• <
CTM_980X120_gif_2020

NIK negatywnie o administracji ws. materiałów niebezpiecznych na dnie Bałtyku

Strona główna MW, służby morskie NIK negatywnie o administracji ws. materiałów niebezpiecznych na dnie Bałtyku
NIK negatywnie o administracji ws. materiałów niebezpiecznych na dnie Bałtyku - GospodarkaMorska.pl
Tankowiec Franken; fot. YT/Fundacja Mare

sons

17.09.2020 Źródło: PAP

Organy administracji morskiej i ochrony środowiska nie podjęły działań, by zapobiegać zagrożeniom stwarzanym przez materiały niebezpieczne, zalegające na dnie Bałtyku – stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli.

Rozpatrzenie informacji NIK o wynikach kontroli o przeciwdziałaniu zagrożeniom wynikającym z zalegania materiałów niebezpiecznych na dnie Morza Bałtyckiego było w czwartek tematem posiedzenia sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.

- Negatywie oceniono niepodejmowanie przez organy administracji morskiej oraz organy ochrony środowiska właściwych działań, mających zapobiegać zagrożeniom wynikającym z zalegania materiałów niebezpiecznych na dnie Morza Bałtyckiego, które posiadały informacje o istnieniu broni chemicznej w polskich obszarach morskich – powiedziała dyrektor delegatury NIK w Bydgoszczy Ewa Jasiurska-Kluczek.

Jak dodała, ocenę negatywną uzasadniono nieuwzględnianiem w realizowanych programach monitoringu środowiska, badań związków chemicznych pochodzących z bojowych środków trujących i produktów ich rozpadu oraz paliw i produktów ropopochodnych z wraków statków.

- Stwierdzono także zaniechania administracji morskiej i ochrony środowiska spowodowane nieuznawaniem kompetencji przyznanych przepisami obowiązującego prawa, a także brak odpowiednich środków i sprzętu – kontynuowała Jasiurska-Kluczek. - Wszystko to zwiększało ryzyko wystąpienia katastrofy ekologicznej w skutek uwolnienia materiałów niebezpiecznych – dodała.

- Wraz z postępującą korozją wraków i pojemników z bronią chemiczną oraz zwiększającym się wykorzystaniem polskich obszarów morskich wzrasta ryzyko nagłego i niekontrolowanego wycieku substancji niebezpiecznych w skutek zapadnięcia skorodowanych wraków oraz rozszczelnienia się pojemników z paliwem – podkreślała Jasiurska-Kluczek.

Z informacji NIK wynika, że w polskich obszarach morskich spoczywa ponad 400 wraków, w tym około 100 w samej Zatoce Gdańskiej. Zagrożenie stanowią wraki zawierające paliwo.


Gospodarka Morska
fot. 3. FOW


Według Jasiurskiej-Kluczek, najbardziej skażone jest środowisko dna w otoczeniu wraku "Stuttgart", niemieckiego statku Kriegsmarine zalegającego w Zatoce Puckiej. Jednostka liczyła 171 metrów długości.

- Był to transportowiec-statek szpitalny zatopiony w październiku 1943 r. – powiedziała Jasiurska-Kluczek. - W otoczeniu wraku powiększa się plama oleju o przybliżonej powierzchni (…) 41,5 hektara. Grunt wokół wraku jest skażony na głębokościach większych niż 0,3 metra. Monitoring skażeń dna w rejonach zalegania tego wraku wskazał, że stan środowiska odpowiada statusowi lokalnej katastrofy ekologicznej, ponieważ wokół tego wraku wytworzyła się strefa, w której zanikły wszelkie formy życia – dodała.

Jak kontynuowała, fakt, że obszar skażenia stale się powiększa powinien według NIK spowodować przyspieszenie decyzji o podjęciu działań prowadzących do ograniczenia skutków skażenia. "Jednak zarówno minister gospodarki morskiej, jak i minister środowiska nie podjęli działań rekomendowanych w raportach instytutu morskiego" – dodała.

Kolejnym zagrożeniem, o którym mówi NIK jest wrak statku "Franken". To transportowiec zatopiony 8 kwietnia 1945 r., który został wcześniej zbombardowany. Jednostka miała długość 179 metrów.

- W wyniku bombardowania jednostka została uszkodzona w część dziobowej – powiedziała Jasiurska-Kluczek. - Natomiast według oryginalnej dokumentacji niemieckiej, cała część zawierająca transportowane paliwo znalazła się w pozostałej niezbombardowanej części. Docelowo ta jednostka mogła być zatankowana olejem napędowym w ilości 6 tys. ton. Ostatnie badania przeprowadzone przez Fundację Mare i Instytut Morski w Gdańsku stwierdzają, że tego paliwa mogło być około 3 tys. ton – powiedziała.

Według informacji NIK, po zakończeniu II wojny światowej ogromne ilości broni chemicznej znaleziono w miejscowości Wolgast nad Bałtykiem. Leży ona kilkanaście kilometrów od miejscowości Peenemunde, gdzie konstruowano i wystrzeliwano pierwsze latające bomby i rakiety V1 i V2. Po zakończeniu wojny planowano zatopienie tej broni w Atlantyku, jednak ze względu na brak odpowiednich statków do transportu środków chemicznych zdecydowano, że zatopienie nastąpi w Bałtyku.

Podczas konferencji poczdamskiej ustalono, że miejscami oficjalnych zatopień będą Głębia Bornholmska i Głębia Gotlandzka, czyli obszary znajdujące się poza granicami lub na granicy polskich obszarów morskich. Jak jednak ustalono, również w polskich obszarach morskich znajdują się bojowe środki trujące. Z informacji Izby wynika, że bomby chemiczne zatapiano już podczas transportu do wyznaczonych miejsc; część broni chemicznej była umieszczona w skrzynkach, które mogły na znaczne odległości przemieszczać się dryfując.

NIK podała również, że w Głębi Gdańskiej, w której można było zatapiać tylko broń konwencjonalną również znajduje się amunicja zawierająca bojowe środki trujące w ilości około 60 ton. Jest to głównie gaz musztradowy. Wiadomo także, że miny oraz pojemniki z bojowymi środkami trującymi zatapiano w polskiej strefie ekonomicznej na głębokości do 100 metrów tj. w okolicach Dziwnowa, Kołobrzegu, Darłowa i Helu. Zalegają tam pociski artyleryjskie. (PAP)


Źródło:
PAP

Surowce

 Ropa brent 42,94 $ baryłka  0,30% 02:57
 Cyna 18343,00 $ tona 0,65% 15 paź
 Cynk 2397,00 $ tona -0,04% 15 paź
 Aluminium 1824,00 $ tona -0,65% 15 paź
 Pallad 2351,10 $ uncja  0,55% 02:12
 Platyna 867,00 $ uncja  0,16% 02:57
 Srebro 24,33 $ uncja  0,16% 02:58
 Złoto 1903,90 $ uncja  0,06% 02:58

Dziękujemy za wysłane grafiki.