• <
SELVECO_MARINE_2025

Czesi bez morza, ale z żaglowcem

19.05.2026 08:04 Źródło: PAP
Fot.: Wikimedia Commons / Christian Ferrer

Czesi nie mają morza, ale mają marzenia - powiedział PAP Filip Dvorsky, jeden z kapitanów La Grace, jedynego na świecie żaglowca pływającego pod czeską banderą. Statek powstał dzięki staraniom grupy entujastów i nawiązuje do postaci Augustina Herzmana, uznawanego za pierwszego czeskiego żeglarza oceanicznego.

La Grace opuściła właśnie port Talamone na Morzu Tyrreńskim. W planach ma rejs wzdłuż zachodnich wybrzeży Półwyspu Apenińskiego, a za sobą - wiosenną żeglugę z Afryki Północnej wzdłuż wybrzeży Hiszpanii i Francji.

- Morze Śródziemne jest naszym głównym obszarem działania. Jest spokojniejsze niż Morze Północne (...) i jest najłatwiejszym sposobem dotarcia do morza dla Czechów i innych mieszkańców Europy Środkowej - powiedział kapitan Dvorsky.

Bryg, czyli dwumasztowy żaglowiec, wypływa też na inne akweny. Organizowano nim rejsy wokół Anglii, Irlandii, Szkocji. - Byliśmy (też) w Norwegii, mniej więcej dzień żeglugi od koła podbiegunowego, a z drugiej strony dopłynęliśmy do Afryki Zachodniej, Kanady. Najdalej na zachodzie byliśmy na Karaibach. La Grace przepłynęła Atlantyk tam i z powrotem z pomocą wyłącznie historycznych przyrządów (nawigacyjnych - PAP) – podkreślił Dvorsky.

Nazwa La Grace łączy się z postacią Augustina Herzmana - pochodzącego z Czech XVII-wiecznego kupca, kartografa i żeglarza, który pływał po Atlantyku i Karaibach w służbie holenderskiej. On sam i załoga jego statku La Grace - pierwowzoru współczesnego czeskiego żaglowca - zgodnie z legendą byli korsarzami i atakowali wrogie statki kupieckie. Dla Czechów Herzman jest pierwszym krajanem, który został prawdziwym żeglarzem oceanicznym.

- Zawsze powtarzam, że my, Czesi, nie mamy morza, ale mamy marzenia. Ten statek powstał dzięki marzeniom kilku osób (i) wielu wolontariuszy, którzy marzyli o pływaniu na żaglowcu podobnym do La Grace - powiedział Dvorsky.

- Głównym inicjatorem i konstruktorem był mój tata Jozef Dvorsky. Miał już pewne doświadczenie w kapitanowaniu na innych statkach, jachtach i tak dalej. Pewnego dnia wyjechał z rodziną do Egiptu i zaczął budować żaglowiec - dodał Dvorsky, najmłodszy z kapitanów jednostki. La Grace powstawała według starych planów i w równie starej technice w stoczni w pobliżu Suezu.

Pieniędzy mieli mało, najważniejsza była obecność wolontariuszy. - W wolnym czasie przyjeżdżali i pomagali w budowie. Ktoś był stolarzem, ktoś elektrykiem, nagrodą większą niż pieniądze była dla nich możliwość pływania na tym historycznym żaglowcu - powiedział.

Samo wybudowanie i zwodowanie repliki historycznego żaglowca okazało się jednak niczym w porównaniu z trudami zarejestrowania go w Czechach, z Pragą jako portem macierzystym.

- Przedarcie się przez czeskie urzędy i biurokrację to łamigłówka, która zajęła nam dwa lata, przede wszystkim dlatego, że czeskim urzędom było bardzo sklasyfikować ten statek - powiedział Dvorsky. Jak dodał, w pierwszych latach jednostka była zarejestrowana w Holandii. - Wystarczyło zadzwonić i wysłać symboliczną kwotę w euro, i statek dostał holenderską banderę – podkreślił.

Obecnie stałą załogę La Grace tworzy sześć osób, w tym kapitan, nawigator, bosman i kucharz, zwany kukiem. Pozostali żeglarze na statek mogą trafić albo jako kadeci, albo goście.

- Goście płacą wyższą cenę za pobyt na statku, ale mogą nie brać udziału w żadnych pracach. Nic nie muszą, są jakby na wakacjach. Mogą oglądać, jak się stawia żagle, ale nie muszą zmywać naczyń. Z drugiej strony, w każdej chwili mogą włączyć się do prac pokładowych. Kadeci natomiast zostają przydzieleni do załogi, mają wachty - powiedział Dvorsky.

Zawsze jest ktoś odpowiedzialny za wachtę nawigacyjną, ktoś pełni funkcję bosmana i pomaga przy żaglach, ktoś szoruje pokład. Inni mają dyżury w kuchni i pomagają kucharzowi, a ktoś ma wolne.

Załogę szkolną tworzy około 30 osób. Dokument rejestracyjny La Grace przewiduje, że załoga żaglowca może liczyć maksymalnie 60 osób.

Grupa kadetów nie jest jednolita. – Są ludzie, którzy przyjechali tu na kurs, na tydzień czy dwa. To dla nich forma aktywnego wypoczynku, chcą się nauczyć czegoś nowego. Czasami ulegają urokowi morza, wciągają się i wracają do nas. Interesują się tym zajęciem, mają do niego sentyment, mają chęć, aby wciąż się uczyć. Mogą zdobyć książeczkę żeglarską, w której mogą wpisywać rejsy i stopniowo zdobywać różne stopnie. To czasami korzyść finansowa, bo mogą mniej zapłacić za rejs, ale także odpowiedzialność. Mogą stać się oficerami pokładowymi, pomocnikami bosmana lub bosmanami – powiedział Dvorsky. Najmłodszy załogant na pokładzie miał zaledwie około roku, najstarszy - 86 lat.

Praktycznie całe życie Dvorskiego jest związane z La Grace - żaglowiec zaczął powstawać, gdy miał cztery lata. Teraz ma patent kapitański i głowę pełną marzeń o morzu.

- Bardzo chciałbym przepłynąć Atlantyk. La Grace była na Karaibach, ale ja jeszcze nie. Marzę też o północy. Tam morze jest bardziej surowe. Może dopłyniemy do Polski lub gdziekolwiek zaniosą nas wiatry - powiedział PAP.

Z Pragi Piotr Górecki (PAP)

ptg/ akl/

taurus_sea_power_390x100_gif_2020

Dziękujemy za wysłane grafiki.