• <

Syn Antares ochrzczony i gotowy do pracy

Dodano: 17.04.2014
Po ośmiu latach od podpisania kontraktu jednostka Syn Antares gotowa jest do opuszczenia Stoczni Gdańsk. W ten sposób kończy się pełna niepodziewanych zwrotów akcji historia, w której pojawia się między innymi bankructwo zleceniodawcy, licytacja statku i proces cywilny.
 
- Syn Antares zbudowany został na zlecenie włoskiej firmy Synergas i służyć ma do przewozu skroplonego etylenu - mówi Adam Zaczeniuk, wiceprezes Zarządu Stoczni Gdańsk S.A. - Ma on pojemnośc 9. tysięcy metrów sześciennych, a jako ciekawostkę można podać, że podobna objętość wody zajęłaby trzy baseny olimpijskie.
 
W ładowniach gazowca znajdują się dwa potężne zbiorniki, z których każdy waży w przybliżeniu 500 ton. Ze względu na niską temperaturę, w jakiej gaz musi być przechowywany najtrafniejsze wydaje się porównanie z dwoma wielkimi termosami.
 
Problemy z kasą i prawem
 
Choć końcowym odbiorcą statku od początku miała być wspomniana firma Synergas, dysponująca już kilkunastoma podobnymi jednostkami, to bezpośrednim zleceniodawcą Stoczni Gdańsk była włoska stocznia Cantiere Navale di Pesaro. Stocznia Gdańsk S.A występowała więc pierwotnie w charakterze podwykonawcy kontraktu. Budowę jednostki rozpoczęto w 2008 roku, a w momencie bankructwa Cantiere Navale di Pesaro, które związane było z ogólnoświatowym kryzysem finansowym, Syn Antares był już niemal ukończony. Mimo to jednak prace musiały zostać zatrzymane.
 
Sprawę dalszego losu statku skomplikowała podwójna hipoteka; z jednej strony wystąpił o nią bank kredytujący włoską stocznię, z drugiej Synergas. Jednostkę zlicytowano, zaś najlepszą ofertę kupna złożył... Synergas. Zainteresowanie statkiem przeznaczonym do wyspecjalizowanych i z góry określanych zadań nie było zresztą duże.
 
Jak widać nie bez powodu w trakcie przemówień podczas uroczystego chrztu statku, jakie odbyło się w środę, 16 kwietnia 2014 r. przy Nabrzeżu Kaszubskim, wymieniano obok pracowników stoczni, także prawników.
 
- Dokończenie prac po kilkuletnim postoju należało rozpocząć od dokładnego sprawdzenia stanu jednostki i każdego zamontowanego na niej urządzenia – dodaje Zaczeniuk. - Bez problemu dotrzymaliśmy jednak wszystkich terminów i zobowiązań związanych z nowym kontraktem.
 
Jakość buduje przyszłość
 
- Budowa tego statku była dłuższa niż to pierwotnie zakładaliśmy, jesteśmy jednak bardzo zadowoleni z efektu końcowego i z jakości pracy wykonanej w Stoczni Gdańsk – stwierdził obecny na uroczystości Mario Mattioli, prezes Synergas. - Zakładam, że jeśli w przyszłości planować będziemy budowę kolejnych jednostek, bardzo poważnie rozważymy kontynuację tej współpracy.
 
Syn Antares został już przejęty przez włosną załogę, symbolicznie zmieniono też banderę statku. Nie wiadomo na jakich konkretnie trasach statek ten będzie pływać, armator zakłada jednak, że będą to rejony Morza Śródziemnego i Zatoki Arabskiej. Najprawdopodobniej opuści Gdańsk przed końcem kwietnia.
 
Jednostka ma 123 m długości i 19 m szerokości. Jej czterosuwowy, dziewięciocylindrowy wysokoprężny silnik waży 42 tony i wyprodukowany został przez francuską firmę Wartsila.


Marek Nowak
Podziel się:

Dziękujemy za wysłane grafiki.