Rosja nie ma powodu, aby na tym etapie wojny zabiegać o rozejm i gra na czas – uważa dr Andrzej Szabaciuk z KUL i Instytutu Europy Środkowej. Jego zdaniem operacja zniszczenia lotnictwa strategicznego Rosji wzmacnia pozycję Ukrainy w negocjacjach, choć nie zmieni istotnie przebiegu wojny.
„Działania Federacji Rosyjskiej noszą wszelkie znamiona gry na czas, której celem jest przeciąganie w czasie rozmów w Ukrainą. Kluczowym powodem takiej postawy Rosji jest odsunięcie na bliżej nieokreśloną przyszłość finału rozmów pokojowych, aby w ten sposób uniknąć ewentualnych sankcji Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej” – powiedział PAP dr Szabaciuk z Katedry Teorii Polityki i Studiów Wschodnich KUL oraz analityk Instytutu Europy Środkowej.
Delegacje z Ukrainy i Rosji spotkały się w poniedziałek w Stambule w Turcji na drugiej rundzie negocjacji w sprawie zawieszenia broni. Nie doszło do przełomu. Strony ustaliły wymianę jeńców, wymieniły się memorandami. Rosja m.in. zażądała całkowitego wycofania sił ukraińskich z obwodów: donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego.
„Rosja nie ma żadnego realnego powodu, aby na tym etapie wojny zabiegać o rozejm czy rozmowy pokojowe” - powiedział ekspert.
W ocenie Szabaciuka z informacji, które docierają ze Stambułu wynika, że stanowisko Federacji Rosyjskiej nie uległo zmianie. „Zgoda na wymianę jeńców czy ciał poległych nie świadczy o dobrych intencjach rosyjskich negocjatorów, jest jedynie próbą ocieplenia wizerunku Rosji i pokazania, że dąży ona jakoby do realnego porozumienia. W rzeczywistości stawiane warunki wykluczają zawarcie rozejmu, gdyż Ukraina na nie się nie zgodzi. Przyjęcie stanowiska rosyjskiego oznaczałoby de facto rozbrojenie Ukrainy, wyrzeczenie się prozachodnich aspiracji oraz stopniową utratę suwerenności” - zauważył.
Jego zdaniem ta gra na czas ze strony Rosji związana jest także z przygotowywaniem ofensywy letniej armii rosyjskiej, która najprawdopodobniej uderzy z obwodu kurskiego na Sumy i obwód charkowski.
Według Szabaciuka pozycję Ukrainy w tych negocjacjach wzmacnia operacja specjalna Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, przeprowadzona na lotniskach Rosji, w wyniku której zniszczone lub uszkodzone zostało około 30 proc. rosyjskich bombowców strategicznych. „Ukraina pokazała, wbrew narracji Kremla, że ma możliwości skutecznego rażenia obiektów militarnych – nawet tych znajdujących się w głębi terytorium Federacji Rosyjskiej. Była to jedna z najbardziej spektakularnych operacji sił specjalnych Ukrainy od początku wojny” – powiedział.
Jego zdaniem, choć ta akcja nie będzie miała „realnego wpływu na przebieg konfliktu”, to jednak pozytywnie odbije się na morale ukraińskiej armii oraz wzmocni wiarę wśród sojuszników Ukrainy w zasadność kontynuowania dla niej wsparcia militarnego i politycznego. „Wzmocni też ukraińską pozycję w rozmowach prowadzonych z Federacją Rosyjską, które de facto się dopiero zaczynają i mogą potrwać wiele miesięcy” - zaznaczył.
Zapytany o rolę Turcji jako mediatora ekspert podkreślił, że jest ona jednym z niewielu państw akceptowalnych zarówno dla Ukrainy, jak i Federacji Rosyjskiej. Turcja to także państwo, które - jak zauważył - ma rzeczywisty interes w możliwie szybkim zakończeniu wojny oraz utrzymaniu swego „status quo na Morzu Czarnym”.
„Dystans utrzymywany przez władze w Ankarze do Rosji wynika z jednej strony z historycznych zaszłości, ale z drugiej jest konsekwencją obaw o kontynuowanie neoimperialnej polityki w regionie. Poza tym warto zauważyć, że minister obrony Ukrainy Rustem Umierow jest Tatarem krymskim, który biegle włada językiem tureckim” – dodał Szabaciuk.
W jego ocenie obecnie jest mało prawdopodobne, żeby Unia Europejska zdecydowała się na jeszcze bardziej radykalne kroki w postaci sankcji wobec Rosji bez wsparcia Stanów Zjednoczonych. Natomiast przeciągające się rozmowy o zawieszeniu broni utrudniają podjęcie stanowczych decyzji w zakresie wsparcia dla Kijowa.
„Zachód nie może ogłosić zatwierdzenia kolejnych pakietów wsparcia militarnego w czasie trwających negocjacji, gdyż naraża się na oskarżenia Kremla o podżeganie Ukrainy do wojny. Dodatkowo sama Federacja Rosyjska jako jeden z kluczowych warunków pokoju podnosi rozbrojenie Ukrainy i zatrzymanie dostaw zachodniego uzbrojenia. Niewątpliwie przeciąganie negocjacji w czasie działa przede wszystkim na korzyść Rosji” – tłumaczy ekspert.
O determinacji wspierania Ukrainy na każdym etapie jej obrony przed rosyjską agresją świadczy, zdaniem Szabaciuka, deklaracja sekretarza generalnego NATO Marka Rutte, który powiedział m.in. że Ukraina „będzie miała wszystko, czego potrzebuje, aby wygrać walkę”, a jej droga do NATO „jest nieodwracalna” i nie jest częścią negocjacji pokojowych z Rosją.
„Ukraina jest zbyt dużym i znaczącym geopolitycznie państwem, aby Zachód mógł bezczynnie tolerować jej brutalne podporządkowanie przez Rosję. Podporządkowanie przez Federację Rosyjską Ukrainy, bo ewidentnie do tego zmierzają władze na Kremlu, będzie oznaczało także podporządkowanie Białorusi. W konsekwencji drastycznie zmieni się architektura bezpieczeństwa w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Zagrożone będą interesy NATO i Unii Europejskiej” – dodał ekspert.
Renata Chrzanowska
ren/ agzi/ lm/
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
Włochy: Rekin zaatakował turystę niedaleko plaży na Sardynii
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Od sierpnia polscy marynarze z sił podwodnych będą się szkolić w Szwecji. Cel - przygotowania na "Orkę"
Znów trzy ofiary w amerykańskim ataku na jednostkę przemytników
Amerykanie ostrzelali masowiec w Zatoce Omańskiej
Obchody Dnia Weterana w Gdyni