Stu żołnierzy z Polski, Kanady i Niemiec wzięło udział w skokach do wody zorganizowanych przez 6 Brygadę Powietrznodesantową na Jeziorze Żywieckim. Wykonywali je z wysokości 400 metrów na spadochronach desantowych o małej sterowności AD-95. Korzystali ze śmigłowca W-3 Sokół, który startował z lotniska aeroklubowego położonego na stoku Góry Żar.
Skok spadochronowy do wody to jedno z trudniejszych zadań, jakie musi umieć wykonać spadochroniarz. Skoczek tuż przed zetknięciem się z wodą musi wypiąć się z uprzęży. Ten rodzaj zadania jest obowiązkowy w 6 Brygadzie Powietrznodesantowej dla instruktorów spadochronowych, żołnierzy pododdziałów rozpoznawczych i zabezpieczenia desantowania. Skaczący do wody spadochroniarze wyposażeni byli w kamizelki MLRJ. Napełniają się one automatycznie po zetknięciu z wodą.
Podczas zajęć na Jeziorze Żywieckim zaraz po wylądowaniu spadochroniarze byli wyławiani z wody przez zespół zabezpieczający w skład którego wchodzili między innymi płetwonurkowie, żołnierze na łodziach a także strażacy i Policja Wodna z Żywiecczyzny na co dzień działająca na Jeziorze Żywieckim.
Premier Kanady rozmawiał z prezydentem USA. Tematy to NATO i obrona Arktyki
Dramat na pokładzie Steny. Na ratunek wezwano śmigłowiec Marynarki Wojennej
Nowy etap służby Kormoranów. ORP Mewa dołączy do Stałego Zespołu Okrętów Przeciwminowych NATO
Zatopione fregaty. Rząd Niemiec chce zrezygnować z największego projektu w historii swojej marynarki wojennej?
Rozpoczyna się Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa 2026
Rosyjskie bombowce nad Morzem Barentsa. Interweniowali Norwegowie
Szwedzka delegacja przylatuje do Polski rozmawiać m.in. o okrętach podwodnych
USA znów uderzyły w łódź domniemanych przemytników na Karaibach - dwie ofiary