Do mapy ciekawych miejsc i urokliwych zarazem oraz owianych historią, wartych odwiedzenia, a dla miłośników hydrotechniki wręcz obowiązkowych podczas letnich wojaży, zaliczyć z pewnością należy system Pochylni Kanału Elbląskiego. Rzecz warta uwagi również i z tego względu, że to obecnie jedyny ewenement tego typu funkcjonujący na świecie. Już ta okoliczność powoduje, że mamy być z czego dumni i bezsprzecznie lepiej powinniśmy promować takie miejsca, albowiem takie przypadki, to nie codzienność, a dokładnie wyjątki, by nie powiedzieć perełki.
Choć powstanie w drugiej połowie XIX w. systemu Pochylni, na który składa się 5 tego typu obiektów na odcinku ok. 10 km, przy deniwelacji wodno-terenowej wynoszącej prawie 100 m, zawdzięczamy innej nacji władającej wówczas tym terenem, mianowicie Prus i genialnemu inżynierowi Georgowi Jacubowi Steenke, który już za życia doczekał się uznania od okolicznych mieszkańców, w tym i w postaci obelisku. Dalsze przetrwanie infrastruktury to efekt prac jego rodaka, Adolfa Tetzlaffa, który już przed I wojną światową żeglugę pasażerską, po czym ten sam armator w sposób decydujący przyczynił się do wznowienia żeglugi po drugiej wojnie światowej w oparciu o swoją flotę, co jednak nie uchroniło go ani przed popadnięciem w niełaskę nowym władzom, ani tym bardziej nacjonalizacją jego statków. W efekcie pływał już tylko na jednym z nich jako kapitan, co też nie obywało się bez szykan. Dopiero po 100 latach od uruchomienia żeglugi pasażerskiej, obecne władze samorządowe i Żegluga Ostródzko – Elbląska, która pozostaje bezpośrednim kontynuatorem dawnych tradycji, przywróciła właściwe miejsce wymienionemu w historii Kanału, podczas uroczystości z udziałem jego potomków.
By tych klimatów dotknąć, a może i w tych historiach się zanurzyć, najlepiej wybrać się jednym ze statków dwupokładowych operujących na Kanale Elbląskim ze wspomnianej już firmy Żegluga Ostródzko – Elbląska Sp. z o. o. lub jednopokładowych prywatnych armatorów, z przystani usytuowanej w Buczyńcu, albo po przeciwnej stronie trasy w Elblągu, albo też w ramach jej modyfikacji w rejonie samych pochylni. Bez wątpienia dla osób dysponujących na ten cel większą ilością czasu i niezbyt niecierpliwych, najbardziej atrakcyjnym wariantem jest rejs najdłuższy, trwający ok. 4,5 godz. pomiędzy wskazywanymi przystaniami ze specyficznym, pokrytym roślinnością wręcz w całości poza torem wodnym jeziorem Drużno, przepięknym zwłaszcza w maju i czerwcu w zw. z kwitnieniem liści lilii wodnych, nenufarów, grzebieni, czy grążeli i niezliczonej ilości ptaków, w tym Orłów Bielików, potrafiących przy szczęściu, przelecieć nawet w niewielkiej odległości od statku. To prawdziwa uczta dla miłośników ornitologii i przyrody, gdyż w innych miejscach trudno znaleźć się pośrodku takiego spektaklu w dodatku odgrywanego z taką intensywnością co do ilości gatunków i osobników.
Na wspomnianych rejsach statkami tzw. ptasiej floty o nazwach; Birkut, Marabut Kormoran, Pingwin czy Ostróda w przypadku pierwszej floty, czy też Bursztyn, Zefir, Cyranka, czy Cyraneczka, pozostałych armatorów, kapitanowie, czy członkowie załóg umilą czas barwnymi opowieściami o historii i stronie technicznej kanału i pochylni, a i posłużą pomocą w uchwyceniu widoku, lotu i stanowisk tychże ptaków. Nieprzemijający klimat tej historii i lat na kanale stanowi też efektowny i wierny tradycji sposób działania i przemieszczania się marynarzy na poszczególnych pochylniach. Gdy ci schodzą, czy zeskakują na wózki pochylniowe, cumują do nich statki, stabilizują na czas pływalności, napierającej wody, a niejednokrotnie i wiatru, by te osiadły równolegle i osiowo, co nie zawsze przychodzi lekko. Dalej jeden z nich pozostaje na podeście takiegoż wózka w rejonie hamulca awaryjnego, a ruch i trasa zaczyna się po trawie i upadach, czy górkach takiej pochylni, co pozostaje niemożliwe do zaobserwowania gdziekolwiek indziej. Podobnie można postrzegać tzw. obserwatorów w swoich budkach na szczytach kolejnych pochylni, utrzymujących kontakt z operatorami maszynowni poprzez kilkudziesięciometrowe cięgna i gong. Dalej widać, że całość pochylni to układ kaskadowy poszczególnych akwenów połączonych w linii wodnej jedynie tzw. kanałami roboczymi.
Nie sposób nie wspomnieć o niejednokrotnie mijanych ludziach związanych z Kanałem od zawsze, a nawet od pokoleń, bez których ten nigdy nie był by tym czym jest. Wśród nich są mijani na drodze poprowadzonej wzdłuż kanału rowerzyści i biegacze, czy wyróżniającego się wyglądem i spacerującego na pochylniach Tadka ze swoim psem, albo pozdrawiającego z brzegu mijane statki i pasażerów, małego chłopca dla którego tata wybudował specjalnie w tym celu budkę w ogrodzie, gdyż bez nich i takich elementów zmieniających się w czasie i z biegiem lat, ten obraz byłby niepełny, a jeszcze wiele dla każdego i uważnego pasażera pozostaje do odkrycia z elementów, które budują specyfikę tego miejsca.
Dziękując za sezon pasażerom, jak i współpracownikom, mając w pamięci i na względzie fakt, że w kończącym go na samych pochylniach rejsie, na niebie w niewielkiej odległości pojawiły trzy Bieliki w strefie, gdzie na ogół nie występują, towarzysząc i krążąc na występującej termice dłuższą chwilę, tak jakby chciały zamknąć wspomniany rozdział sezonu, co dane było zaobserwować też całości pasażerów górnego pokładu na statku Pingwin, gdyż ze względu na stan wody nie mogliśmy operować wówczas na jeziorze Drużno, zwłaszcza do tych którzy być może po raz pierwszy zetkną się z tematem, czy usłyszą i o tej atrakcji.
Spotkajmy się tam, gdzie historia, mieszając się z teraźniejszością umożliwia zapoznanie się z hydrotechnicznymi rozwiązaniami funkcjonującymi już ponad 160 lat, gdzie wyłącznie siła wody napędza i pozwala w oparciu o tzw. wózki pochylniowe i układ szynowo – linowy, przemieszczać kilkudziesięciotonowe statki pasażerskie, a wcześniej beznapędowe barki towarowe ciągnione z brzegu (z żaglami wykorzystywanymi jedynie na jeziorze ) na wspomnianej różnicy wys. wynoszącej łącznie 100 m, umożliwiającej w efekcie krańcowo przejście pomiędzy j. Jeziorak, które zasila system, a jezioro Drużno oraz rzeką i portem w Elblągu, i gdzie dalej te wyjątkowe załogi jednostek pływających, przed którymi podobnie, jak i operatorami infrastruktury Kanału z Wód Polskich, chylę czoła. W końcu w sezonie nowym spotkajmy się i popłyńmy tam, gdzie …. Orły nad Pochylni szlakiem.
00:01:27
Zobacz Eclipse – pływającą fortecę Romana Abramowicza
Po raz pierwszy zwodowana na Pomorzu Zachodnim. Ta luksusowa łódź od razu stała się hitem
00:02:33
23
Stena Estelle – najnowszy i największy statek we flocie Stena Line na Bałtyku [WIDEO, ZDJĘCIA]
Z Gdyni na Hel drogą morską
Anonymous kontra Rosja. Celem aktywistów luksusowy jacht Putina: Jego położenie to "piekło"
W Łebie powstała oficjalna plaża dla naturystów
Premier Turyngii: skonfiskujmy oligarchom luksusowe jachty i przekażmy je Sea-Watch
00:00:37
Wieloryb „pożarł” kajakarki [wideo]
Najbardziej luksusowe katamarany, które powstały w Gdańsku. Francis Lapp: My po prostu szyjemy jachty na miarę
[WIDEO] Żuławy. Przejechała przez most zwodzony w trakcie podnoszenia
00:00:31
Agresywne orki atakują i niszczą statki [wideo]
Właściciel szczecińskiego jachtu, który zatonął w Niemczech, musi wydobyć wrak
Dziewczynka na dmuchanym jednorożcu wypłynęła na pełne morze [wideo]
Duńczycy alarmują: po cieśninach kręci się jacht oligarchy
Festiwal Wodny „Ster na Bydgoszcz” - parada statków i łodzi, koncerty
Legend of the Seas gotowy na turystyczny rejs. Wycieczkowiec-gigant wyruszył do Kadyksu w Hiszpanii
Jacht Orion otrzymał tytuł Ambasadora 100-lecia miasta Gdyni
M/v Hondius powraca na arktyczne szlaki z pasażerami
Kapitan statku MV Hondius przebywa na kwarantannie w ośrodku w Gdyni - jest zdrowy