Do 205 wzrosła liczba ofiar powodzi, która nawiedziła południową Hiszpanię. Szczególnie ucierpiała prowincja Walencja. Na Półwysep Apeniński docierają grupy ratowników, które mają pomóc w usuwaniu szkód i poszukiwaniu zaginionych.
Artykuł aktualizowany. Kolejne informacje pojawiają się u góry.
2.11, 13:47
Rząd wysyła tysiące żołnierzy do zniszczonej przez powodzie Walencji
Na prośbę regionalnych władz Walencji rząd centralny zdecydował o skierowaniu 5 tys. żołnierzy oraz 5 tys. policjantów i żandarmów do usuwania skutków tragicznych powodzi, które nawiedziły południową i wschodnią Hiszpanię – poinformował w sobotę premier tego kraju Pedro Sanchez.
„Rozmiar katastrofy oznacza, że dotychczasowe liczby są niewystarczające” – powiedział Sanchez, ogłaszając dodatkową pomoc. Wcześniej w akcjach ratowniczych i oczyszczaniu miast brały udział setki funkcjonariuszy i 1,7 tys. wojskowych ze specjalnej jednostki ratunkowej (UME).
Rząd w Madrycie nie zdecydował się jednak na wprowadzenie stanu wyjątkowego na poziomie krajowym twierdząc, że najważniejsze jest wsparcie administracji regionalnej przez państwową, a nie jej zastąpienie. „Rząd centralny jest gotowy do pomocy jeśli (władze Walencji) potrzebują więcej zasobów” – zadeklarował Sanchez.
W piątek wieczór do Hiszpanii przybyła pierwsza pomoc zagraniczna: 10-osobowy zespół portugalskich ratowników. Wcześniej szef hiszpańskiego MSW odrzucił ofertę swojego francuskiego odpowiednika o wysłaniu 250 strażaków, twierdząc, że w danej chwili nie ma takiej potrzeby.
Według najnowszych danych rządowych bilans ofiar śmiertelnych gwałtownych powodzi, które przetoczyły się w ostatnich dniach przez wschód i południe kraju, to 211 osób, głównie w prowincji Walencja; dwie ofiary odnotowano w regionie Kastylia-La Mancha, a jedną w Andaluzji na południu Hiszpanii.
Liczba ofiar nie jest ostateczna; wciąż są miejsca, do których dostęp jest utrudniony. Około 15 tys. wolontariuszy zgłosiło się w sobotę do pomocy w miejscach zniszczonych przez żywioł.
Wsparcie dla doświadczonych przez żywioł terenów płynie ze wspólnot autonomicznych z całej Hiszpanii. W sobotę szefowa Wspólnoty Madrytu Isabel Diaz Ayuso poinformowała o wysłaniu ciężkiego sprzętu, w tym dźwigów i koparek.
Jak podają media, do sobotniego przedpołudnia usunięto już ponad 2 tys. uszkodzonych samochodów i ciężarówek oraz setki ton gruzu i błota. Wciąż trwają poszukiwania ofiar w zmiażdżonych i spiętrzonych przez wodę i błoto pojazdach.
Władze informują o stopniowym przywracaniu dostaw energii elektrycznej oraz otwieraniu dróg i połączeń kolejowych, w tym szybkiego pociągu między Barceloną a Walencją.
Pomarańczowy stan alarmowy z powodu opadów obowiązywał jeszcze w sobotę w południe dla części Katalonii i Walencji.
Gwałtowne burze, powodzie i podtopienia to skutek zjawiska atmosferycznego, określanego w Hiszpanii jako DANA (depresion aislada en niveles altos). Powstaje ono, gdy zimne powietrze natyka się nad Morzem Śródziemnym na ciepłe i wilgotne, prowadząc do ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak burze, tornada i powodzie.
Eksperci uważają, że jest to wynik zachodzących zmian klimatycznych na świecie, a także niewłaściwego zagospodarowania terenu w Walencji, w tym wznoszenia budynków na obszarach zalewowych. Hiszpańskie wybrzeże jest szczególnie narażone na tego typu zjawiska.
Z Madrytu Marcin Furdyna
mrf/ mal/
2.11.2024, 5:17
Do Walencji dotarła pierwsza zagraniczna grupa ratowników
10-osobowy zespół portugalskich ratowników dotarł w piątek wieczorem do Walencji ogarniętej chaosem po przejściu gwałtownych powodzi. To pierwsza w Hiszpanii zagraniczna grupa ratowników.
Jak przekazał komendant obrony cywilnej Pedro Baptista kierujący portugalskim zespołem wyspecjalizowanym w poszukiwaniach osób zaginionych w kataklizmach, w skład wysłanej do Walencji ekipy wchodzi sześciu mężczyzn i cztery kobiety. Dodał, że należą oni do portugalskiego stowarzyszenia ratowników APBS.
Wyjaśnił, że władze Hiszpanii za pośrednictwem swojej ambasady w Lizbonie wyraziły zgodę na misję portugalskich ratowników, a także dopuściły ją do miejsc zastrzeżonych dotychczas tylko dla lokalnych zespołów ratowniczych.
Pochodzący z Porto ratownicy mają doświadczenie w zagranicznych akcjach ratowniczych. Jedną z z nich były poszukiwania ofiar trzęsienia ziemi, które nawiedziło Turcję w lutym 2023 r.
Portugalscy ratownicy, którzy dotarli do Walencji w piątkowy wieczór, przybyli wraz z trzema psami poszukiwawczymi, generatorami prądu oraz specjalistycznym sprzętem do poszukiwań osób zaginionych w kataklizmach.
Do piątkowego wieczora władze Hiszpanii potwierdziły śmierć 205 osób w gwałtownych powodziach, do których doszło w środę. Zastrzegły jednak, że w związku z dużą liczbą zaginionych liczba ofiar śmiertelnych może być większa.
Z Lizbony Marcin Zatyka
zat/ zm/
1.11.2024, 21:37
205 ofiar gwałtownych powodzi; wciąż trwają poszukiwania
W prowincji Walencja, przez którą w środę przetoczyły się gwałtowne powodzie, odnotowano już 202 ofiary śmiertelne; w całej Hiszpanii jest ich 205 – poinformowała w piątek wieczorem agencja EFE. Liczba ta może wzrosnąć, wciąż trwają poszukiwania zaginionych.
W czwartek wieczorem liczba ofiar śmiertelnych wynosiła 158, z czego 155 w Walencji, dwie w Kastylii-La Manchy i jedna w Andaluzji. Po podaniu najnowszych danych z prowincji Walencja, całkowita liczba ofiar powodzi to obecnie 205.
Najwięcej ciał znaleziono w położonej pod miastem Walencja 25-tysięcznej miejscowości Paiporta. Jak donosi dziennik „ABC”, wielu ludzi straciło życie, ponieważ chciało uratować swoje samochody.
Prasa pisze o „fali solidarności” mieszkańców Walencji, publikując nagrania setek ludzi, którzy z żywnością, wodą i łopatami idą na pomoc poszkodowanym. Władze przestrzegają jednak, by nie udawać się do miejscowości zniszczonych przez żywioł ze względów bezpieczeństwa, i aby nie utrudniać działania służbom ratunkowym.
W piątek rząd wysłał do Walencji dodatkowych 500 żołnierzy ze specjalnej jednostki ratowniczej (UME) do pomocy poszkodowanym i oczyszczaniu miast; razem jest ich już w terenie ok. 1,7 tys. Po południu liczba ta została zwiększona o 250 dodatkowych żołnierzy, głównie z jednostek inżynieryjnych, a w sobotę ma do nich dołączyć kolejnych 500 wojskowych. Ministra obrony Margarita Robles zapowiedziała, że w razie konieczności zmobilizowanych zostanie nawet ponad 100 tys. żołnierzy.
Hiszpańska żandarmeria (Guardia Civil) aresztowała już 75 osób, które – korzystając z okazji – okradały sklepy, domy i pojazdy. Lokalne władze przestrzegają również przed fałszywymi wolontariuszami, rzekomo zbierającymi środki dla pomocy ofiarom tragedii.
Mieszkańcy zalanych regionów zarzucają władzom, że nie poinformowały z uprzedzeniem o skali zagrożenia. W czwartek pierwsza skarga w tej sprawie została złożona przeciwko państwowej agencji meteorologicznej (AEMET) przez organizację Manos Limpias (hiszp. czyste ręce).
„Dzięki wczesnemu ostrzeżeniu można było uratować wiele istnień ludzkich” – powiedział w wywiadzie dla katalońskiego dziennika „La Vanguardia” geograf i klimatolog Jorge Olcina. „Musielibyśmy przejść do systemów ostrzegania, takich jak te w USA dla huraganów lub tornad” – dodał ekspert.
AEMET ogłosiła w piątek rano czerwony alarm pogodowy w prowincji Huelva w Andaluzji z powodu ulewnych deszczy. Pod koniec dnia wszystkie ostrzeżenia w południowo-zachodniej Hiszpanii zostały jednak odwołane; żółty alarm pozostał na północno-wschodniej części kraju, a pomarańczowy dla Balearów. Po południu na Majorce spadło ponad 100 litrów na metr kwadratowy – informują media.
Od czwartku w Hiszpanii obowiązuje trzydniowa żałoba, ogłoszona dzień wcześniej przez rząd. Wspólnoty autonomiczne wysyłają sprzęt i ludzi na zniszczone tereny.
Kondolencje i wyrazy wsparcia pod adresem Hiszpanów spływają z różnych części świata, w tym z Polski. Już w środę pomoc zapowiedzieli przedstawiciele UE. Papież Franciszek zadeklarował w piątek „bliskość” z poszkodowanymi, prosząc o modlitwę za mieszkańców Walencji.
Francuski rząd zaoferował wysłanie 250 strażaków na tereny doświadczone przez żywioł, ale hiszpańskie MSW odmówiło. „Jestem bardzo wdzięczny, ale na razie nie ma takiej potrzeby” – miał według francuskiego ministra spraw wewnętrznych Bruna Retailleau odpowiedzieć szef MSW Fernando Grande-Marlaska.
Gwałtowne burze, powodzie i podtopienia to skutek zjawiska atmosferycznego określanego w Hiszpanii jako DANA (depresion aislada en niveles altos). Powstaje ono, gdy zimne powietrzne natyka się nad Morzem Śródziemnym na ciepłe i wilgotne, co prowadzi do ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak burze, tornada i powodzie.
Eksperci uważają, że powódź jest wynikiem zmian klimatycznych na świecie, a także słabej organizacji terenu w Walencji. Hiszpańskie wybrzeże jest szczególnie narażone na tego typu zjawiska; doświadczało je już w przeszłości i najprawdopodobniej będzie się z nimi mierzyć w kolejnych latach.
Z Madrytu Marcin Furdyna
mrf/ fit/
Rozpoczyna się Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa 2026
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty