• <

Trójmiejskie porty razem w walce z koronawirusem

Dodano: 08.04.2020
Z inicjatywy Marka Gróbarczyka - ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Port Gdynia i Port Gdańsk łączą siły w walce z koronawirusem. Rozpoczęta przez Port Gdynia akcja: „dzielmy się dobrem” rozwija się o kolejną, istotną z punktu widzenia przeciwdziałania narastającej fali zachorowań w Polsce, inicjatywę zakupu 4 szt. analizatorów do diagnostyki zakażeń SARS-CoV-2, stanowiących wyposażenie laboratoriów.
Z inicjatywy Marka Gróbarczyka - ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Port Gdynia i Port Gdańsk łączą siły w walce z koronawirusem. Rozpoczęta przez Port Gdynia akcja: „dzielmy się dobrem” rozwija się o kolejną, istotną z punktu widzenia przeciwdziałania narastającej fali zachorowań w Polsce, inicjatywę zakupu 4 szt. analizatorów do diagnostyki zakażeń SARS-CoV-2, stanowiących wyposażenie laboratoriów.

Pierwsze urządzenie zostało przekazane do laboratorium Szpitalowi w Wejherowie, kolejne zaś trafią do placówek w Gdyni, Gdańsku i Kościerzynie.

Intensyfikujemy działania w walce z koronawirusem ponieważ realne wsparcie służby zdrowia możliwe jest tylko wtedy gdy będziemy działać kompleksowo. Po respiratorach, zaangażowaliśmy w kolejną inicjatywę, tym razem z obszaru diagnostyki. Nie ustajemy w naszych staraniach wspierających służbę zdrowia, dlatego w ramach działań profilaktycznych, przygotowaliśmy naklejki z grafiką i hasłem uświadamiającym zachowanie odpowiedniego 2- metrowego dystansu, które będą kolportowane np. do sklepów czy punktów usługowych – mówi Adam Meller, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia SA.

Szpitale i personel medyczny potrzebują naszego wsparcia tu i teraz. Dlatego niesiemy pomoc tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna. Doceniamy ogromny trud i odwagę służby zdrowia, jaką wykazują się każdego dnia w walce z epidemią. To trudny i wymagający czas dla nas wszystkich. Jesteśmy razem w trosce o nasze zdrowie i bezpieczeństwo naszego kraju - mówi Łukasz Greinke, prezes Portu Gdańsk SA.

Za pomocą zakupionych urządzeń możliwa będzie diagnoza koronawirusa w laboratoriach metodą genetyczną PCR w systemie zamkniętym, bez ryzyka narażania personelu medycznego w bezpośrednim kontakcie z wirusem. Aparaty umożliwią wykonanie 20 testów na dobę, a ich przepustowość to jeden test na godzinę. W odróżnieniu od testów kasetkowych identyfikują one materiał genetyczny, czyli obecność wirusa.

Jak przyznaje Wiesława Wasyl, kierownik Zakładu Diagnostyki Mikrobiologicznej w szpitalu w Wejherowie: "Aparat ten nie służy wyłącznie do badania koronawirusa, może być również wykorzystany po opanowaniu pandemii. Za pomocą odpowiednich paneli będzie służył do wykrywania i identyfikacji groźnych, niekiedy bardzo trudnych do hodowli patogenów odpowiedzialnych za zakażenia układowe takie jak zakażenia dróg oddechowych, krwi, układu nerwowego, przewodu pokarmowego czy innych".

Stanowi to niewątpliwie wartość dodaną w ramach tej akcji, albowiem zakupiony sprzęt wspierać będzie szpitale przy diagnostyce innych jednostek chorobowych. Aparaty ułatwią walkę z koronawirusem, gdyż nie będzie potrzeby transportowania próbek ze szpitala do laboratorium, szczególnie w przypadku szpitala zakaźnego, gdzie będzie wykonywane badanie na miejscu. Dzięki temu rozwiązaniu skróci się czas oczekiwania na wynik, a co za tym idzie, zmniejszy się prawdopodobieństwo nowych zachorowań.

Adam Hermann, przewodniczący Zespołu Kontroli Zakażeń Szpitalnych w szpitalu w Wejherowie dodaje, że "na tę chwilę przyjmujemy, iż testy będą przeprowadzone już w drugiej połowie kwietnia. Analizator do diagnostyki zakażeń pomoże nam w szybkiej diagnostyce. W ciągu godziny będziemy wiedzieli który pacjent jest dodatni, a który ujemny, co pozwoli na racjonalną gospodarkę sprzętem ochrony indywidualnej. Musimy pamiętać, że zabezpieczenie do pacjenta, który jest chory lub u którego podejrzewamy zakażenie to około 200 zł za sam sprzęt, który lekarz bądź pielęgniarka ma na sobie. Przyjmując, że potrzebujemy około 10 takich zestawów na dobę to około 2 tysięcy złotych za sam sprzęt ochrony indywidualnej. Jeśli mamy pacjenta, który nie jest zakażony, ale nie wiemy jaki jest jego status - przez 1-2 dni musimy się tak ubierać. Jeśli dostaniemy wyniki badań w ciągu godziny - koszty te diametralnie spadną".
Podziel się:

Dziękujemy za wysłane grafiki.