Od ponad tygodnia trwają zmasowane ataki sił powietrznych USA na pozycje wspieranych przez Iran bojowników Huti, znajdujące się w zachodnim Jemenie. Oficjalnie celem amerykańskich działań jest ochrona amerykańskich interesów oraz zapewnienie żeglugi w regionie, który od listopada 2023 roku był celem ataków, powodując największy od dekad kryzys w międzynarodowym transporcie morskim.
W ostatnim czasie samoloty startujące z pokładu lotniskowca USS Harry Truman dokonały uderzeń na kontrolowaną przez bojowników stolicę Jemenu, Sanę. Zdaniem tamtejszych mediów miały zginąć cztery osoby, w tym w wyniku zbombardowania zabudowy cywilnej.
Obecna eskalacja konfliktu to efekt rozkazu prezydenta Donalda Trumpa z 15 marca br., rozpoczynając tym samym zmasowane ataki na pozycje szyickich rebeliantów, którzy od 2014 roku kontrolują zachodnią część Jemenu, w tym jeden z największych portów kraju, Al-Hudajda. Centralne Dowództwo Sił USA (US CENTCOM) rozpoczęło wtedy serię głównie operacji z użyciem lotnictwa. To największe działanie sił koalicji od stycznia ub. r., gdy amerykańskie i brytyjskie lotnictwo dokonały serii uderzeń na pozycje Huti w odpowiedzi na ataki na statki i okręty. Celem aktualnych działań jest „obrona amerykańskich interesów, odstraszanie wrogów i przywrócenie swobody żeglugi”. Co istotne, dowództwo sił USA nie podaje, tak jak to miało miejsce wcześniej, zniszczonych celów oraz dat, ani też informacji o działaniach odwetowych Jemeńczyków. Ataki mają być prowadzone w systemie 24/7.
24/7#HouthisAreTerrorists pic.twitter.com/A9pL3gCjgJ
— U.S. Central Command (@CENTCOM) March 22, 2025
Aktualne działania są także największą eskalacją walk od wielu tygodni. Ostatnie oficjalne informacje o niszczeniu pozycji bojowników miały miejsce w styczniu. Z kolei najpóźniejsze doniesienia o zaatakowaniu przez Huti statków bądź okrętów miały miejsce w grudniu ub. r. Jak dotąd w działaniach nie ucierpiał żaden okręt międzynarodowej koalicji. Choć kilkukrotnie rebelianci twierdzili, że dokonali uderzeń na m.in. lotniskowiec USS Harry Truman, amerykańska armia zdementowała to jako plotkę. Jak dotąd jedyną stratą koalicji było omyłkowe strącenie przez amerykański okręt samolotu US Navy. Piloci zdołali się katapultować i zostali uratowani.
Jemeńscy rebelianci, wspierani w większym stopniu przez Iran a mniejszym m.in. przez Rosję doprowadzili do największego kryzysu w żegludze od dekad, powodując miliardowe straty. Od momentu rozpoczęcia ataków na żeglugę w listopadzie 2023 roku zaatakowali ponad 100 statków, w wyniku czego ucierpiało na różne sposoby przeszło 30, z czego kilka z nich zatonęło bądź zostało porzuconych. Wśród członków załóg zginęły trzy osoby, a cztery inne zostały ranne.
Z racji na zagrożenie, wiele firm, w tym tak czołowe jak Maersk, MSC, ONE, Hapag-Lloyd czy OOCL odpuściły ruch przez Morze Czerwone i Zatokę Adeńską, wybierając alternatywną, dłuższą trasę, opływając Przylądek Dobrej Nadziei w Republice Południowej Afryki. Z tego powodu nastąpił wzrost cen towarów sprowadzanych drogą morską jak i wydłużenia transportów. W efekcie zostały zaburzone liczne łańcuchy dostaw, a ruch przez Kanał Sueski spadł o ponad 40%. Ponadto wydłużenie trasy zwiększa koszty przenoszone ostatecznie na konsumenta końcowego oraz środowiskowe wynikające ze zużycia paliwa.
Spadek ruchu morskiego w regionie wyjątkowo mocno odczuł Egipt, kontrolujący Kanał Sueski. Tylko w 2024 roku przychód spadł o 7 mld dolarów z powodu zmniejszonego ruchu morskiego. Oznaczało to nawet o 60% mniejsze zarobki niż w 2023 roku. Przeprawa o długości 163 km, z racji na swoje znaczenie i opłaty związane z obsługą statków jak i umożliwienie poruszania się tą trasę zapewniały istotny wkład w PKB Egiptu. Już w marcu i kwietniu ub. r. Zarząd Kanału Sueskiego informował, że ruch statków jest mniejszy o 40-50%, a później potrafił być nawet niższy.
Symbolem kryzysu stał się samochodowiec Galaxy Leader (notabene zbudowany w polskiej stoczni), który został porwany przez bojowników w trakcie spektakularnej akcji związanej z desantem z użyciem śmigłowców. Miało to miejsce w listopadzie 2023 roku i to od tego momentu datuje się kryzys w żegludze w regionie, choć już wcześniej Huti prowadzili ataki w kierunku Izraela. Cała ich aktywność pierwotnie miała związek z konfliktem w Strefie Gazy, gdzie od października 2023 roku trwały walki między palestyńskim Hamasem a izraelską armią. Oficjalnie Huti wyrażali solidaryzowanie się z Palestyńczykami, choć zdaniem wielu komentatorów to działanie było nastawione na próbę uzyskania politycznych korzyści. Do głównych zaliczało się uznanie ich ruchu na arenie międzynarodowej, a w efekcie uzyskanie niepodległości zachodniej części Jemenu. Pierwotnie kraj był podzielony na dwa, wschodnie sunnickie i zachodnie szyickie, ale doszło do ich zjednoczenia w 1990 roku. Z racji na skupienie władzy we wschodnim, sunnickim regionie oraz dyskryminacja szyitów (stanowiących większość ludności) doprowadziły do niepokojów a w efekcie wybuchu wojny domowej w 2014 roku. Na stronę rebeliantów przeszła wtedy część armii, w tym znaczny komponent sił morskich.
Ostatnie ataki zagrażające statkom miały miejsce w praktyce w październiku i listopadzie 2024 roku. Spadek aktywności wiązał się m.in. z trudnością odbudowy potencjału Huti z powodu stałych ataków sił USA na ich pozycje, a także prawdopodobnie spadek ilości przemycanej broni i komponentów z Iranu. Jeszcze w styczniu tego roku bojownicy mieli zapowiedzieć rozejm, a wyrazem tego było uwolnienia załogi Galaxy Leadera, która ponad rok spędziła w niewoli. Co istotne, jednak, jeszcze w lutym i marcu Huti grozili powrotem do ataków na statki i okręty w regionie, jeśli nie zostanie udzielona pomoc Palestyńczykom w Strefie Gazy. Z kolei armia Izraela miała przerwać wszystkie działania zbrojne w regionie. Obecnie amerykańskie ataki mogą być więc prewencyjną odpowiedzią na te groźby.
Today, Operation EUNAVFOR ASPIDES, reached 13 months since its launch.
— EUNAVFOR ASPIDES (@EUNAVFORASPIDES) March 19, 2025
The unwavering commitment of all EUNAVFOR ASPIDES personnel allowed us to confront numerous challenges and solidify our contribution in protecting global common goods.
EUNAVFOR ASPIDES contributes in… pic.twitter.com/Ui5bydP86z
Aby skutecznie chronić statki płynące na trasie prowadzącej przez Kanał Sueski władze USA rozpoczęły w grudniu ub. r. misję pk. "Prosperity Guardian". Z kolei Unia Europejska w lutym br. zainaugurowała operację EUNAVFOR Aspides. Oba przedsięwzięcia mają na celu ochronę żeglugi w rejonie Morza Czerwonego i Zatoki Adeńskiej. Obok zwalczania wykrytych prób ataków, siły morskie oferują usługi w zakresie eskorty, dzięki czemu zapewniono bezpieczną przeprawę setkom statków, niekiedy w tym czasie neutralizując wymierzone w nie zagrożenia.
Rozpoczyna się Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa 2026
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary
Jak chronić porty i infrastrukturę energetyczną na morzu? [KONGRES POLSKIE PORTY 2030+]
PGZ Stocznia Wojenna zajmie się serwisem fregaty