data publikacji: 25.10.2011
Morza i Oceany: - Gospodarka morska wchodzi w bardzo szybkie tempo rozwoju. Czy podziela Pan ten pogląd?
Tadeusz Aziewicz: - Myślę, że można odpowiedzialnie stwierdzić, że nad naszym morzem ostatnio wieją lepsze wiatry. Wyraźnie było to odczuwalne na tegorocznych Targach Baltexpo. Mnogość wystawców i wyraźnie widoczny ruch w interesie to najlepsze dowody na to, że gospodarka morska żyje i ma się nieźle, co oczywiście nie oznacza braku problemów.
MiO: - Jeszcze tak niedawno polska słynęła z budowy nowoczesnych statków. Ten etap, tak mi się wydaje, należy do historii. Może przesadzam?
T. A.: - Nasz przemysł stoczniowy przechodzi głębokie przeobrażenia. Bezpowrotnie skończył się czas wielkich, państwowych stoczni produkcyjnych - nieefektywnych, pochłaniających znaczne ilości środków publicznych. Szanse na przetrwanie i rozwój mają tylko te podmioty, które zbudowane są na zdrowych, rynkowych zasadach, bez wsparcia ze strony podatników. Przedsiębiorcy działający w branży stoczniowej muszą brać pod uwagę uwarunkowania wynikające z sytuacji na światowych rynkach, w tym potężną konkurencję ze strony Azjatów. Z oczywistych względów trzeba szukać przewag komparatywnych, na pewno nie możemy wpisać po tej stronie taniej siły roboczej. Wracając do Pańskiego pytania - wydaje mi się, że budowa nowoczesnych, skomplikowanych technicznie statków w Polsce ciągle ma sens. Mam nadzieję, że z czasem potwierdzi to rynek.
MiO: - Może byłe molochy stoczniowe zastąpią małe stocznie, które już mają ogromne sukcesy?
T. A.: - Zdecydowanie tak, małe firmy z oczywistych względów są bardziej elastyczne. Łatwiej jest im dopasować się do zmieniającej się koniunktury i zagospodarować różne nisze.
MiO: - Dzisiaj mówi się o niezwykłym rozwoju portów, czy jest to przypadek, czy głębokie przemyślenia specjalistów od portów? Np. jak grzyby po deszczu powstają terminale kontenerowe, które przyjmują już dziesiątki statków z tysiącami kontenerów?
T. A.: - Kondycja przemysłu portowego jest wybitnie zależna od koniunktury. W ostatnich latach jest ona dobra, nasze porty biją rekordy przeładunków, osiągając przy tym znakomite wyniki. Cieszę się, że nasi menedżerowie potrafią znakomicie wykorzystać dobry czas, jednocześnie mocno inwestując w rozwój infrastruktury, co otwiera przed polskimi portami nowe perspektywy. Wzmacnianie naszych portów wynika też z polityki państwa. Przypominam, że w Świnoujściu powstaje gazoport, a zarząd PERN „Przyjaźń” podpisał niedawno umowę dotyczącą budowy w porcie gdańskim terminalu magazynowo – przeładunkowego paliw płynnych.
MiO: - W ostatnich miesiącach dużo się mówi o prywatyzacji Polskiej Żeglugi Morskiej, naszego jedynego armatora, działającego na światowym poziomie. Jakie widzi Pan rozwiązanie dla tej firmy, byśmy nie stracili PŻM, wzorem Polskich Linii Oceanicznych?
T. A.: - Na pewno PŻM nie powinna działać w oparciu o archaiczną ustawę o przedsiębiorstwie państwowym. Przekształcenie tej firmy w spółkę spowoduje, że przyjmie ona formę organizacyjno – prawną, która jest standardem w gospodarce, co na pewno wzmocni jej efektywność. Ciąg dalszy jest sprawą otwartą, mogę wyobrazić sobie różne rozwiązania, w tym wprowadzenie PŻM na warszawską giełdę.
MiO: - Co Pan sądzi o polskim szkolnictwie morskim w aspekcie planów unijnych dotyczących gospodarki morskiej.
T. A.: - Polska dysponuje rozbudowaną bazą szkolnictwa morskiego. Absolwenci naszych szkół cieszą się dobrą opinią. Mamy zatem dorobek, który trzeba pielęgnować, wspierając nasze szkoły morskie. Oczywiście musi się to odbywać w racjonalny sposób tak, aby tworzyć i wykorzystywać mechanizmy zdrowej konkurencji, wyrównując szanse pomiędzy podmiotami działającymi w tym obszarze bez względu na status i formę własności.
MiO: - Czy polska administracja morska na tle wymogów unijnych funkcjonuje sprawnie?
T. A.: - Myślę, że właściwie realizuje swoje główne zadania, czyli zapewnienie bezpieczeństwa żeglugi morskiej oraz ochronę środowiska w obszarach morskich RP. Mam świadomość, że dostosowywanie środków i działań naszej administracji do wymagań wynikających z międzynarodowych aktów prawnych jest ciągłym procesem. Niedawno bliski mi Urząd Morski w Gdyni podpisał umowę na realizację dużego projektu pod nazwą: „Krajowy System Bezpieczeństwa Morskiego”, finansowanego ze środków unijnych, który ma wspomóc realizację tego celu.
MiO: - Czy polityka powinna a za nią politycy powinni wkraczać w serce firmy, mówiąc konkretnie na stołki dyrektorskie. Przecież specjalistów nie zastąpi żaden, nawet najlepiej przygotowany, polityk?
T. A.: - Rozumiem, że jest to pytanie retoryczne. Kadry w firmach zależnych od Skarbu Państwa wyłaniane są w konkursach, gdzie podstawowym kryterium są kwalifikacje menedżerów. Niezależnie od tego, w poprzedniej kadencji pracowałem nad projektem ustawy, który miał wprowadzić do naszego prawa najlepsze praktyki dotyczące wyłaniania menedżerów zarządzających spółkami Skarbu Państwa wypracowane m.in. w krajach skandynawskich. Myślę, że warto wrócić do tego projektu, bo wdrożenie zawartych w nim rozwiązań spowoduje, że nasze przedsiębiorstwa zostaną powierzone rzeczywiście najlepszym.
MiO - Mówią o Panu w Trójmieście, że jest Pan jedynym morskim posłem. Człowiekiem, który zna tę branżę od podszewski. To zobowiązuje!?
T. A.: - Jestem posłem z Gdyni, to rzeczywiście zobowiązuje, bo będąc stąd nie można nie doceniać morza. Czuję się mocno zakorzeniony w środowisku morskim, przy moim biurze działa Komisja Morska złożona z ludzi morza, którzy wspierają mnie wiedzą i praktycznym doświadczeniem. Blisko współpracuję też ze Stowarzyszeniem Kapitanów Żeglugi Wielkiej i Panią Minister Anną Wypych-Namiotko, również gdynianką.
MiO: - Czyli jednym słowem, będzie Pan stał murem za polską gospodarką morską?
T. A.: - Zawsze stałem murem za gospodarką bo od niej zależy jakość życia ludzi. Morze to potężny kapitał, jego racjonalne wykorzystanie jest ciekawym i fascynującym wyzwaniem. Cieszę się, że jakość dyskusji na temat gospodarki morskiej poprawia się. Był taki czas, że sprowadzała się ona głównie do deklaracji o tym kto stoi tyłem, a kto twarzą do morza. Teraz coraz częściej rozmawiamy o bardzo konkretnych rozwiązaniach, które mają sens rynkowy. To budzi nadzieje.
Dziękujemy!
Rozmawiał: Bogdan Tychowski
Źródło: MiO
www.morzaioceany.com.pl