• <
Kongres Polskie Porty 2030 edycja 2024

Anna Stelmaszyk-Świerczyńska, dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni: duże projekty infrastrukturalne realizowane bez zmian

Strona główna Porty Morskie, Terminale, Logistyka Morska, Transport Morski Anna Stelmaszyk-Świerczyńska, dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni: duże projekty infrastrukturalne realizowane bez zmian

Partnerzy portalu

Fot. GospodarkaMorska.pl

O najważniejszych z punktu widzenia gospodarki morskiej inwestycjach infrastrukturalnych w portach Gdańsk, Gdynia i Elbląg, ale także mniejszych portach i utrzymaniu pasa technicznego wzdłuż wybrzeża, oraz o problemach kadrowych rozmawiamy z nową dyrektorką Urzędu Morskiego w Gdyni Anną Stelmaszyk-Świerczyńską.


Jak minęły pani pierwsze tygodnie na stanowisku dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni? Były jakieś zaskoczenia, czy może wszystko po staremu?

Trochę jednego i drugiego. Jak pan wie, pracowałam przez ponad 20 lat jako zastępca dyrektora ds. technicznych i ten zakres obowiązków dyrektora znam bardzo dobrze, tak jak i wszystkie kwestie związane z budownictwem, z dużymi projektami, za które już ostatnio nie byłam bezpośrednio odpowiedzialna, ale byłam mocno zorientowana w tych sprawach. Nowością są kwestie związane z bezpieczeństwem żeglugi, z wydawaniem dokumentów marynarskich, kwestie pracownicze, za które odpowiada dyrektor urzędu.

Zna pani samą instytucję praktycznie od podszewki. Czy zatem nowy dyrektor planuje jakieś zmiany w samej organizacji, w sposobie i filozofii zarządzania instytucją?

Rozważam pewne zmiany, ale zwykle staram się nie czynić ruchów gwałtownych, tylko analizuję. Znam sytuację bardzo dobrze, ale decyzje co do tego, czy trochę zmienić rozkład nacisków, podział obowiązków w niektórych miejscach, będą podjęte w najbliższym czasie.

Urząd Morski w Gdyni jest postrzegany przez opinię publiczną z perspektywy tych największych projektów, w które jesteście zaangażowani. Czy zmiana kierownictwa Urzędu może jakoś wpływać na waszą partycypację w tych projektach? Czy jakieś decyzje mogą zostać zmienione, czy wszystko będzie kontynuowane bez zmian?

Jeśli chodzi o duże projekty, to nie są nawet nasze decyzje. To są z reguły programy wieloletnie, w których jesteśmy albo uczestnikiem, albo gospodarzem, i jesteśmy zobowiązani jako Urząd Morski działać zgodnie z tymi programami. Tak też działamy.

Który z aktualnych projektów jest największym wyzwaniem?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo kilka z tych toczących się obecnie projektów jest naprawdę dużych.

Bardzo ciekawym projektem jest MOLF, czyli morska infrastruktura dla elektrowni jądrowej. To jest pirs wychodzący w morze, do którego będą przybijały statki z największymi elementami dla elektrowni jądrowej. Sama elektrownia jądrowa jest pierwsza w Polsce, więc jest to projekt oryginalny.

Jest też projekt falochronu dla portu w Gdańsku na potrzeby FSRU, który też stanowi krytyczną infrastrukturę energetyczną, bo to będzie stacja rozładunku gazu. Wybudowanie falochronu dla niej jest ważne dla naszej niezależności energetycznej, więc to jest istotny projekt.

Falochrony portu w Gdyni budowane są na potrzeby Portu Zewnętrznego, jest to po 100 latach kolejny etap rozbudowy tego portu. Jest to istotne już z punktu widzenia Gdyni i w ogóle gospodarki morskiej w Polsce.

Oprócz tego mamy kilkanaście projektów, których wartość to między kilka a kilkadziesiąt milionów złotych, więc ogólnie rzecz biorąc to rzeczywiście, jeśli chodzi o kwestię inwestycyjną, dużo się dzieje.

Ostatnio najgłośniej było o kwestii pogłębienia rzeki Elbląg, szczególnie jej ostatniego fragmentu prowadzącego bezpośrednio do portu w Elblągu. Teraz, po zmianie rządu, zarówno ze strony właściciela portu, czyli samorządu miasta Elbląg, jak i ze strony resortu infrastruktury pojawiają się informacje, że rozmowy toczą się w dobrym kierunku, że to pogłębienie zostanie wykonane. Nie ma jednak jeszcze żadnych szczegółów. Na jakim etapie są te rozmowy?

Ostateczną decyzję podejmie pan minister. My rozpatrujemy możliwości techniczne i prawne. Widzimy, że takie ewentualne możliwości są. Rozmawiamy też z miastem o szczegółach, ale to jest wszystko jeszcze na etapie rozmów, więc nie chciałabym stawiać kropki nad „i”.

Patrząc na realizowane inwestycje wydaje się, że najbliższa dekada powinna być okresem rozwoju gospodarki morskiej na Pomorzu. Dużo mówi się o realizowanych już inwestycjach infrastrukturalnych, ale planowane są jeszcze inne, jak choćby terminal T5.

To już nie jest nasza inwestycja. To jest inwestycja Baltic Hub. My oczywiście jako organ wydający uzgodnienia do pozwoleń na budowę na obszarach morskich jesteśmy w to zaangażowani, tak jak i we wszystkie farmy wiatrowe czy w planowanie przestrzenne na morzu, które umożliwia operacje dotyczące farm wiatrowych.

Jak ta gospodarka morska na Pomorzu tak naprawdę może wyglądać w ciągu najbliższych 10 lat? Bardzo dużo się zmieni i również wasze zaangażowanie będzie znacznie większe.

Przez ostatnie 20 lat, jak tu pracuję, bardzo dużo się zmieniło. Przez ten okres początkowo powoli, a potem prawie lawinowo narastały te inwestycje. W tej chwili rzeczywiście jest jakby peak. Nie wiem jak będzie za 10 lat, bo być może będzie jeszcze więcej tych inwestycji. Rozruszanie się strefy nadmorskiej, chociażby takich okolic jak gmina Choczewo, gdzie powstaje elektrownia jądrowa i gdzie przyłączanych będzie wiele farm wiatrowych, naprawdę bardzo dużo zmienia.

Na jakim etapie jest projekt budowy wspomnianego pirsu w Choczewie, koniecznego do rozładunków elementów do budowy elektrowni jądrowej?

Są dwa przetargi w trakcie. Jeden to przetarg dotyczący raportu oddziaływania na środowisko. Drugi to jest przetarg dotyczący dokumentacji technicznej. Jeden jest już po otwarciu ofert, drugi jeszcze czeka na to. (od czasu przeprowadzenia rozmowy przetarg na dokumentację projektową MOLF został już otwarty - przyp. red) Po rozstrzygnięciu przetargu będzie przygotowany raport, jak również dokumentacja techniczna. Wtedy będzie przetarg na wykonawstwo. Oczywiście to jest jeszcze kwestia roku.

Jednym z ważniejszych projektów, biorąc pod uwagę bezpieczeństwo energetyczne kraju, jak jest też projekt lokowania FSRU na Zatoce Gdańskiej. W to też jesteście zaangażowani ze względu na budowę falochronu.

Budujemy tam tylko falochron – tylko i aż, bo to budowla na kilkunastu metrach głębokości, stosunkowo trudna. Dwa lata temu zakończyliśmy projekt rozbudowy falochronów do Portu Północnego, który jest bardzo podobny i był większy od tego falochronu. Obecnie złożyliśmy wniosek o decyzję środowiskową. Jest on procedowany w tym momencie przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Gdańsku. Spodziewamy się decyzji środowiskowej w ciągu dwóch, trzech miesięcy.

Kolejne falochrony powstaną w Gdyni. Czy te wszystkie doświadczenia z Gdańska da się przełożyć na ten projekt?

W Gdyni jest troszkę inna sytuacja, bo robimy ten projekt wspólnie z zarządem portu. My będziemy inwestorem tych falochronów, natomiast sam przetarg prowadzi Zarząd Morskiego Portu Gdynia. Nasze zaangażowanie jest mniejsze. Oczywiście oni uzgadniają z nami wszystkie odpowiedzi na pytania, które mogą oddziaływać na nas jako inwestorów. My będziemy nadzorować już same roboty, natomiast nie angażuje nas to aż tak bardzo jak te dwa pozostałe duże projekty.

Mamy teraz newralgiczny moment jeśli chodzi o trójmiejskie porty. Nie ma zarządów. Chwilowo rolę prezesów pełnią oddelegowani do tego członkowie rad nadzorczych. Czy to w jakiś sposób wpływa chociażby na przepływ informacji między Urzędem a portami?

Nie, w tym momencie to raczej robocze grupy się ze sobą kontaktują. Gdyby były do podjęcia jakieś newralgiczne decyzje to pewnie miałoby wpływ. Ale na tę chwilę nie zaobserwowaliśmy takiego spowolnienia z tego powodu.

Zajmujecie się nie tylko tą największą infrastrukturą, ale jest też sporo mniejszych projektów dotyczących chociażby nabrzeży, umocnienia brzegów. To jest też bardzo zajmujące jeśli chodzi o wasze zasoby.

Tak. Mamy Inspektorat Ochrony Wybrzeża i w nim realizujemy projekt, który będzie finansowany w ramach programu FEnIKS. Szacujemy, że to będzie około 150 milionów złotych. W ramach tego projektu będziemy robić umocnienie brzegu w Rewie. To jest takie dosyć newralgiczne miejsce, gdzie przy dużych sztormach wręcz zalewało ulice. Tam już mamy pozwolenie na budowę. Chcemy również wybudować takie zabezpieczenie przeciwpowodziowe w Jastarni. Jesteśmy na etapie koncepcyjnym. Do tego progi od mola w Orłowie w kierunku Sopotu, gdzie jest Promenada Królowej Marysieńki. Tam obserwujemy dużą abrazję. Progi mamy w tym momencie wybudowane od mola w kierunku klifu. Samego klifu nie możemy chronić z powodu tego, że to jest rezerwat i że jest tam wpisany zakaz ochrony 500 metrów od klifu w wodzie, więc sam klif nie jest chroniony. Chroniona tylko ulica Orłowska. Chcemy to przedłużyć w kierunku Sopotu, ale też jesteśmy dopiero na etapie koncepcji i geologii. Sądzimy, że w ramach FEnIKS-a uda nam się to zrealizować.

Urząd Morski po części zajmuje się też lasami.

Wzdłuż polskiego wybrzeża jest taki pas, który nazywamy pasem technicznym. Ten pas techniczny to kawałek lądu przeznaczony na wzajemne oddziaływanie morza i lądu. Oczywiście w niektórych miejscach w tym pasie technicznym też są posadawiane obiekty, bo na przykład na Półwyspie Helskim są takie miejsca, gdzie pas techniczny od lądu i pas techniczny od morza się stykają i właściwie nic więcej nie ma. Natomiast jeśli w pasie technicznym są lasy, to my się zajmujemy gospodarką leśną. Nie w stu procentach, bo w niektórych miejscach te lasy nie zostały nam przekazane, ale w większości polskiego wybrzeża lasy w pasie technicznym są we władaniu odpowiedniego Urzędu Morskiego – w Gdyni lub w Szczecinie.

Zatrudniacie leśników?

Tak, kilkunastu. Inspektorat Ochrony Wybrzeża zajmuje się lasami i budową odpowiednich umocnień oraz uzgadnia działalność w pasie technicznym. Najczęściej jest to działalność tymczasowa, bo jest uzgadniana na plaży bądź w pasie technicznym za plażą. Sprawdzamy, czy nie będzie miała negatywnego wpływu na brzeg – na takie działalności staramy się nie wydawać uzgodnień. Natomiast na działalności, które służą tylko na sezon letni, np. wypożyczalnie szkółek, dajemy uzgodnienia.

Mamy podział na sześć obwodów, które się mieszczą w Ustce, Łebie, Rozewiu, Sobieszewie, Sztutowie i Lubiatowie. W tych obwodach są tak zwane nadzory, obchody ochrony wybrzeża. I tam pracują nadzorcy, którzy są odpowiedzialni za określony odcinek, na przykład dziesięciu kilometrów. Patrolują go na przykład po sztormie i meldują, że tutaj zabrało dziesięć metrów wydmy, a tu odłożyło, w innym miejscu uszkodziło nam las. Mamy stosunkowo szybkie informacje po sztormie. Oczywiście mamy też drony, którymi możemy dodatkowo skontrolować wszystko. Ale ludzkie oko i ludzka dbałość są najważniejsze. Tych nadzorców mamy dwudziestu kilku. W tym momencie bardzo często są leśnicy właśnie. Bo oni oprócz tego, że patrolują plaże i wydmy, są odpowiedzialni za gospodarkę leśną na swoim odcinku.

Oprócz tych największych portów, o których mówiliśmy, jest też na Pomorzu szereg mniejszych portów. Tam też toczą się inwestycje. Przygotowywany jest na przykład port we Fromborku.

Port we Fromborku jest w tej chwili w trakcie remontu. Te nabrzeża były i są nasze. Natomiast podmiotem zarządzającym jest gmina Frombork. My jesteśmy zawsze w każdym porcie odpowiedzialni za tak zwaną infrastrukturę dostępową do portu. Przez to rozumiemy falochrony, oznakowanie nawigacyjne i tory podejściowe. Natomiast za same nabrzeża, w zależności od sytuacji prawnej danego portu, odpowiedzialni jesteśmy albo my, albo operator, albo zarząd portu, albo gmina.

W tej chwili przygotowujemy przetarg na falochrony w Ustce. Wykonany będzie remont obu falochronów. Robimy też dokumentację na nabrzeża w Łebie. A niedawno, z końcem ubiegłego roku, zakończyliśmy na przykład remont falochronu zachodniego i dwóch nabrzeży w porcie Jastarnia. Wykonaliśmy też remont falochronu w porcie Rowy, koło Ustki. W Łebie niedługo rozpoczną się prace pogłębiarskie wejścia do portu, jak również z oczyszczeniem osadników. To nie są już prace tak spektakularne, jak te duże projekty. To nie są setki milionów. Natomiast dla tych portów i dla działalności wokół to są prace bardzo ważne. Dla takiego miasta jak Łeba jest ważne, żeby ludzie, którzy są tam zaangażowani, byli w stanie swobodnie swoją działalność wykonywać.

Taką ciekawostką, którą również się zajmuje Urząd Morski, jest planowanie przestrzenne na morzu. Jest  program SIPAM, portal administracji morskiej, na którym można się bardzo wiele dowiedzieć, co jest gdzie planowane, w jakim miejscu, jaka przestrzeń jest do czego rezerwowana.

Wspomniała pani o porcie w Ustce. Był pomysł, żeby w przyszłości powstał tam port zewnętrzny.

W KPO mamy zapis o terminalach serwisowych dla offshore'u. Te terminale w tym momencie są realizowane bezpośrednio przez PGE wewnątrz portu. Natomiast nie odłożyliśmy ad acta portu zewnętrznego. On nie ma jednak szans realizacji w terminie, w którym się musi zakończyć KPO. W tej chwili jesteśmy na etapie odbioru raportu i składamy wniosek o decyzję środowiskową.

Widzimy potrzebę zaistnienia takiego portu, choć oczywiście to nie jest do końca nasza decyzja. Trzeba otrzymać na to fundusze i to będzie decyzja ministerstwa, a wręcz rządu. Natomiast nie zaniedbujemy tego, co w tym momencie możemy zrobić. Skoro mamy raport, to bezkosztowo praktycznie możemy złożyć wniosek o decyzję środowiskową. A decyzja środowiskowa, jeśli już ją uzyskamy, to jest bardzo ważny krok przy każdej inwestycji.

Jak tylko będzie taka możliwość, to będziemy realizowali ten port zewnętrzny. Wszystkie małe kroki, które po drodze możemy zrobić, robimy.

Czy przy tylu projektach i działaniach Urzędu Morskiego w Gdyni nie trapi ten sam problem, który trapi całą właściwie gospodarkę morską w Polsce, czyli brak kadr? Czy wystarcza wam ludzi?

Niestety tutaj pan trafił w sedno. Mamy z tym bardzo duży problem, w szczególności, że musimy czasem pozyskać ludzi z gospodarki narodowej.

Czy jest jakiś pomysł na rozwiązanie tego problemu? Skąd pozyskać tych ludzi, w jaki sposób ich przyciągnąć?

Strefa budżetowa otrzymała 20% podwyżki, to troszkę poprawia sytuację, natomiast jej nie ratuje. Mamy nawet problem z pozyskaniem marynarzy, bo przecież niedługo dostarczana będzie pogłębiarka Ursa do utrzymania drogi wodnej i trzeba ją obsadzić. To nastręcza trochę problemów, bo to są ludzie, którzy muszą mieć bardzo specyficzne umiejętności. To nawet nie jest zwykły szyper czy kapitan, to musi być bagermistrz, czyli ktoś, kto umie też pogłębiać. Staramy się tych ludzi pozyskać różnymi atrakcyjnymi nagrodami czy dodatkami, ale to nie jest proste. Jest trudno, w kilku wydziałach urzędu pod tym względem nawet bardzo trudno. Praca jest bardzo ciekawa i rozwijająca. Pracuje się przy rzeczywiście ciekawych projektach. Z kilku programów staraliśmy się wręcz pozyskać dodatkowe środki na to finansowanie osób związanych z projektami. Warto się zainteresować, czy może to jest to takie specjalne stanowisko, gdzie te zarobki mogą być troszkę bardziej konkurencyjne. Proponujemy, żeby ci, którzy przeczytają coś o naborze do Urzędu Morskiego, a interesują się gospodarką morską, żeby spojrzeli, zadzwonili i być może złożyli CV.


bulk_cargo_port_szczecin

Partnerzy portalu

port_gdańsk_390x100_2023

Dziękujemy za wysłane grafiki.