Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe chce sprzedać jedną ze swoich łodzi, aby móc sfinansować bieżącą działalność, m.in. wypłacić pensje etatowym pracownikom. Wartość jednostki to około 200 tysięcy złotych, ale taka kwota nie zaspokoi potrzeb mazurskich ratowników. Jeśli MOPR nie otrzyma odpowiedniego finansowania od władz wojewódzkich, ani rządu, nie będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwa na szlakach żeglarskich Wielkich Jezior Mazurskich. To wszystko niedługo przed majówką.
MOPR co roku potrzebuje kilku milionów złotych, aby móc np. ustawiać oznakowanie wodne, w tym mielizn i innych miejsc niebezpiecznych. Aby otrzymać pieniądze, ratownicy muszą startować w konkursach, prowadzonych przez urząd wojewódzki. Zwykle ich potrzeby zamykają się w 2 lub 3 milionach złotych, ale – jak powiedział RMF FM szef MOPR Jarosław Sroka – dotacje są znacznie mniejsze.
– Powinniśmy dostawać 2-3 miliony złotych na utrzymanie etatów, wymianę sprzętu, aby zapewnić bezpieczeństwo na szlaku. Dotacje, które otrzymujemy od urzędu wojewódzkiego to kwota niewiele ponad 500 tysięcy złotych i od kilku lat, kwota jest zmniejszana – podkreśla Jarosław Sroka.
Ratownicy zwracają uwagę, że brakuje im systemowego finansowania na wzór WOPR i TOPR. Obecnie pieniędzy MOPR starczy do czerwca. Przekazane przez wojewodę warmińsko-mazurskiego 170 tysięcy złotych, przedłuża ten czas o zaledwie dwa miesiące.
– Ciężka, ale wymuszona decyzja. Nie zostanie oznaczonych kilka wypłyceń, kamieni. Nieoznaczona zostanie zatoka Łuknajno, Ptasi Róg na jeziorze Kisajno, a także mielizna na jeziorze Bocznym. Zdajemy sobie sprawę, że to może utrudnić żeglowanie, ale nie mamy pieniędzy, aby oznaczyć te miejsca – mówił RMF FM szef Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Wojewoda warmińsko-mazurski poinformował również MORP na piśmie, że w tym roku rozdano już pieniądze na ratownictwo wodne. Szef mazurskich ratowników spodziewa się przy tym większej liczby turystów w Krainie Tysiąca Jezior, a każdy z nich musi mieć zapewnione bezpieczeństwo. Dlatego zdecydowano się na sprzedaż jednej z łodzi.
– To drastyczna decyzja, ale nie mamy innego wyboru. Musimy jakoś zapewnić pieniądze na bieżące wydatki, czyli np. wypłaty, które przypomnę, że od kilku lat są na poziomie najniższej krajowej. Mamy sygnały, że w tym roku żeglarzy na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich może być więcej, więc potrzebne będą nam dodatkowe etaty, na które nie mamy środków – dodaje Sroka.
Sprawą zainteresował się minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński, który powiedział TVN 24, iż resort będzie szukał innych sposobów finansowania ratownictwa wodnego na Mazurach. Nowelizację przepisów w Sejmie zainicjował już poseł KO z Giżycka i wiceminister kultury Maciej Wróbel.
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Od sierpnia polscy marynarze z sił podwodnych będą się szkolić w Szwecji. Cel - przygotowania na "Orkę"
Znów trzy ofiary w amerykańskim ataku na jednostkę przemytników
Amerykanie ostrzelali masowiec w Zatoce Omańskiej
Obchody Dnia Weterana w Gdyni
Ponad 280 mln zł dofinansowania na zabezpieczenie przeciwpowodziowe Żuław