Twoje konto

Nad naszym morzem wieją lepsze wiatry

data publikacji: 25.10.2011


podziel się na Facebooku

Morza i Oceany: - Gospodarka morska wchodzi w bardzo szybkie tempo rozwoju. Czy podziela Pan ten pogląd?

Tadeusz Aziewicz: - Myślę, że można odpowiedzialnie stwierdzić, że nad naszym morzem ostatnio wieją lepsze wiatry.  Wyraźnie było to odczuwalne na tegorocznych Targach Baltexpo. Mnogość wystawców i wyraźnie widoczny ruch w interesie  to najlepsze dowody na to, że gospodarka  morska żyje i ma się nieźle, co oczywiście nie oznacza braku problemów.

MiO: - Jeszcze tak niedawno polska słynęła z budowy nowoczesnych statków. Ten etap, tak mi się wydaje, należy do historii. Może przesadzam?

T. A.: - Nasz przemysł stoczniowy przechodzi głębokie przeobrażenia. Bezpowrotnie skończył się czas wielkich, państwowych stoczni produkcyjnych - nieefektywnych,  pochłaniających znaczne ilości środków publicznych. Szanse na przetrwanie i rozwój mają tylko te podmioty, które zbudowane są na zdrowych, rynkowych zasadach, bez wsparcia ze strony podatników. Przedsiębiorcy  działający w branży stoczniowej muszą brać pod uwagę uwarunkowania wynikające  z sytuacji na światowych rynkach, w tym potężną konkurencję ze strony Azjatów. Z oczywistych względów trzeba szukać przewag komparatywnych, na pewno nie możemy wpisać po tej stronie taniej siły roboczej. Wracając do Pańskiego pytania - wydaje mi się, że budowa nowoczesnych, skomplikowanych technicznie  statków w Polsce ciągle ma sens. Mam nadzieję, że z czasem  potwierdzi to rynek.   

MiO: - Może byłe molochy stoczniowe zastąpią małe stocznie, które już mają ogromne sukcesy?

T. A.: - Zdecydowanie tak, małe firmy z oczywistych względów są bardziej elastyczne. Łatwiej jest im dopasować się do zmieniającej się koniunktury i zagospodarować różne nisze.   

MiO: - Dzisiaj mówi się o niezwykłym rozwoju portów, czy jest to przypadek, czy głębokie przemyślenia specjalistów od portów? Np. jak grzyby po deszczu powstają terminale kontenerowe, które przyjmują już dziesiątki statków z tysiącami kontenerów?

T. A.: - Kondycja przemysłu portowego  jest wybitnie zależna od koniunktury. W ostatnich latach jest ona dobra,  nasze porty biją rekordy przeładunków, osiągając przy tym znakomite wyniki. Cieszę się, że nasi menedżerowie potrafią znakomicie wykorzystać dobry czas, jednocześnie mocno inwestując w rozwój infrastruktury, co otwiera przed polskimi portami nowe perspektywy. Wzmacnianie naszych portów wynika też z polityki państwa. Przypominam, że w Świnoujściu powstaje gazoport, a  zarząd PERN „Przyjaźń” podpisał niedawno  umowę  dotyczącą budowy  w porcie gdańskim terminalu magazynowo – przeładunkowego paliw płynnych.    

MiO: - W ostatnich miesiącach dużo się mówi o prywatyzacji Polskiej Żeglugi Morskiej, naszego jedynego armatora, działającego na światowym poziomie. Jakie widzi Pan rozwiązanie dla tej firmy, byśmy nie stracili PŻM, wzorem Polskich Linii Oceanicznych?

T. A.: - Na pewno PŻM nie powinna działać w oparciu o archaiczną ustawę o przedsiębiorstwie państwowym. Przekształcenie tej firmy w spółkę spowoduje, że przyjmie ona formę organizacyjno – prawną, która jest standardem w gospodarce, co na pewno wzmocni jej efektywność. Ciąg dalszy jest sprawą otwartą, mogę wyobrazić sobie różne rozwiązania,  w tym wprowadzenie PŻM na warszawską giełdę.

MiO: - Co Pan sądzi o polskim szkolnictwie morskim w aspekcie planów unijnych dotyczących gospodarki morskiej.

T. A.: - Polska dysponuje rozbudowaną bazą  szkolnictwa morskiego. Absolwenci naszych szkół cieszą się dobrą opinią. Mamy  zatem dorobek, który trzeba  pielęgnować, wspierając nasze szkoły morskie. Oczywiście musi się to odbywać  w racjonalny sposób tak, aby tworzyć i wykorzystywać mechanizmy zdrowej konkurencji, wyrównując szanse pomiędzy podmiotami działającymi w tym obszarze  bez względu na status i formę własności. 

MiO: - Czy polska administracja morska na tle wymogów unijnych funkcjonuje sprawnie?

T. A.: - Myślę, że właściwie realizuje swoje główne zadania, czyli zapewnienie bezpieczeństwa żeglugi morskiej oraz ochronę środowiska w  obszarach morskich RP. Mam świadomość, że  dostosowywanie środków i działań naszej administracji do wymagań wynikających z międzynarodowych aktów prawnych jest ciągłym procesem. Niedawno bliski mi Urząd Morski w Gdyni  podpisał umowę na realizację dużego projektu pod nazwą:  „Krajowy System Bezpieczeństwa Morskiego”, finansowanego ze środków unijnych, który ma wspomóc realizację tego celu.                                    

MiO: - Czy polityka powinna a za nią politycy powinni wkraczać w serce firmy, mówiąc konkretnie na stołki dyrektorskie. Przecież specjalistów nie zastąpi żaden, nawet najlepiej przygotowany, polityk?

T. A.: - Rozumiem, że jest to pytanie retoryczne. Kadry w firmach zależnych od Skarbu Państwa wyłaniane są w konkursach, gdzie podstawowym kryterium są kwalifikacje menedżerów. Niezależnie od tego, w poprzedniej kadencji pracowałem nad projektem ustawy, który miał wprowadzić  do naszego prawa najlepsze praktyki dotyczące wyłaniania menedżerów zarządzających spółkami Skarbu Państwa  wypracowane m.in. w krajach skandynawskich. Myślę, że warto wrócić do tego projektu, bo wdrożenie zawartych w nim rozwiązań  spowoduje, że nasze przedsiębiorstwa zostaną powierzone rzeczywiście najlepszym.  


MiO - Mówią o Panu w Trójmieście, że jest Pan jedynym morskim posłem. Człowiekiem, który zna tę branżę od podszewski. To zobowiązuje!?

T. A.: - Jestem posłem z Gdyni, to rzeczywiście zobowiązuje, bo będąc stąd nie można nie  doceniać morza.  Czuję się mocno zakorzeniony w środowisku  morskim, przy moim biurze działa Komisja Morska złożona z ludzi morza, którzy wspierają mnie wiedzą i praktycznym doświadczeniem. Blisko współpracuję też ze Stowarzyszeniem Kapitanów Żeglugi Wielkiej i Panią Minister Anną Wypych-Namiotko, również gdynianką.   

MiO: - Czyli jednym słowem, będzie Pan stał murem za polską gospodarką morską?   

T. A.: - Zawsze stałem murem za gospodarką bo od niej zależy jakość życia ludzi. Morze to potężny kapitał, jego racjonalne wykorzystanie jest ciekawym i fascynującym wyzwaniem. Cieszę się, że jakość dyskusji na temat gospodarki morskiej poprawia się. Był taki czas, że sprowadzała się ona głównie do deklaracji o tym kto stoi tyłem, a kto twarzą do morza. Teraz coraz częściej rozmawiamy o bardzo konkretnych rozwiązaniach, które mają sens rynkowy. To budzi nadzieje.

Dziękujemy!

Rozmawiał: Bogdan Tychowski
Źródło: MiO
www.morzaioceany.com.pl

powrót do listy powrót do góry