11 metrów długości, specjalny, opatentowany kształt kadłuba, zawrotne prędkości i niezwykła zwrotność – to podstawowe cechy łodzi Rafnar 1100, którą islandzki producent chce zainteresować polskie służby.
Pomarańczowa łódź Sjofn, na co dzień służąca w islandzkiej morskiej służbie poszukiwania i ratownictwa, zawinęła do przystani w Gdańsku. Jej producent – islandzka firma Rafnar – chce zainteresować tym modelem polskie służby i inne instytucje. Według gdyńskiej firmy Boat Base, dystrybutora sprzętu morskiego, który zorganizował pokazy jednostki Rafnar 1100 w Gdańsku, to idealny kandydat dla flot SAR, Policji czy Straży Granicznej, ale także choćby zarządców obiektów portowych czy firm pilotowych. Skorzystaliśmy z zaproszenia i przekonaliśmy się o sprawności Rafnara 1100 na własnej skórze.
Sjofn, będący w eksploatacji islandzkiego SAR-u egzemplarz modelu Rafnar 1100, pełni służbę od 2020 roku. Nazwa modelu wzięła się od jego długości. Łódź ta mierzy dokładnie 11,15 metra długości, 3,30 metry szerokości i ma zanurzenie między 0,55 i 0,85 metra, w zależności od obciążenia i zastosowanego napędu, który stanowią dwa lub trzy zaburtowe silniki. Jednostka jest wykonana kompozytu i włókna szklanego.
Rafnar 1100 to taktyczna łódź typu RIB, zaprojektowana głównie z myślą o wykorzystaniu profesjonalnym, jako jednostka ratownicza, patrolowa, czy robocza. Według dostępnych danych technicznych może rozwinąć prędkość powyżej 50 węzłów, a jej prędkość przelotowa to około 30 węzłów. Jak mówi Þorsteinn Bragi Jónínuson, inżynier okrętowy oraz Project Manager w Rafnar Maritime, a zarazem ratownik SAR, pływający Sjofnem podczas akcji na morzu, ta łódź to „owoc wieloletnich badań i rozwoju” prowadzonych w firmie Rafnar. Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tego projektu jest kształt kadłuba pod linią wody. To opatentowany wynalazek Össura Kristinssona, założyciela firmy Rafnar. Co ciekawe, Kristinsson nie był w żaden sposób związany z branżą stoczniową i projektowaniem jednostek pływających, był za to cenionym przedsiębiorcą, z powodzeniem prowadzącym m.in. firmę zajmującą się produkcją protez.
Kristinsson nie był jednak tylko i wyłącznie przedsiębiorcą, kierującym firmami zza biurka – był wynalazcą i praktykiem. Zasłynął jako pionier protetyki, co nie było przypadkiem, sam bowiem urodził się bez fragmentu nogi. To ukształtowało jego karierę: został certyfikowanym protetykiem-ortotykiem, założył klinikę ortopedyczno-protetyczną oraz firmę Össur. Opracował i opatentował nowatorskie rozwiązanie do mocowania protez, które znacznie poprawiło komfort ich użytkowania, zwiększyło ich stabilność, wyeliminowało także urazy kikutów i stało się światowym standardem.
Kształt kadłuba łodzi Rafnar Össur Kristinsson również opracował bazując na własnych doświadczeniach.
– Kiedy Össur wpadł na ten pomysł, przepływał ze swojego jachtu na plażę w małej łodzi i doświadczał silnego skakania na falach. Powiedział sobie: „musi być na to lepszy sposób” – opowiada Þorsteinn Bragi Jónínuson. – Nie był architektem morskim, był po prostu entuzjastą łodzi. Dzięki temu mógł myśleć nieszablonowo.
Þorsteinn Bragi Jónínuson tłumaczy, że pod kadłubem są wklęsłe linie. Łódź ma też głębszy centralny kil. Ten charakterystyczny, opatentowany kształt o nazwie ÖK Hull ma sprawiać, że uderzenia fal o kadłub są o 95% słabsze niż w przypadku klasycznych łodzi i występują o 82% rzadziej.
– Badania wykonane przez niezależną instytucję pokazują, że nasze szczytowe przeciążenie wynosi około 2,5 G, podczas gdy u innych jest to 4,5 G. A kiedy mówimy o ludziach, którzy muszą pracować na morzu – ratownikach, żołnierzach, pilotach, policjantach – to nie tylko chroni ich, ale także samą łódź i sprzęt na jej pokładzie. Mówimy o zużyciu fizycznym, mechanicznym – opisuje Jónínuson. – Łódź jest bardzo dzielna na morzu, łatwo się manewruje przy każdej prędkości, a dzięki kształtowi kadłuba zużywa mniej paliwa przy prędkościach powyżej 25 węzłów – dodaje.
Þorsteinn Bragi Jónínuson nie pozostał gołosłowny. Na wodach Zatoki Gdańskiej, z nim u sterów, popłynęliśmy Sjofnem z prędkością dochodzącą do 40 węzłów. Dowódca łodzi wykonywał ostre manewry, w tym zwroty o 360 stopni przy prędkości 35 węzłów. Innymi słowy: kręciliśmy na wodzie bączki przy prędkości około 65 km/h, co wymaga nie tylko umiejętności od sternika, ale przede wszystkim dużej stabilności samej jednostki. Tę Rafnar 1100 również zawdzięcza kadłubowi ÖK Hull. Ma on minimalizować ryzyko bocznego uślizgu czy uderzenia krawędzią o powierzchni wody.
W kabinie jednostki, na specjalistycznych amortyzowanych fotelach nie czuć było wibracji. Ma to minimalizować ryzyko choroby morskiej, ale także obciążeń kręgosłupów członków załogi. Rafnar 1100 nie zadziera także dziobu nawet przy wysokich prędkościach, dzięki czemu kierujący łodzią ma pełną widoczność przez całą podróż.
Model Rafnar 1100 był testowany m.in. na islandzkich wodach na Północnym Atlantyku i był doskonalony na podstawie uwag użytkowników. A, jak mówi Jónínuson, już około 160-170 tego typu jednostek trafiło do odbiorców. Rafnar tworzy też inne wersje kadłuba, m.in. 12- i 20-metrowe, w zależności od potrzeb klienta.
– Ponadto udzieliliśmy licencji na kadłub włosko-tureckiemu projektowi, w ramach którego włoska straż przybrzeżna ma otrzymać 46 jednostek o długości 15 metrów – dodaje Jónínuson.
Odbiorcy cenią sobie m.in. dbałość o dotrzymanie standardów Lloyd's Register, wykorzystanie techniki self-righting (jednostka sama staje do prawidłowej pozycji po wywróceniu) i wysoką sterowność nawet po utracie jednego z silników. Rafnar 1100 wykorzystywany jest przy różnych zadaniach, ponieważ jest wysoce konfigurowalny. W zależności od zapotrzebowania kabina może zostać dostosowana do potrzeb. Łódź może zatem pełnić funkcje ratownicze, patrolowe czy nawet turystyczne.
– Budowaliśmy też łodzie rekreacyjne, ale wywodzimy się z łodzi roboczych, z tej „ery biznesu”. Czasem, gdy ludzie widzą pilotówkę czy jednostkę SAR mówią „chcę taką łódź”, wtedy budujemy okazjonalnie jednostki rekreacyjne, ale skupiamy się na łodziach roboczych i to nam odpowiada – tłumaczy Þorsteinn Bragi Jónínuson. Pokazuje też, że w niektórych modelach łodzi nosze ratownicze były wkładane między siedzenia, ale w nowszych, z czterotorowym pokładem, jest specjalna przestrzeń dla poszkodowanych z miejscem na dwie pary noszy. – To wszystko bierze się z pracy z końcowymi użytkownikami. W Rafnar jesteśmy dumni z tego, że rozmawiamy z ludźmi korzystającymi z tych łodzi i implementujemy ich uwagi do projektu – dodaje.
Sama firma Rafnar istnieje od 2005 roku, ale – jak mówi Jónínuson – przez pierwsze dziesięć lat funkcjonowała w zasadzie w ukryciu.
– W 2015 roku sprzedaliśmy naszą pierwszą łódź islandzkiej straży przybrzeżnej, a drugą króto potem islandzkiej jednostce poszukiwawczo-ratowniczej. W praktyce przekazaliśmy straży przybrzeżnej na Islandii prototyp do testów. Pokonali nim 2800 mil wokół Islandii. Jedyne, o co poprosili po tym teście, było proste – o sterówkę, bo nawet latem warunki potrafią być trudne – wspomina Jónínuson. Dodaje, że Rafnar z przyjemnością zrealizował modyfikację.
Pierwsza łódź sprzedana przez producenta nosiła nazwę Odin, na cześć Odyna, najważniejszego boga w mitologii nordyckiej. Sama nazwa Rafnar również jest związana z mitologią i opowieścią o trzech krukach, które Flóki Vilgerðarson, uznawany za jednego z pierwszych odkrywców Islandii, używał do nawigacji. Jeden z tych kruków dotarł właśnie na tę wyspę, za nim zaś sam Rökkr-Flóki, jak nazywany jest Vilgerðarson w islandzkich źródłach. W języku staronordyckim „rafn” oznacza kruka, zaś „rafnar” – związanego w jakiś sposób z krukami. Z czasem nazwisko „Rafnar” rozpowszechniło się na Islandii, było przyjmowane często przez osoby związane z żeglugą, jak żeglarze i kupcy.
Obecnie produkty Rafnar są dostępne na pięciu rynkach: w macierzystej Islandii, ale również w USA, Grecji, Turcji, od niedawna także w Norwegii. Tam spółka zakupiła stocznię, w której prowadzi swoją produkcję. Jónínuson podkreśla, że pracują tam ludzie, którzy budują łodzie od 40 lat.
– Można więc powiedzieć, że wracamy do „starego kraju” – śmieje się.
Obecnie Rafnar chce zainteresować swoimi łodziami odbiorców w Polsce. Islandczykom pomaga w tym gdyńska firma Boat Base – doświadczony dystrybutor jednostek specjalistycznych różnych marek.
– W ostatnich latach, z uwagi na rosnące zainteresowanie, skupiliśmy się na sprzedaży głównie łodzi specjalistycznych, takich jak niewielkie łodzie ratunkowe dla Straży Pożarnej, WOPR-u, jednostek OSP, skończywszy właśnie na takich dużych projektach, dostawach takiej łodzi jak prezentowany Rafnar – opowiada Paweł Czechowicz, dyrektor operacyjny Base Boat.
Firma zorganizowała w Gdańsku trzy dni pokazów, podczas których możliwości Sjofna, czyli łodzi modelu Rafnar 1100, sprawdziło łącznie kilkudziesięciu gości z kilkunastu zaproszonych instytucji, w tym m.in. reprezentacje portów, Straży Pożarnej czy wojska.
– Zabraliśmy już kiedyś na testy naszych lokalnych ratowników, natomiast dzisiaj chcemy ją zaprezentować szerszej grupie odbiorców korporacyjnych i związanych z naszymi instytucjami rządowymi. Mówimy tutaj o firmach pilotowych, o operatorach portów czy innych służb ratowniczych – uzupełnia Paweł Czechowicz.
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
Zmiany kadrowe w Wojsku Polskim. Wiceadm. Jaworski zastępcą Dowódcy Generalnego RSZ
Od sierpnia polscy marynarze z sił podwodnych będą się szkolić w Szwecji. Cel - przygotowania na "Orkę"
Znów trzy ofiary w amerykańskim ataku na jednostkę przemytników
Amerykanie ostrzelali masowiec w Zatoce Omańskiej
Obchody Dnia Weterana w Gdyni
Ponad 280 mln zł dofinansowania na zabezpieczenie przeciwpowodziowe Żuław