Przejęcie władzy przez prorosyjskie reżimy wojskowe w krajach Sahelu stało się problemem dla zachodnich firm z branży wydobywczej; ich miejsce mogą zająć koncerny chińskie - ocenia we wtorek "Financial Times".
"Międzynarodowe firmy z branży wydobywczej są zdane na łaskę (...) reżimów wojskowych w Sahelu. Ich liderzy wykorzystują spory prawne, nacjonalizują firmy i aresztują (osoby związane z przemysłem wydobywczym), aby uzyskać większą kontrolę nad kluczowymi surowcami, takimi jak złoto czy uran" - pisze brytyjski dziennik.
Sahel - to region na południe od Sahary, będący tradycyjnie postkolonialną strefą wpływów Paryża. Region obejmuje m.in. tereny Nigru, Burkiny Faso, Mali i Czadu. Zachodnie kraje do niedawna utrzymywały tam obecność wojskową, jednak w ostatnich latach zaczęły się stamtąd wycofywać po serii przewrotów wojskowych oraz wzroście antyzachodnich nastrojów. Równolegle swoje wpływy w tych krajach zwiększają Chiny i Rosja. W Mali i Nigrze działają najemnicy z Korpusu Afrykańskiego, formacji która zastąpiła Grupę Wagnera po śmierci jej twórcy Jewgienija Prigożyna.
Kraje Sahelu, chociaż należą do najbiedniejszych na świecie, to posiadają niezwykle bogate złoża zasobów naturalnych, w tym ropę, złoto i uran.
We wtorek kanadyjska spółka górnicza Barrick Gold, drugi największy producent złota na świecie, wstrzymała tymczasowo operacje wydobywcze w Mali po tym, gdy władze tego państwa rozpoczęły konfiskatę eksploatowanego przez nich kruszcu i aresztowały szefa firmy Marka Bristowa. Podobne losy w tym kraju spotkały australijski Resolute. Z kolei Niger w czerwcu cofnął koncesję na wydobycie uranu francuskiemu koncernowi Orano, największemu na świecie producentowi reaktorów jądrowych - wylicza kłopoty kłębiące się nad zachodnimi firmami w krajach Sahelu brytyjski dziennik.
"Ciężka sytuacja Orano dobrze odzwierciedla zapętlenie wielkiego biznesu i geopolityki w Sahelu. Problemy koncernu zaczęły się mniej więcej wtedy, kiedy żołnierze obalili prozachodniego prezydenta Mohameda Bazouma w 2023 r., co doprowadziło do tąpnięcia na linii Paryż-Niger" - zauważa "FT". "Obierając bardziej interwencjonistyczną linię, (reżimy te) pragną zaznaczyć suwerenność swych narodów po dekadach ucisku przez zachodnich górników" - dodaje.
"FT" podkreśla, że nowe podejście obrane przez junty wojskowe w Sahelu stało się poważnym problemem dla firm z branży wydobywczej w momencie, gdy starają się one zapewnić długotrwałe dostawy uranu, głównego paliwa do reaktorów jądrowych, oraz zwiększyć wydobycie złota, którego cena w ostatnim czasie poszybowała w górę.
Gazeta wskazuje, że na sytuacji tej skorzystać mogą kraje, które utrzymują dobre stosunki z nowymi wojskowymi rządami w Sahelu. Np. w grudniu koncern Ganfeng Lithium, największy producent litu w Chinach i trzeci na świecie, otworzył kopalnię w południowej części Mali. "FT" przypomina, że lider junty w Bamako Assimi Goita określił Pekin jako swego "strategicznego i szczerego partnera".
mws/ mal/
fot. Depositphotos
Wodór blisko morza. Orlen otwiera stację H2 w Gdyni
Najwięksi producenci turbin wiatrowych w 2021 roku. Zobacz ranking
Vattenfall po 25 latach zamyka przybrzeżną farmę wiatrową Irene Vorrink w Holandii
6
Europa - kryzys energetyczny na własne życzenie. Gra z Katarem i Rosją w ruletkę
PSEW: offshore wind nowym frontem bezpieczeństwa państwa
Jak pogodzić offshore wind z turystyką i rybołówstem? Doświadczenia płyną z zagranicy
Windar informuje o postępach w budowie szczecińskiej fabryki wież wiatrowych
ARP S.A. i PARP wzmocnią kompetencje przedsiębiorstw w ramach rozwoju offshore wind
TotalEnergies i partnerzy podpisli memorandum o współpracy w Syrii
Equinor świętuje transport nr 5000 ze złoża Gullfaks na Morzu Północnym