• <
SELVECO_MARINE_2025

Kpt. Krzysztof Baranowski w samotnym rejsie dookoła świata. Wczoraj zbliżał się do równika

Strona główna Przemysł Jachtowy, Turystyka Morska, Żeglarstwo Morskie Kpt. Krzysztof Baranowski w samotnym rejsie dookoła świata. Wczoraj zbliżał się do równika
Jacht Meteor na Pacyfiku. Fot. Facebook/Krzysztof Baranowski

87-letni kapitan Krzysztof Baranowski, na pokładzie jachtu Meteor, kontynuuje trzeci samotny rejs dookoła świata. Pod koniec grudnia przeprawił się przez Kanał Panamski na pacyficzną stronę, gdzie w towarzystwie Polonii spędził Święta Bożego Narodzenia. Niedawno minął Wyspy Galapagos od północy, a wczoraj zbliżył się do przekroczenia równika, około 650 mil na zachód od archipelagu.

Trwający rejs kpt. Krzysztof Baranowski rozpoczął się 16 listopada w Puerto Deportivo Marina San Miguel na hiszpańskiej Teneryfie. W planach, po około roku żeglugi, ma powrót do portu, z którego wystartował. Po drodze dotarł już na Martynikę, a po przepłynięciu Kanału Panamskiego ma zawinąć do Tahiti, Fidżi, Darwin, Mauritiusu i Kapsztadu. Po przerwie w Panamie, 14 stycznia kapitan wyruszył na Pacyfik.

Swój rejs relacjonuje w mediach społecznościowych i na blogu żeglarskim periplus.pl. Kpt. Baranowski wcześniej dwa razy samotnie opłynął Ziemię – w latach 1972-1973 oraz 1999-2000. Jest pierwszym Polakiem, który dokonał tego dwukrotnie.

Ostatni wpis kpt. Baranowskiego na blogu periplus.pl pochodzi z 17 stycznia: 

Gdzieś koło północy wstałem z kolejnej, dwugodzinnej tym razem, drzemki i nieco rozespany sprawdziłem na ekranie AIS, że żadnego statku w zasięgu 24 mil nie widać.

Na pokładzie nic się nie działo – w świetle przyrządów, którego celowo nie przyciemniałem, widać było zarys statecznika wiatrowego samosteru kiwającego się w lewo i prawo, na co niemrawo reagował rumpel nieznacznymi ruchami. Dobrze, że jest jeszcze trochę wiatru. Mój router, meteorolog Maciej Ostrowski, zapowiadał, że w tym miejscu, na drodze do Wysp Galapagos, wiatru może wcale nie być.

Nad głową silnie rozgwieżdżone niebo z gwiazdozbiorem Oriona.

Ale cóż to ja widzę?! Jakieś światełko, niezidentyfikowany obiekt, porusza się po niebie z dużą prędkością, wyhamowuje przy ostatniej gwieździe stanowiącej pas Oriona i pędzi z dużą prędkością w przeciwną stronę, by wyhamować przy gwieździe stanowiącej przeciwległy koniec tegoż pasa…

Czy to wysłannicy Oriona, czy też inspekcja pojedynczego jachtu na oceanie?! Jak udokumentować to niezwykłe zjawisko? Noc ciemna, sfilmować się nie da, pozostaje opis: pojedyncze białe światło, zasięg trajektorii – kilkanaście stopni kątowych, wyraźny związek z określonym gwiazdozbiorem (Orionem), precyzyjny zwrot przy ostatniej gwieździe stanowiącej pas rycerza, przy którym zwiesza się miecz – sznur pomniejszych gwiazd. A potem kolejny zwrot, precyzyjnie przy ostatniej gwieździe…

Gdy UFO tak buja nad jachtem, ja powoli przytomnieję. Na pokładzie nie czuje się tak mocno pacyficznej fali, przyzwyczajenie robi swoje, ale za to maszt zatacza potężne łuki po niebie, a na topie masztu zainstalowane jest światło nawigacyjne zwane popularnie tricolorem, ponieważ jedna żarówka świeci na boki: czerwono z lewej, zielono z prawej i biało z tyłu – relacjonuje Krzysztof Baranowski.

Rejs polskiego żeglarza można wspierać finansowo. Pisze o tym administrator, w jednym z załączonych postów w portalu Facebook.

Planowana trasa przez Pacyfik Krzysztofa Baranowskiego. Grafika z bloga periplus.
taurus_sea_power_390x100_gif_2020

Dziękujemy za wysłane grafiki.