• <
SELVECO_MARINE_2025

Instruktor nurkowania Konrad Kępka o szkoleniu osób z niepełnosprawnościami i odwiedzaniu bałtyckich wraków [WYWIAD]

Strona główna Przemysł Jachtowy, Turystyka Morska, Żeglarstwo Morskie Instruktor nurkowania Konrad Kępka o szkoleniu osób z niepełnosprawnościami i odwiedzaniu bałtyckich wraków [WYWIAD]
Materiały Konrada Kępki. Fot. Ariel Wojciechowski.

Instruktor nurkowania Konrad Kępka opowiedział w rozmowie z GospodarkaMorska.pl o szkoleniu osób z niepełnosprawnościami oraz schodzeniu na dno Bałtyku i odwiedzaniu morskich wraków. Radził również, jak najlepiej zacząć przygodę z nurkowaniem, by było przyjemnie, bezpieczne i nie kosztowało zbyt wiele. 

Konrad Kępka pochodzi z Warszawy, nurkuje od 25 lat a szkoli od 15. W 2023 roku został członkiem International Diving Federation (IDF) i obecnie należy do jej Zespołu Nadzoru Szkoleniowego. Jest również instruktorem nurkowania w Fundacji Mniejszy Błękit, zajmującej się sportową aktywizacją osób z niepełnosprawnościami. Był też współtwórcą IDF Adaptive, uznanego na świecie, innowacyjnego programu szkoleniowego dla nurków z niepełnosprawnością. Zawodowo związany jest również z fińską marką komputerów i zegarów nurkowych Suunto, w której odpowiada za rynek Europy Środkowo-Wschodniej. Z Konradem Kępką rozmawiał Mikołaj Pilecki.

Materiały Konrada Kępki. Fot. Ariel Wojciechowski.



Mikołaj Pilecki

Chciałbym zacząć od początku. Kiedy, gdzie i pod czyim okiem rozpoczynał Pan nurkowanie?

Konrad Kępka.

Zacząłem bardzo dawno temu. Sprawdziłem, czym jest nurkowanie na wakacjach w Grecji. W porcie kręcili się nurkowie, okazało się, że tam blisko jest klub nurkowy. Musiałem sprawdzić co oni tam robią. Ponieważ to były dosyć długie wakacje, mieliśmy sporo czasu, więc po tym pierwszym nurkowaniu zapytałem, czy robią kurs i tak to się zaczęło. Pierwszy kurs nurkowy zrobiłem w Grecji, trochę w basenie hotelowym, a potem już na wodach otwartych. Ale to było dawno. Teraz bardziej istotne są ostatnie lata i moja praca instruktora, która rozwija się coraz mocniej i na tym się skupiam. W ten sposób minęło prawie 15 ostatnich lat, które poświęciłem tylko temu.

MP

Czyli kiedy dokładnie zaczynał Pan nurkować, pytam ponieważ, chciałem pomówić również o sprzęcie. Jakie były wtedy możliwości? W dzieciństwie często miałem do czynienia z nurkami i sprzętem nurkowym. Pamiętam ten stary sprzęt, maski ze szkłem na niemal całą twarz, stare butle z wielkimi pokrętłami. Czy Pan zaczynał od takiego sprzętu?

KK

Nie zaczynałem od tych pokręteł, ale już od bardziej nowoczesnego sprzętu, bo to jest prawie 25 lat temu. Czyli nie aż tak dawno. Natomiast oczywiście bawiłem się też tym sprzętem, o którym Pan mówił. Sprawiał dużo kłopotu. Ja nurkowałem już w tzw. jacketach (kamizelkach), po polsku to się nazywa kompensator pływalności. Jednak to był już nowoczesny sprzęt. Bardzo dużo się nie zmienia, jeżeli o to chodzi. Zmienia się trochę wygląd sprzętu, trochę materiały, natomiast podstawy jego działania, jak to wszystko funkcjonuje, pozostaje od jakiegoś czasu niezmienne.

MP

Kiedy zaczął Pan już nurkować w Polsce, to gdzie? Czy pierwsze doświadczenie z polską wodą było na morzu, czy w jeziorze? Mi osobiście nurkowanie w Polsce bardziej kojarzy się z jeziorami, ale muszę zapytać też o Bałtyk.

KK

Po powrocie z tamtych wakacji w Grecji, zacząłem szukać jakiegoś centrum nurkowego blisko mojego domu, żebym mógł przyjść i osobiście zobaczyć ludzi, co oni robią i podpytać gdzie można dalej nurkować. Szczęście było takie, że spotkałem tam mojego dawno niewidzianego kolegę z ogólniaka, który pracował w tym centrum i tak mnie zaciągnął tydzień później na polskie jeziora. To było jezioro Piłakno (pod Mrągowem – przyp. red.). Mieli tam wtedy bardzo przyjemne centrum nurkowe. Nie wiem, czy teraz jakieś centrum tam funkcjonuje, ale spędziłem nad Piłaknem trochę czasu szkoląc się dalej. Na Bałtyk trafiłem jakieś 5 lat później. Udało mi się wtedy zrobić parę nurkowań.

Takich na rozpoznanie, co to właściwie jest ten Bałtyk. Wszyscy zawsze mówili, że to trudny akwen, że ma wyjątkowe warunki, więc najpierw wybrałem sobie coś prostego, a potem zwiedzałem coraz więcej. Także chwilę to zajęło, zanim się przyzwyczaiłem, ponieważ robiłem troszkę odwrotnie niż teraz zalecam, czyli kurs nurkowy w ciepłych, przyjemnych i przejrzystych wodach, a potem zostałem wrzucony do jeziora, gdzie widoczność wtedy akurat była może 2 metry. Byłem lekko oszołomiony tym, co spotkałem, więc musiałem się troszkę oswoić z tymi warunkami i na dobrą sprawę ten kurs zacząłem jeszcze raz, czyli uczyłem się tego drukowania od początku w trochę przyspieszonym tempie, bo już miałem jakieś tam podstawy.

W Polsce zaczynałem jeszcze raz, nie ma co ukrywać. Tak wyglądał początek mojego nurkowania i spotkania z polskimi akwenami. Najpierw jeziora, potem był Zakrzówek, który funkcjonował bardzo dobrze w Krakowie. To był dobry szkoleniowy akwen. Można było tam spotkać sporo osób. No i Bałtyk, z którym do tej pory miałem do czynienia tylko na powierzchni, ponieważ od 16 roku życia sporo po nim żeglowałem. Bałtyk zawsze zwiedziałem wzdłuż, na jachtach, aż nagle zacząłem zaglądać do jego głębin.

MP

Nurkuje Pan częściej w Polsce, czy wyjeżdża na te ciepłe wody?

KK

Im jestem starszy, tym wolę cieplejszą wodę. Jako instruktor jestem związany z fundacją Mniejszy Błękit. Szkolimy osoby z niepełnosprawnościami i organizujemy wyjazdy po całym świecie. Powiedzmy, że 5-6 wyjazdów w roku jest do ciepłych krajów, więc naprawdę polskie jeziora mnie lekko odrzucały. Wymagają też dodatkowego sprzętu. Jeżeli nurkuję w ciepłej wodzie, to mam cienką piankę. Potrzebuję mniej tego sprzętu. Jeżeli wchodzę w Polsce do jakiegoś akwenu, to już potrzebny jest mi suchy skafander i rękawice, żeby było ciepło. Bardzo dużo tego na siebie trzeba pozakładać, żeby było przyjemnie, a ja bardzo marznę. Niedawno kolega zaproponował mi, żebym wziął udział w kursie od 1 marca. Obawiam się, że lód do tej pory nie stopnieje. Sprawdzam teraz, czy mój sprzęt nadal się nadaje do takich nurkowań.

MP

Jaka jest największa głębokość, na którą Pan zszedł. Wiem, że są przecież jakieś limity, nawet z butlą. Chodzi o ciśnienie, dekompresję…

KK

Nie tylko głębokość decyduje o tym, jak długa będzie dekompresja, ale też to jak długie będzie nurkowanie i ile czasu spędzi się pod wodą. Równie dobrze, będąc tam na 40-50 metrach dosyć długo, możemy przejść w ten czas dekompresji i przedłużyć sobie wyjście na powierzchnię. Ten czas zależy od danego nurkowania. 

Ja mam uprawnienia szkoleniowe do 50 metrów. Natomiast rozszerzam teraz też kursy techniczne, które pozwolą mi na przegłębianie się w zależności od tego, jak bardzo będę potrzebował. Bardzo lubię wraki, to jest taki cel do nurkowań. Wrak może leżeć na dwudziestu metrach, tak jak Heweliusz, ale może leżeć na osiemdziesięciu pięciu metrach. Na takie nurkowanie trzeba się specjalnie przygotować. 

MP

Był Pan na Heweliuszu, czy Jeszcze nie? Są takie plany?

KK

Są takie plany. Staram się znaleźć na to czas. Myślę, że kwiecień będzie idealnym miesiącem. Teraz nie ma do tego dobrych warunków i mało kto się tam wybiera. W tej chwili jest to dla mnie jeszcze nieosiągalne, ale wiem, że takie zejścia są już organizowane. 

MP

Można powiedzieć, że nurkowanie w Polsce uchodzi za sport raczej egzotyczny? Spotkałem się z takim stwierdzeniem i byłem dość zaskoczony. Moja mama w młodości nurkowała, a rodzice nadal mają przyjaciół nurków.

Może to sport ekstremalny? Jak to też wygląda od strony finansowej? Ile trzeba mieć pieniędzy, że zacząć nurkować?

KK

Nie nazwałbym nurkowania egzotycznym sportem. Nie wiem też, jaki odsetek Polaków nurkuje, ale niewiele. Ja się obracam w towarzystwie oczywiście osób nurkujących, więc mam trochę spaczone postrzeganie. Natomiast dużo osób wcale nie nurkuje, bo wydaje im się, że to jest właśnie sport ekstremalny. Natomiast też samo wejście pod wodę nie wszystkim pozwala na komfortowe oddychanie. Trzeba się przyzwyczaić do nowych warunków, ponieważ to nie jest dla nas naturalne środowisko, więc nie wszyscy się decydują na to, żeby nurkować. Dlatego ja też polecam przed zrobieniem kursu zrobienie tak zwanego intro, czyli zapoznania z nurkowaniem. Odbywa się to zazwyczaj jeden na jeden z instruktorem, jako zabawa do 6 metrów. W Deepspocie w Mszczonowie na basenie głębokim można to zrobić do 12 metrów, bo tam są bardzo komfortowe warunki i specyficzny rodzaj akwenu. Więc to jest takie zapoznanie, trwa to godzinę, trochę teorii, no i można się przekonać, czy chce się robić ten kurs, czy nie. 

Kursy, w zależności od tego, kto to robi, jakie centrum rurkowe, gdzie, czy w jakiej federacji, mają różny program. Ćwiczenia i zajęcia w zasadzie są bardzo podobne, różnią się tylko szczegółami. Da się to zrobić w dwa weekendy. Część basenową plus teorię w jeden weekend i dokończenie kursu na wodach otwartych w drugi weekend. Jeżeli wystarczy czasu na to, żeby pokazać swoje umiejętności i się wszystkiego nauczyć, jest to wystarczające – i świat podwodny stoi otworem. W zależności też oczywiście jaka część kraju i jakie centrum nurkowe, ceny wahają się między 2 a 3 tysiące złotych. Trzeba też wziąć pod uwagę, czy to jest kurs indywidualny, czy w grupie, czy w basenie głębokim, ile ma zajęć i tak dalej. Jest dosyć spora rozpiętość, ale można by powiedzieć, że 2,5 tysiąca złotych wystarczy na to, żeby zrobić solidnie, porządnie, bezpiecznie kurs i zdobyć certyfikat, który będzie nas uprawniał na tym podstawowym kursie do nurkowania do 20 metrów (20 lub 18 w zależności od federacji). Wtedy można zacząć myśleć o tym, co dalej.

MP

Ile kosztuje skompletowanie sprzętu nurkowego? Czy nurkowie częściej mają swój sprzęt, można wypożyczyć go w bazach, w których robi się pierwszy stopień nurkowy?

KK

To jest szeroki temat. Jak dobrać sobie sprzęty, jakie są różnice między nimi, ponieważ przekrój sprzętu na rynku jest olbrzymi. Początkujący nurek na 100% nie będzie wiedział, co kupić. Kupi to, co poleci mu sprzedawca w sklepie i niekoniecznie musi być to dobry wybór. Więc na to trzeba bardzo uważać. Oczywiście też, jak się zrobi prawo jazdy, to nie kupuje się od razu sportowego samochodu, który nie będzie się nadawał na polskie drogi, tylko na tor do szybkiej jazdy. Zamiast tego rozwija się najpierw swoje umiejętności. Tak samo jest w nurkowaniu. Z pieniędzmi nie ma limitu. Ile ma się pieniędzy, tyle można w to włożyć.

Podstawowy sprzęt, który jest moim zdaniem potrzebny na własność, to jest maska, płetwy i pianka. Całą resztę, jeżeli nurkujemy tydzień, dwa tygodnie w roku, możemy sobie pożyczyć, albo w centrum nurkowym, albo od instruktora, z którym nurkujemy. Można sprawdzać sobie wtedy różne rozwiązania, różne sprzęty i w ten sposób wybrać coś, co będzie nam odpowiadało. Ja nawet nie polecam na początku kupowania zbyt dużo zabawek nurkowych, bo naprawdę u każdego świadomość przychodzi z doświadczeniem, a każdy ma inne potrzeby. Inaczej będzie ze sprzętem dobranym do nurkowania w jaskini, inaczej na wraki w Bałtyku, inaczej na ciepłe wody na końcu świata, gdzie najistotniejsze będzie, żeby to mało ważyło i żebyśmy nie dopłacili za bagaż. Te wszystkie aspekty trzeba wziąć pod uwagę. Limitu nie ma.

MP

Jak w takim razie wygląda system szkolenia nurków i instruktorów. Pan pracuje w tej ścieżce IDF Adaptive, jest też CMAS (Confédération Mondiale des Activités Subaquatiques/Światowa Konfederacja Sportów Wodnych). Czy to są jakieś oddzielne ścieżki, oddzielne systemy szkolenia? Czy Wy ze sobą współpracujecie?

KK

Federacje nurkowe różnią się podejściem do nurkowania. CMAS, o którym Pan wspomniał, to jest jedna z najstarszych federacji, która szkoli nurków. I to była federacja, która szkoliła nurków dosyć porządnie, dosyć dokładnie. To były czasami obozy szkoleniowe po tydzień, dwa, gdzie była poranna zaprawa, nurkowania, pływanie. Trzeba było wykazać się i wiedzą, i bardzo dobrą tężyzną fizyczną. Trzeba było pokazać, że naprawdę jest się wartym tego, żeby zostać nurkiem. Więc CMAS oznaczał niemal wyszkolenie wojskowe, chyba można to tak nazwać. Nie wszyscy instruktorzy oczywiście dokręcali tak mocno śrubę, ale byli też tacy. Świat się zmienił i ludzie traktują to jako sport.

Więc powstały federacje, które trochę złagodziły ten wizerunek, że nie trzeba być wielce wysportowanym. Należy mieć umiejętności, jakieś podstawy wiedzy i da się ten sport uprawiać w pewnym zakresie bardzo bezpiecznie. Dlatego powstały federacje, które złagodziły trochę ten wizerunek i dostosowały swój program, a to spowodowało, że CMAS też musiał wtedy troszeczkę zejść z tonu. Oczywiście członkowie federacje sobie wiecznie dogryzają, że ten jest lepszy, tamten dłużej się szkolił, a inny krócej, a jeszcze inny musiał zapłacić więcej. Ja uważam, że federacja nie ma aż tak dużego znaczenia dla samego kursanta, który chce zacząć nurkować i rozwijać się, a na pewno na tym początkowym etapie. Bardziej istotne jest, do jakiego trafi się instruktora.

Ja szkolę akurat w takiej federacji, która mi pozwala na dosyć dużą elastyczność. Jeżeli mam kogoś, kto bardzo dobrze opanował cały zakres zajęć, które robimy w wodzie i mam jeszcze trochę czasu, to, żebyśmy się nie nudzili, robię coraz trudniejsze ćwiczenia, coś dodaję tak, żeby nurek się rozwijał i zobaczył, co go czeka na następnych stopniach. Są federacje, które na to nie pozwalają. Nie pozwalają też przejść do następnego etapu, jak się nie zakończy pierwszych zajęć basenowych. Więc takie są te drobne różnice. Natomiast ja mam takie przeświadczenie, że dla osoby, która jest na początku swojej kariery nurkowej, nie jest to ważne, w jakiej jest federacji, a kto go wyszkolił.

Dalej już, jak się myśli o tym, co robić, czy oglądać wraki, jeździć na dalekie wyprawy, oglądać rybki, czy eksplorować jaskinie, to już są specjalizacje. Wtedy wybiera się odpowiednią federację i specjalizującego się w danej dziedzinie instruktora, który ma dużo doświadczenia i jest w stanie przekazać tę wiedzę. Ja mogę opowiadać o nurkowaniach adaptive, mogę szkolić na początku kariery nurków z niepełnosprawnościami, mogę szkolić instruktorów, natomiast nie podjąłbym się szkolenia jaskiniowego, bo jest to dosyć trudny temat, a ja jestem dopiero na początku tej ścieżki. Nie wiem nawet, czy chcę dojść do takiego etapu instruktorskiego. Bardziej istotne jest to dla instruktorów, jakie mają wsparcie od strony federacji. Czy mają materiały szkoleniowe, czy mają prezentacje, podręczniki, jak to wygląda, czy ten podręcznik jest atrakcyjny, kolorowy. Jeśli te materiały są, jak to w branży się mówi, „sexy”, to i ludzie, którzy przychodzą na kursy, lepiej do odbierają. Przyjemniej się czyta kolorową, ładnie wydana książkę do nurkowania, niż jakieś stare kserówki. Federacja bardziej istotna jest dla instruktorów, bo muszą mieć dobre zaplecze.

MP

Proszę przedstawić charakterystykę Pańskiej federacji.

KK

Już trochę ją zdradziłem. To jest ta elastyczność, która pozwala mi dostosować program szkolenia. Mogę dokładać do niego rzeczy, które uważam, że są mi potrzebne. Oczywiście w granicach bezpieczeństwa i rozsądku. Mogę modyfikować drogę, którą przechodzę razem z kursantem. Czyli nie muszę robić po kolei ćwiczeń, które mam podane, tylko mogę zacząć od czegoś prostszego. Jak się gdzieś zablokujemy, to robimy trudniejsze ćwiczenia, z którymi sobie poradzimy i później wracamy prostu do tego, na czym się zatrzymaliśmy. To była kluczowa rzecz, która mnie przekonała do tego, że mogę poprowadzić zajęcia tak, jak potrzebuje mój kursant, żeby się dostosować z jego czasem i z tym, jakie ma umiejętności. Nie zaprzeczam, że koszty są dla mnie na tyle optymalne, że nie muszę oszczędzać na ilości basenów, nie muszę się martwić tym, że zabraknie budżetu na dokończenie kursu. Koszty są niewielkie i ze strony opłat instruktorskich i kosztów materiałów dla kursantów.

Natomiast to, dlaczego tutaj jestem w IDF, to historia jest dosyć prosta. Przyglądałem się im przez chwilę, bo szukałem alternatywy dla swojej federacji, która nie wspierała mnie od dawna w moich instruktorskich działaniach. Na targach trafiłem właśnie na IDF, kiedy my wystawialiśmy się jako Mniejszy Błękit. IDF był niedaleko i w końcu zapytali nas, czego potrzebujemy, żebyśmy mogli razem pracować. Powiedzieliśmy, że potrzebujemy programu dla osób z niepełnosprawnościami. Tak zaczęliśmy rozmawiać o tym, żeby stworzyć coś na nowo. Obecnie IDF zaczął bardzo mocno się rozwijać. Federacja istnieje już jedenasty rok, a ostatnie dwa lata były szczególnie przełomowe. Przyszło dosyć sporo nowych instruktorów z całego świata. Mamy już instruktorów w Meksyku, w Stanach Zjednoczonych, w Chinach, w Japonii, więc naprawdę cały przekrój. I to są dosyć rozpoznawalne nazwiska w świecie jaskiniowym, czy nurkowań rebreatherowych (rebreather, czyli aprat oddechowy o obiegu zamkniętym, w którym wydychane powietrze jest filtrowane i uzupełnianie tlenem z butli – przyp. red). 

Ten przełom spowodował też to, że mamy coraz więcej pracy, związanej właśnie z rozwijaniem tego całego programu szkoleniowego na potrzeby rynku. Przykładem jest duża zmiana standardów, aby spełniał normy ISO (Międzynarodowa Organizacja Normalizacyjna), które są dosyć istotne, żeby można było wprowadzić federację na rynek na przykład egipski, czy rozwijać się dalej w kolejnych programach szkoleniowych. Tutaj bardzo zaskoczyła mnie organizacja i ludzie, którzy się tym zajmują, że tak szybko da się wszystko robić, że komunikacja jest naprawdę na wysokim poziomie i da się po prostu ze wszystkimi rozmawiać. Program Adaptive, który napisaliśmy z Fundacją Mniejszy Błękit, powstał totalnie od zera. Nikt nam się tu nie wtrącał do momentu, jak nie przedstawiliśmy takiego dużego szkicu programu i jego głównych założeń. Wtedy zaczęliśmy rozmawiać, czy to jest bezpieczne. Dostaliśmy parę wskazówek, co należałoby pozmieniać i nikt nie starał się wpływać na nasze prace, aż do momentu, w którym oddaliśmy program do analizy. Dziś z nim pracujemy.

MP

Program Adaptive, który pomógł Pan stworzyć, czy on został przyjęty już przez całą Federację i jest stosowany do szkolenia nurków niepełnosprawnych np. w Stanach Zjednoczonych, czy w Chinach?

KK

Tak. Program jest dostępny dla wszystkich instruktorów IDF. Oczywiście, żeby móc szkolić w tym programie, trzeba mieć specjalizację instruktorską. Wymaga to dobrej wiedzy, głównie teoretycznej i trochę umiejętności pracy w specyficznym zespole, który ma większe potrzeby. Jeżeli ktoś jest dobrym instruktorem, ma sporo doświadczenia, to bardzo sobie szybko z tym poradzi. W marcu mamy coroczną konferencję. Przyjadą na nią nasi instruktorzy z innych państw, aby spotkać się też ze mną i dowiedzieć się, jak mogą dalej się rozwijać. Niedawno z kolegami z Serbii odbywaliśmy zajęcia, podczas których sprawdzaliśmy, czy wymyślone przez nich rozwiązania, przydadzą się w naszym programie. 

Mamy też dosyć sporo instruktorów zainteresowanych tym programem z krajów nadbałtyckich, gdzie prężnie rozwija się nasza instruktorska ekipa. Także Portugalia, Łotwa, Litwa, Ukraina... naprawdę dosyć sporo jest tych krajów. Teraz kolega z Meksyku niedawno odnowił ze mną kontakt, ponieważ przeszedł do naszej federacji i chce przyjechać, aby wyszkolić się w naszym programie. Poznaliśmy się kilka lat temu w Meksyku, podczas nurkowania z osobami z niepełnosprawnościami. Ścieżka Adaptive zaczyna się więc robić globalna. Wiedziałem, że kiedyś to nastąpi, ale nie wiedziałem, że tak szybko. I że tak szybko trzeba się wziąć za tłumaczenie podręczników i materiałów.

MP

To bardzo ważne. Dobrze, że ta wiedza powstała w Polsce i może być tłumaczona na inne języki.

Fundacja Mniejszy Błękit poświęcona jest szkoleniu nurków z niepełnosprawnościami. O jakich mówimy stopniach niepełnosprawności i jakie trudności są związane z takim szkoleniem. Jak się to odbywa?

KK

Nie bierzemy za bardzo pod uwagę rodzaju, ani stopnia niepełnosprawności. Bardziej patrzymy na kursanta, jakiego rodzaju wsparcia będzie potrzebował w wodzie. To jest kompletna zmiana myślenia. Ja się nie skupiam na tym, że ktoś się porusza na wózku, tylko rozmawiam z nim, co jest w stanie zrobić sam na wodzie, pod wodą i dopasowuję zadania nurkowania pod jego potrzeby. Uważam, że to jest kluczowa rzecz, żeby patrzeć na to z innej perspektywy. Mamy w fundacji zarówno ludzi, którzy mają kłopoty z poruszaniem się, jeżdżą na wózku, są po amputacjach, są osoby niewidome, więc naprawdę duży przekrój – i to od osób starszych po juniorów.

Mamy naprawdę sporo doświadczenia w nurkowaniu. Wszystko zaczęło się od tego, że Fundacja zajmowała się organizowaniem wyjazdów nurkowych dla osób z niepełnosprawnościami. Te 13-15 lat temu czasy były zupełnie inne. Osoby z niepełnosprawnościami siedziały w domu, we własnym towarzystwie i nie wiedziały, że można uprawiać sporty. Podobnie było na lotniskach. To się zmieniło, staramy się współpracować z innymi fundacjami, które mają na to wpływ. Jest fundacja Polska Bez Barier, która zajmuje się tematami architektonicznej dostępności. Dzięki ich wsparciu też byliśmy w stanie wywrzeć pewne naciski na to, żeby organizacja na lotnisku troszkę się zmieniła. I to myślę, że idzie w dobrą stronę, a ludzie zaczynają na to inaczej patrzeć. Nurkowie z niepełnosprawnościami chcą być traktowani jak reszta społeczeństwa. 

Szkolenia, które wcześniej były prowadzone, też różniły się między federacjami. Czy Fundacja HSA Handicaped Scuba Association, która szkoli nurków z niepełnosprawnościami, czy chociażby CMAS, który też ma taki program, szkolą w ten sposób, że to jest długi proces. Są baseny, zajęcia teoretyczne, ponownie baseny… Potem zakończenie kursu na wodach otwartych, bo praktycznie każdy kurs musi się zakończyć w naturalnych warunkach, na wodach otwartych. No i teraz dochodzi też do absurdów takich, że kurs potrafi trwać rok. Przez rok ktoś wprzychodzi na baseny raz na tydzień czy raz na dwa tygodnie, a potem jedzie gdzieś na wyjazd i kończy ten kurs. My zmieniliśmy w fundacji podejście, ponieważ ludzie też pracują, mają swoje rodziny, potrzebują też sobie zorganizować czas.

Przygotowaliśmy z IDF program w ten sposób, że jesteśmy w stanie w dwa weekendy zrobić kurs nurkowy. W jeden weekend robimy dosyć intensywnie basen i teorię. To jest naprawdę sporo wiedzy i wysiłku na basenie, bo dwa dni od godziny dziewiątej, do dziewiętnastej. Później następny weekend to są już nurkowania na wodach otwartych. Jeżeli uda się w tym czasie prawidłowo wykonać wszystkie zalecenia, mamy gotowego nurka. Uważam, że to jest idealne podejście. Jak próbowaliśmy rozłożyć to na trzy części, to albo z powodów zdrowotnych, albo z braku czasu i synchronizacji, grupy nie kończyły kursów w wyznaczonym czasie.

Przekazujemy pełny pakiet wiedzy w pigułce tak, że nadal jest to bezpieczne. Kolejną różnicą między kursem Adaptive a normalnym, jest potrzeba większej asysty dla nurka. Wtedy instruktor pomaga utrzymać pozycję i przemieszczać się pod wodą. Wtedy jesteśmy w stanie wykonać pewne ćwiczenia i powoli skupiać się na jej ścieżce rozwoju. Czasem jest tak, że ktoś na powierzchni po prostu nie daje rady sobie z prostymi krawężnikami czy schodami, a pod wodą porusza się bardzo dobrze i tak jakby nie miał żadnych barier. Więc bywa też tak, że asysta nie jest wtedy potrzebna. To zależy od tego właśnie jakiego wsparcia wymaga dana osoba.

MP

Jaka jest historia Fundacji, kiedy powstała i kto ją założył?

KK

Fundacja powstała po śmierci naszej koleżanki, instruktorki w 2010 roku. Asia Kułakowska była taką prekursorką szkoleń właśnie dla osób z niepełnosprawnościami w Warszawie. Ona tłumaczyła też książki nurkowe z angielskiego i na angielski. Przecudowna osoba, która spinała tutaj całą grupę instruktorów. Wtedy to było jeszcze Stowarzyszenie Nautica, które szkoliło. Asia zginęła w Chorwacji. Jej rodzice postanowili dalej kontynuować jej pasję, więc ufundowali właśnie fundację jej imienia i w ten sposób dotowane były wyjazdy dla osób z niepełnosprawnościami. Teraz mamy finansowanie od osób prywatnych, czy z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych, który bardzo się uaktywnił i wspiera projekty sportowe.

Także my cały czas szukamy jakiegoś finansowania. Naszym głównym celem jest propagacja samego nurkowania, spędzania w ten sposób czasu wolnego i pokazywania, że świat da się zwiedzać naprawdę bez szczególnego wysiłku. Staramy się robić kursy nurkowe dla osób z niepełnosprawnościami z dotacji, więc te kursy z PFRON-u ma za darmo. Mamy dużo chętnych na te kursy. Staramy się je dosyć cyklicznie robić.

MP

Czyli osoba niepełnosprawna, która chciałaby zacząć nurkować, najpierw powinna zgłosić się do waszej fundacji, a wy tę sprawę przekazujecie dalej?

KK

Tak, już mamy wypracowane programy dotacji z PFRON-em. Zazwyczaj to jest tak, że zgłaszają się do nas osoby, które zobaczą nas w Internecie albo telewizji. Robimy również wydarzenia, których osoby z niepełnosprawnościami mogą spróbować zanurkować z instruktorem i zdecydować, czy będą chciały robić kurs.

MP

Jakie są główne trudności w nurkowaniu? Stres, psychika? Jak to jest z osobami z niepełnosprawnościami? Może w nurkowaniu pomaga im technologia?

KK

Z głową bywa różnie. To zależy od tego jakie mieliśmy blokady jeszcze w dzieciństwie. Bo tak trzeba by do tego podejść na dobrą sprawę. Najprostszy temat to zdjęcie i założenie maski pod wodą. Dla niektórych to bardzo trudne i trening trwa godzinami, zanim nauczą się to odpowiednio wykonywać. Nie obejdzie się bez stresu i będzie to kupione nerwami, ale w końcu będzie to bezpieczne. Są tacy, którzy po prostu wchodzą i to robią. Praca instruktora polega na tym, żeby pomagać w pokonywaniu tych blokad. 

Sprzęt zazwyczaj w nurkowaniu też jest po to, żeby nam pomagał. Zabawa ze skuterem podwodnym jest fajna, ale umówmy się, że w większości nurkowań rekreacyjnych ten skuter jest nurkowi niepotrzebny. On będzie potrzebny, jak ktoś ma więcej butli, więc stawia większy opór. Ciężko mu się będzie poruszać, bo ma dosyć spory dystans do pokonania, czy cały wrak do opłynięcia. Jeżeli to jest jakiś pokaźny wrak i trzeba robić jakąś dokumentację czy fotograficzną, czy opisową. Ważne jest, żeby pokonać większy dystans i mieć więcej komfortu. Natomiast do takiego zwykłego rekreacyjnego nurkowania ten skuter kompletnie nie będzie potrzebny. Do momentu, jeżeli nie mamy kłopotów z poruszaniem się. Jeżeli ktoś nie rusza nogami i nie może używać płetw, wtedy można skorzystać ze skutera.

To jest chyba najfajniejsza rzecz w takim nurkowaniu dla osób z niepełnosprawnościami, żeby im pokazać, że pod wodą są w stanie naprawdę zrobić dużo i mogą wisieć sobie w przestrzeni na danej głębokości, tam gdzie oni chcą, a nie tylko tam, dokąd mogą wjechać wózkiem.

Podczas jednego z wyjazdów na Filipiny wykorzystaliśmy również maskę z zestawem audio, szczelnie zakrywającą całą twarz. Nurkowaliśmy z niewidomą koleżanką, która mogła słuchać o tym, czego pod wodą dotyka. Oglądaliśmy wrak, a kolega, który na co dzień porusza się na wózku, opowiadał jej, że dotyka kadłuba, zrobionego z metalu o konkretnym kształcie.

Więc można wykorzystywać tę technologię. Trzeba jednak wiedzieć, że nie można za dużo ze sobą zabrać, bo pod wodą, np. na wrakach Bałtyku, gdzie nierzadko pojawiają się sieci rybackie, może się zaplątać i doprowadzić do tragedii.

MP

Jakie są najlepsze miejsca, żeby zacząć nurkować w Polsce? Na Bałtyku, na jeziorach? 

KK

Jeżeli chodzi o początek tak, jak już mówiłem, czyli basen, potem wody otwarte. I teraz dobrze, jeżeli te wody otwarte, na zakończenie kursu nurkowego będą w miarę przyjazne. Bałtyk potrafi być trudny, ciemny i z dosyć sporą falą. Jeżeli zabierzemy kogoś prosto po kursie na Bałtyk, kiedy będą trudne warunki, to może się zrazić do nurkowania.

Więc ja wybieram akweny, które są dla mnie pod kątem szkoleniowym atrakcyjne i będą dawały dostępny próg trudności dla kursantów. Teraz wśród takich akwenów jest jest kamieniołom Koparki w Jaworznie. Bardzo fajny akwen treningowy do 18 metrów głębokości z zatopionymi koparkami. Jest dosyć bezpieczny, otoczony ze wszystkich stron, nie ma fali, ani prądów, ale widoczność bywa trudna. Tam mamy próg wyżej, jest zimniejsza woda, jest mała widoczność, ale jeszcze nie ma tych wszystkich warunków, które mogłyby nas czekać na morzu.

Na Bałtyk proponowałbym się wybrać, mając już trochę doświadczenia. Z tego powodu, że Bałtyk słynie z naprawdę ciekawych wraków. Niektóre wraki wymagają zaawansowanego stopnia przeszkolenia. Żeby Bałtyk sprawiał przyjemność podczas nurkowania, warto zanurkować z kimś odpowiednim i nie jechać tam zbyt wcześnie bez doświadczenia.

Jest dosyć sporo jezior. Mazury, Suwalszczyzna, mamy jezioro Hańcza, które jest najgłębszym jeziorem w Polsce. Nie musimy iść tam na te 103 metry, możemy zanurkować bliżej i płycej. Tam też się odbywają kursy, są centra nurkowe, prowadzą szkolenia i nawet cały kurs można zrobić w takich wodach. W centralnej Polsce jest jezioro Dąbrowa Duża (Honoratka) jezioro Piaseczno w okolicy Lublina, Ińsko niedaleko Szczecina, to są miejsca dosyć popularne, gdzie nurkowie spotykają się praktycznie w każdy weekend. Naprawdę jest sporo akwenów, w których można trenować.

MP

Po przejściu kursu, zdobyciu pierwszych umiejętności, są specjalizacje dotyczące głębokości. Czy są więc specjalizacje jeziorowe lub morskie?

KK

Nie rozróżnia się w specjalizacjach nurkowania w jeziorze czy w morzu, ale należy się inaczej przygotować. W jeziorze można zanurkować w piance, nałożyć na siebie jakieś docieplenie. Jeśli mówimy o morzach, to Bałtyk jak zresztą wszystkie zimne morza, wymaga suchego skafandra. Aby nurkować bezpiecznie i komfortowo w takim skafandrze trzeba przejść dodatkową specjalizację. Sposób szkolenia na suchy skafander i kolejne głębokości, różni się w zależności od federacji. Nurkowanie wrakowe również wymaga specjalnego szkolenia.

Żeby przyjemnie pozwiedzać Bałtyk, warto mieć już i suchy skafander i trochę ponurkować, żeby obyć się ze sprzętem. Ja nie jestem też zwolennikiem, żeby tak rzucać się od razu na wszystkie specjalizacje. Lepiej powoli zbierać doświadczenie i budować umiejętności. Inaczej zachowuje się pod wodą nurek, który ma 20 nurkowań, a inaczej taki, który ma ich 200.

W zależności od tego, gdzie chcemy nurkować, co chcemy zwiedzać, wymaga to specjalnego przygotowania. Na Bałtyku warto skonsultować się z jakimś centrum nurkowym. Każde z nich będzie miało swoje wymagania. Niektórzy będą przyjmowali tylko bardzo zaawansowanych nurków i mają też programy początkowe do zwiedzania płytko położonych wraków. Są takie, położone 15 metrów pod powierzchnią, więc można spokojnie je obejrzeć.

To jest kwestia tylko i wyłącznie samego centrum nurkowego, które organizuje nurkowanie, czyli de facto odpowiada za ludzi, których zabiera pod wodę. Niektóre centra stawiają wymóg przynajmniej 50 nurkowań.

MP

Jakie są największe bazy nurkowe nad Polskim Morzem, w Trójmieście? Na pewno wzdłuż Wybrzeża są takie miejsca, które słyną z nurkowania.

KK

Jest parę miejsc między Trójmiastem a Helem, które na mapie istnieją i są to centra nurkowe, które funkcjonują od wielu lat, mają bardzo zaawansowanych instruktorów, zafascynowanych Bałtykiem i tam można się spokojnie wybrać na nurkowanie. Dowiemy się na pewno wszystkiego o okolicznych wrakach. W Trójmieście można się wybrać na przykład na torpedownię Babie Doły. Gdynia i Półwysep Helski dają możliwości wypływania dalej statkami, więc nurkowania również można robić np. w okolicy Bornholmu. Łatwo znaleźć centrum nurkowe, które organizuje takie weekendowe wyprawy np. z nocowaniem na łodzi. Podobnie jak w przypadku nurkowań do wraku Heweliusza. Z Sassnitz wypływa się zazwyczaj w nocy z piątku na sobotę, żeby około 14:00 zanurkować. Z Dziwnowa wypłynięcie w nocy, aby rano rozpocząć nurkowanie i wrócić około 18:00 lub 19:00 do portu. Są też organizowane rejsy z Kołobrzegu. Nie da się całego Wybrzeża zwiedzić na raz, a do zobaczenia jest sporo wraków. Warto poczytać o miejscach nurkowych, wymaganiach i zlokalizować je na mapie. Wtedy można zaplanować swoją ścieżkę podwodnego zwiedzania wraków Bałtyku.

Na Pomorzu Zachodnim jest jezioro Ińsko, w tej chwili funkcjonuje tam chyba sześć centrów nurkowych. Bardzo fajne miejsce do nurkowania i do szkoleń. Osobiście znam tam trzy centra nurkowe. Pracują w nich specjaliści, którzy wiedzą, co robią i można się tam nauczyć nurkować i z nimi móc później zwiedzać Bałtyk.

MP

Pozostańmy przy wrakach. Wiem o Heweliuszu i ORP Kujawiaku, który jest dość płytko. W Zatoce Gdańskiej jest sporo wraków.

KK

Jeżeli chodzi o wraki, to ich lista się zmienia. Niedawno mój znajomy podczas wyprawy odkrył dwa nowe. XVIII-wieczne wraki koło Helu (maj 2025). Były to dwa drewniane wraki na głębokości 60-70 metrów z doskonale zachowanymi artefaktami. W czerwcu 2025 odnaleziono niemiecki parowiec Balteland, wrak z czasów II wojny światowej ukyryt pod siciami rybackimi. Czy chociażby żaglowiec z ładunkiem szampana, porcelaną i glinianymi butelkami wody mineralnej w lipcu 2024 roku. Badaniem bałtyckich wraków zajmuje się m.in. grupa nurkowa ze stowarzyszenia Baltictech.

Moje ostatnie nurkowania do bałtyckich wraków były 7 lat temu, a w tym czasie jeździłem dużo po świecie. Planuję jednak powrót. Koledzy namawiają mnie na Heweliusza, teraz zrobił się modny. Niedawno, przy okazji testowania nowego sprzętu, rozmawiałem z kolegami z firmy SANTI, którzy opowiadali o wrakach i o swoich wyprawach. Rozbudzili moją ciekawość i muszę wrócić, by zgłębić wraki Bałtyku po raz kolejny.

MP

Tak więc dla kogoś, kto chce, zorganizowanie wyprawy na bałtycki wrak, nie jest trudne?

KK

Nie jest to skomplikowane. Niektóre wraki są na głębokości 15 metrów. Wydają się dosyć łatwe do obejrzenia, ale niektóre są bardzo głęboko i wymagają wyszkolenia oraz dobrej organizacji. Wszystko polega na tym, żeby dołączyć do dobrego centrum nurkowego, które to zorganizuje i zrobi to bezpiecznie. Jak już ktoś się wybiera na Bałtyk, to należy zacząć pytać w środowisku i czytać na ten temat. A pomysły na zwiedzanie same przyjdą.

Chciałbym wrócić na Bałtyk, bo mam miłe wspomnienia i znajomych którzy nurkują tu dosyć sporo. Żeglowałem od małego po Bałtyku, do Danii i Szwecji. Bałtyk w moim sercu ma takie specjalne miejsce.

MP

Żeglował pan na drugą stronę Bałtyku, ale czy nurkował tylko w dość płytkich wodach w Polsce, czy też w innych państwach tam, gdzie głębiej?

KK

Jeżeli chodzi o Bałtyk, to nurkowałem tylko tutaj w Polsce. Nigdzie dalej mi się nie udało. Zacząłem wyjeżdżać w dalsze regiony, więc muszę tu wrócić. Jest jeszcze parę takich wraków, których nie widziałem i mam nadzieję, że uda mi się je zobaczyć, zanim się rozpadną, bo to wszystko koroduje i ciągle ulega degradacji.

MP

W takim razie imprezy i wydarzenia nurkowe w Polsce, o których może Pan opowiedzieć. Osobiście wiem o Retronurkach. To plenerowe wydarzenie organizowane przez Historical Diving Society of Poland, polegające na nurkowaniu w zabytkowym sprzęcie. (Stowarzyszenie obchodziło swoje 20-lecie w październiku 2023 roku w Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni). Jako dziecko byłem nawet na jednym z tych wydarzeń. Są też targi, o których pan mówił. Jak wygląda ta gospodarka wokół nurkowania? Pan często bywa na tych imprezach?

KK

Tak, głównie dlatego, że produkujemy komputery nurkowe i staramy się pokazywać w ciekawych miejscach. Niedługo obędzie się Festiwal Głębiny w Rudzie Śląskiej. Są prelekcje, są filmy, ciekawi ludzie, ciekawe nurkowania. W tym roku będzie trochę na temat nurkowania w kopalni Ojami w Finlandii. Niedawno nurkował tam mój kolega, który o tym na pewno tam opowie. Wydarzenia nurkowe to są takie miejsca, gdzie po pierwsze można poznać środowisko nurkowe, dowiedzieć się czegoś więcej o nurkowaniach i zobaczyć, że to nie tylko jezioro, Bałtyk, czy basen, ale nawet zalana kopalnia. Spotyka się tam entuzjastów, można się czegoś ciekawego dowiedzieć, poznać nowych ludzi. 

W sezonie nurkowym są na przykład takie imprezy, które nazywają się Demo Days, które są robione w różnych miejscach Polski. Ostatnio braliśmy udział w wydarzeniu w kamieniołomie Koparki. Można było przetestować sprzęt grzewczy do suchych skafandrów, przetestować nasze komputery, pożyczyć sobie tam sprzęt i pogadać z ludźmi, którzy tym sprzętem się zajmują i czegoś nowego się dowiedzieć.

Jeżeli chodzi o duże konferencje, to w listopadzie w Gdyni będzie Baltictech. Olbrzymia impreza sympatyków nurkowania wrakowego i nie tylko. Będą specjaliści od całego Bałtyku, nie tylko polskiego. Jest dużo prelekcji, sprzętu i dobrego towarzystwa. 

MP

Właśnie, nurkowanie to nie tylko sport i przyjemność, to też branża.

KK

Jest to też biznes.

MP

A więc praca jako nurek, to nie jest przecież tylko bycie instruktorem, ale to też jest i służba w różnych siłach, są nurkowie spawacze, są ratownicy. Czy pan ma jakieś doświadczenie w tej dziedzinie? Ma pan kontakt z tymi środowiskami, jak znaleźć pracę w tym zawodzie?

KK

Nie jestem nurkiem zawodowym. A żeby wykonywać prace podwodne, trzeba takim nurkiem być. Należy mieć duże umiejętności i wymaga dobrego stanu zdrowotnego i dużej sprawności fizycznej.

W wojsku przechodzi się odpowiednie badania i trzeba mieć określoną sprawność fizyczną, służba tego wymaga. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, jest jasna ścieżka kariery, a nurków nie ma wielu na rynku, więc jest duże pole do popisu.

Znam parę osób, które są na emeryturze, już nie pracują, bo już do pracy są zbyt wiekowi, a są niewiele starsi ode mnie. Bardzo podobnie jest w wojsku. Tu mam trochę więcej kontaktów, dlatego że IDF też szkoli instruktorów i mundurówkę, czyli służby, straż, policję, czy właśnie wojsko. Znam trochę system szkolenia. Koledzy sobie chwalą pracę zawodową i wyglądają na zadowolonych. Więc jeżeli ktoś ma wojskowy dryg, i chciałby pracować z nurkowaniem, to polecam. Jest tam dosyć spore zapotrzebowanie, ale trzeba też spełnić duże wymogi zdrowotne i sprawnościowe.

Praca jako nurek zawodowy na pewno jest obarczona ryzykiem, które powinno być rekompensowane finansowo. Jest też spore pole do rozwoju.

MP

Dziękuję Panu za tę ciekawą rozmowę i życzę owocnym nurkowań!

KK

Dziękuję!

taurus_sea_power_390x100_gif_2020

Dziękujemy za wysłane grafiki.