc czy stanowi on realne zagrożenie czy też nie, to inny kraj może postąpić podobnie. W tym przypadku mowa choćby o działaniach Rosji wobec okrętów Marynarki Wojennej Ukrainy, ze względu na ich specyficzną sytuację. W ostatnich latach otrzymała ona pięć niszczycieli min, dwa typu Sandown od Wielkiej Brytanii i trzy typu Tripatite/Alkmaar od Belgii i Holandii. Aktualnie stacjonują one w brytyjskim Portsmouth i wychodzą w może w związku z cyklem szkolenia załogi. Są oficjalnie wcielone do ukraińskiej floty. Dodatkowo w Turcji trwają wciąż prace nad dwiema korwetami dla Ukrainy, Hetman Iwan Mazepa i Hetman Iwan Wyhowski. Obie są w trakcie prób morskich i w najbliższych latach powinny być gotowe do przekazania. Pytanie, gdzie będą wtedy stacjonować i jeśli byłby to np. port wojenny jednego z państw Unii Europejskiej i/lub NATO, to wiązałoby się to z przemieszczeniem, jeśli nie zostaną na tureckich wodach.

W przypadku zarówno niszczycieli min jak i korwet pojawia się realna obawa, że w związku z trwającą od lutego 2022 roku agresją Rosji na Ukrainę, atakujący może zdecydować się na podobne działanie i zająć bądź zatopić ukraińskie okręty, gdy tylko pojawią się na wodach międzynarodowych. To, biorąc pod uwagę współpracę państw UE/NATO z Ukrainą, może doprowadzić do poważnych reperkusji i stanowić ogromne wyzwanie, jakie mają podjąć wtedy działania.

Wojna w Iranie – stan obecny


Trwający od 28 lutego konflikt już doprowadził do znacznego spadku ruchu morskiego w regionie, nie pozostając bez wpływu na transport między Azją a Europą. Siły zbrojne USA zatopiły już ponad 30 okrętów. Wśród najnowszych były to m.in. korweta morskiego komponentu Gwardii Rewolucyjnej, IRIS Shahid Sayyad Shirazi, a także okręt przeznaczony do transportu pojazdów bezzałogowych (określany nieprecyzyjnie jako „lotniskowiec” lub „dronowiec”) IRIS Shahid Bagheri. W efekcie Iran stracił znaczną część najbardziej efektywnego potencjału swojej floty, a celem USA i Izraela jest eliminacja właściwie całego, aby kraj nie posiadał sił morskich zdolnych zagrozić ich polityce. Podobnie celami są instalacje, infrastruktura oraz uzbrojenie wojsk lądowych i sił powietrznych, a także obiekty rządowe i administracyjne kluczowe dla funkcjonowania państwa. Pytaniem jest, jak długo rządy w Waszyngtonie i Tel-Awiwie chcą prowadzić działania zbrojne i kiedy uznają, że zrealizowały swoje cele.

Choć niektóre kraje NATO zdecydowały się przemieścić siły bliżej obszaru konfliktu, a ofiarami irańskich ataków są m.in. Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy też Arabia Saudyjska (odpierają one też uderzenia ze strony Iranu), tak reprezentanci tych państw coraz bardziej wyrażają krytykę wobec prezydenta USA Donalda Trumpa i premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Zarzucają tu wciąganie ich krajów w ich wojnę, która była niesprowokowana. Jednocześnie są zdecydowane bronić się przed irańskimi atakami. Pytaniem jest, jak długo potrwa konflikt. Czy mowa tu o wojnie, która na tygodnie czy miesiące pogrąży region, czy też jej zakończeniu w kolejnych dniach w sposób tak nagły, jak się zaczęła, pozostawiając jednak świat z ogromem skutków politycznych i gospodarczych.

JOTUN_2026

Dziękujemy za wysłane grafiki.