Informacje o złym stanie zasobów rybnych Bałtyku sygnalizowane przez część rybackich związków i publikowane w lokalnej prasie, znajdują wytłumaczenie w naturalnych procesach zachodzących w przyrodzie. Nie oznacza to jednak, że ludzka działalność pozostaje bez wpływu na odnawialność populacji ryb.
– Sytuacja nie jest dobra, choć trudno mówić o katastrofie – mówi Michał Necel, prezes Zrzeszenia Rybaków Morskich. – Dorsza jest dziś mniej i jest mniejszy niż w latach ubiegłych, co najsilniej odczuwa mniejsze rybołówstwo łodziowe. Właściciele kutrów, które wypływają dalej w morze wykorzystują kwoty połowowe w znacznie większym stopniu.
W 2014 roku polscy rybacy odłowili połowę przyznanych im przez Unię Europejską kwot połowowych. W tym roku odsetek ten może być jeszcze mniejszy. Na spotkanie z wiceministrem Kazimierzem Plocke i wiceprzewodniczącym Komisji Rybołówstwa Parlamentu Europejskiego Jarosławem Wałęsą, jakie w lutym miało miejsce we Władysławowie, rybacy przynieśli tacę z wychudzonymi dorszami i flądrami, podkreślając, że ryby te nie nadają się do skupu. Podobne kłopoty mają również Szwedzi.
– Bałtyk jest akwenem, który ma ograniczoną wymianę wód z Oceanem, a życie poszczególnych gatunków ryb w dużej mierze zależy właśnie od tego – tłumaczy doktor Zbigniew Karnicki, główny specjalista do spraw wspólnej polityki rybackiej Unii Europejskiej Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni. – Z uwagą obserwujemy zjawisko wlewów oceanicznych, które zapewniają odpowiednie zasolenie i odpowiednią ilość tlenu do rozwoju dorsza.
Ikra dorsza rozwija się na głębokości 60-80 metrów, a odpowiednie zasolenie zapewnia jej dobrą pływalność na tej właśnie głębokości. Gdy zasolenie w okresie tarła jest zbyt małe ikra opada w obszary beztlenowe i nie rozwija się.
Według danych Morskiego Instytutu Rybackiego – Państwowego Instytutu Badawczego najlepsze warunki dla rozwoju dorsza w Bałtyku panowały w połowie lat 80., kiedy polskie połowy tej ryby sięgały 120. tysięcy ton. W porównaniu z tym obecne kwoty połowowe rzędu 20. tysięcy ton wydają się niskie, jednak ostatnie dwa duże wlewy oceaniczne do Bałtyku to rok 2003 i koniec roku 2014.
– Zdajemy sobie sprawę z zachodzących w przyrodzie procesów; populacja dorsza i szprota nieustannie się zmienia, zaś odnowienie dorsza po wlewie oceanicznym to nie jest kwestia miesiąca czy dwóch, a raczej dwóch lat – mówi Michał Necel.
Rybacy podkreślają też, że na Bałtyku zachodzą inne niepokojące zjawiska, które mogą przeszkodzić w odnowieniu się populacji dorsza i które związane z działalnością ludzi. Należą do nich połowy paszowe dokonywane przez wielkie skandynawskich jednostki, które zdaniem rybaków przetrzebiają populację ryb.
- Na zły stan stada dorsza w Bałtyku, a także na niszczenie siedlisk i przetrzebienie innych gatunków ryb wpłynęło kilka czynników zależnych od człowieka, takich jak wieloletnie przeławianie stad i zła polityka zarządzania rybołówstwem – uważa Magda Figura z polskiego oddziału Greenpeace. - Dobry stan całego ekosystemu jest niezbędny dla dobrego funkcjonowania rybołówstwa. Stada ryb potrzebują czasu, żeby się odbudować. Rozumieją to doskonale rybacy przybrzeżni, którzy w dużo większym stopniu odczuwają skutki złego stanu zasobów ryb.
Nowa Wspólna Polityka Rybołówstwa nakłada na państwa obowiązek odbudowania stad i wspierania zrównoważonego rybołówstwa przybrzeżnego, jednak w obecnych działaniach polskiej administracji tego nie widać – podkreśla.
Zdaniem Greenpeace pierwszym krokiem, jaki powinna zrobić Polska jest wprowadzenie zakazu trałowania w strefie 6 Mm od linii brzegu, a następnie właściwa implementacja wprowadzonego w tym roku zakazu odrzutów, czyli obowiązku przywożenie do portu wszystkich złowionych ryb. Wyjaśnienia wymaga też kwestia wspomnianych połowów paszowych oraz odpowiednia alokacja kwot połowowych w oparciu o kryteria środowiskowe, społeczne i ekonomiczne.
Nie jest wykluczone, że już niebawem, ze wparciem Jarosława Wałęsy, dojdzie do wystąpienia polskich armatorów w Brukseli. Wiceprzewodniczący Komisji Rybołówstwa w Parlamencie Europejskim kilka dni temu prezentował też w ramach Bałtyckiego Okrągłego Stołu do spraw Rybołówstwa Projekt Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady, ustanawiający wieloletni plan w odniesieniu do stad dorsza, śledzia i szprota w Morzu Bałtyckim oraz połowów eksploatujących te zasoby.
– Metodą prób i błędów Komisja Europejska zdecydowała o rozwiązaniu dla Bałtyku, które dla polskich rybaków od dawna wydawało się oczywiste – mówi Jarosław Wałęsa. – Poszczególne gatunki ryb nie pływają w próżni, tylko występują między nimi silne zależności. Pomysł na uwzględnienie dorsza, śledzia i szprota w jednym planie pozwoli nam lepiej zrozumieć i przewidzieć wymagania ekosystemu przy jednoczesnym wyjściu na przeciw potrzeb sektora. Bałtyk jest pierwszym akwenem na którym tak kompleksowe podejście będzie testowane.
Wałęsa jest sprawozdawcą planu w imieniu Parlamentu Europejskiego. Podkreśla, że w tej roli musi zrobić wszystko, aby plan był wystarczająco elastyczny i odpowiadał aktualnym wyzwaniom.
- Plan wieloletni jest dokumentem absolutnie kluczowym dla bałtyckiego dorsza - podtwierdza Andrzej Białaś, doradca ds. polityki rybołówstwa w fundacji Oceana.. - Jego celem jest wdrożenie postanowień zreformowanej Wspólnej Polityki Rybołówstwa, a więc zrównoważone wykorzystanie zasobów i ochrona środowiska morskiego. Prezentowany aktualnie projekt rozporządzenia jest zdecydowanie krokiem w dobrym kierunku lecz w kilku punktach wymaga poprawy, między innymi jeśli chodzi o dostosowanie wielkości połowów. Liczymy na to, że ostateczny plan będzie chronił zarówno zasoby ryb, jak i interesy rybaków w perspektywie długoterminowej."
Plany wieloletnie stanowią jeden z najważniejszych instrumentów wdrażania postanowień zreformowanej wspólnej polityki rybołówstwa. Jednym z ich nadrzędnych celów jest zapewnienie by połowy były realizowane na poziomie maksymalnego podtrzymywalnego połowu. Mają one zawierać również zapisy regulujące wywiązanie się z obowiązku wyładunku/zakazu odrzutów.
Bałtyk jest małym, wrażliwym morzem, niezmiernie podatnym na działalność człowieka. Tylko rozsądne zarządzanie w oparciu o ekosystem jest w stanie zapewnić zarówno bezpieczną przyszłość rybakom jak i utrzymać w dobry stanie sam Bałtyk.
Marek Nowak
To największy karp złowiony na wędkę. Padł rekord świata (foto)
00:02:49
Brytyjczyk złowił jedną z najniebezpieczniejszych ryb świata (wideo)
Rekord świata pobity. Gigantyczny tuńczyk ważył ponad 400 kg!
00:04:31
Ile tlenu pochodzi z oceanu? Drugie płuco planety [wideo]
00:00:45
Samiec konika morskiego rodzi tysiąc młodych! Zobacz jeden z najciekawszych porodów w przyrodzie (wideo)
Zatrucie Odry - najnowsze informacje
00:00:00
U wybrzeży Norwegii złowiono gigantycznego halibuta
00:00:00
Złowiono 300-kilogramowego olbrzyma (wideo)
00:00:49
Wyłowili 100-kg głowę rekina. Resztę zjadło coś olbrzymiego (wideo)
00:01:00
Odkryto rybę z samego dna Rowu Mariańskiego! (foto, wideo)
00:01:10
Największa ryba na świecie znaleziona u wybrzeży Portugalii [video]
Mors arktyczny nad polskim Bałtykiem. To sensacja i pierwszy taki przypadek w historii
00:05:00
Na tych wyspach podróż w czasie staje się możliwa!
Globalny popyt na ryby bije rekordy. Grozi całkowitym przełowieniem dzikich stad
10 mln Polaków poza kanalizacją. Ukryty problem, który trafia do Bałtyku
Czerwone flagi na ponad stu nadmorskich kąpieliskach
Kilkadziesiąt interwencji i mobilizacja mieszkańców po sztormie na Mierzei
Obiecujące wyniki projektu odbudowy raf ostryg w Morzu Północnym
Do Bałtyku napłynęła bardziej słona i natleniona woda. To pozytywne zjawisko może jednak nie powstrzymać zakwitu sinic